Jezus – największa zagadka Biblii

Jezus z Nazaretu naprawdę istniał. Ostatni rok jego życia został opisany przez czterech mężczyzn w kronikach nazwanych – od greckiego słowa euangelion – „dobrymi nowinami”.

Aktualizacja: 31.03.2024 06:29 Publikacja: 28.03.2024 21:00

„Jezus ukazuje się Marii Magdalenie po zmartwychwstaniu” – obraz olejny Aleksandra Iwanowa z 1835 r.

„Jezus ukazuje się Marii Magdalenie po zmartwychwstaniu” – obraz olejny Aleksandra Iwanowa z 1835 r.

Foto: Muzeum Rosyjskie w Sankt Petersburgu

Także wiele pozaewangelicznych poszlak historycznych potwierdza autentyczność tej postaci. Nie ma wątpliwości, że przed którymś świętem Paschy odbył się proces tego człowieka przed prefektem Judei. Wskazuje na to fundamentalny błąd procesowy, jaki popełnił Piłat, a o którym pisałem kilka lat temu na łamach tej gazety.

Prefekt Judei Poncjusz Piłat sprawował władzę cum potestate w imieniu samego cesarza. Posiadał pełną władzę cywilną, wojskową i prawodawczą na obszarze podległej Rzymowi Judei. Jego wola była zatem wolą samego władcy Rzymu. Jego łaska – aktem miłosierdzia samego Tyberiusza. Ale wbrew pozorom nie sprawował pełnej władzy sądowniczej. Ta – decyzją poprzedniego cesarza Oktawiana Augusta – przysługiwała religijnym sądom żydowskim.

Czytaj więcej

Krzyż pański z wielkanocną datą

Piłat wplątał się jednak w karygodny błąd, który stał się jego sygnaturą w historii: podwójnie osądził i podwójnie ukarał Jezusa – najpierw ubiczowaniem, a potem pod naciskiem delegacji Sanhedrynu śmiercią na krzyżu. Tym samym złamał fundament prawa rzymskiego: Ne bis in idem.

Czy Jezus był cieślą?

Autorzy Ewangelii byli oszczędni w opisie postaci Jezusa. Nie napisali, jak wyglądał, jaki miał głos, kolor oczu i włosów, uśmiech, sposób bycia, jak spał czy jadał. Zapewne chcąc zachować bezstronność, dość beznamiętnie, z chłodem charakterystycznym dla sprawozdawców sądowych, wyrywkowo i czasami z pominięciem szczegółów przedstawili zaledwie niewielki fragment życia tego człowieka. Kim w ogóle był i skąd się nagle pojawił?

Czytaj więcej

Nawiedzenie grobu Jezusa. Nie o teatr chodziło

Ewangeliści sugerują, że dorastał w Nazarecie, prowincjonalnym mieście Dolnej Galilei. Czy był cieślą? To tylko przypuszczenie oparte na założeniu, że w tamtych czasach syn uczył się od ojca fachu w warsztacie rodzinnym. Nie wiemy, dlaczego w wieku 33 lat nagle porzucił dom i ruszył w burzliwą wędrówkę po Judei, która dość szybko zakończyła się jego straszną śmiercią na krzyżu w przeddzień święta Paschy.

Piłat złamał fundament prawa rzymskiego: Ne bis in idem.

Ojców i doktorów Kościoła zawsze fascynowało boskie oblicze Chrystusa. Mnie znacznie bardziej intryguje jego ludzka natura. Czy w Nazarecie zostawił żonę i dzieci? No, jakże mógł jej nie mieć w wieku 33 lat? Niezależnie od tego, jak go postrzegamy, jako Mesjasza czy zwykłego cieślę, Zbawiciela czy wędrownego kaznodzieję, jedno jest pewne: żył w środowisku dość hermetycznej kultury żydowskiej. I czy komuś się to podoba, czy nie, wszystko niezaprzeczalnie dowodzi, że był pobożnym Żydem. Zwolennicy autentyczności Całunu Turyńskiego, do których ja też należę, mogą dostrzec ślad małego pudełeczka na czole i pasy wokół ramienia postaci z tego wizerunku. To filakterie – przedmioty religijne pobożnych Żydów, które z aramejska nazywamy tefilin.

Teorie na temat wesela w Kanie Galilejskiej

Żydowski mężczyzna w tym wieku był zawsze żonaty. To po prostu historyczny aksjomat. Mógł też być wdowcem, czego zresztą nie możemy wykluczyć, a czego żaden badacz tego okresu nie wziął pod uwagę. Takie poglądy były bowiem przez wieki zwalczane jako herezja. Żonaty Żyd daleko odbiegał od naszego wyobrażenia chrześcijańskiego Zbawiciela świata. A przecież Ewangelie sugerują nam pewne sprawy bardzo wyraźnie, choć ich interpretację oddaliśmy tym, którzy dla własnej korzyści bardzo sprytnie zaciemnili obraz.

Autorzy Ewangelii byli oszczędni w opisie postaci Jezusa. Nie napisali, jak wyglądał, jaki miał głos, kolor oczu i włosów, uśmiech, sposób bycia, jak spał czy jadał.

Przez wieki niektórzy badacze Nowego Testamentu ośmielali się głosić, że wesele w Kanie Galilejskiej mogło być po prostu jego weselem. Katarzy i autorzy ewangelii gnostycznych skłaniali się ku poglądowi, że to on był panem młodym, a oblubienicą kobieta, którą nazwano Marią Magdaleną. Kościół zawsze traktował prokreację jako zło konieczne do przetrwania gatunku. Zbawiciel nie mógł się nim kalać. Ale pamiętajmy, że pierwotny Kościół utworzony tuż po śmierci Jezusa, najbliższy jego nauczaniu, założony przez ludzi doskonale go znających, nie miał takich uprzedzeń.

Czytaj więcej

Tajemnica Poncjusza Piłata

Przyjęło się uważać, że pierwsza wspólnota powstała bezpośrednio po śmierci Jezusa w Jerozolimie składała się z matki Jezusa i jego uczniów. Ich przywódcą był niepiśmienny rybak Szime’on, którego Jezus nazywał pospolitym słowem aramejskim kêpā, co oznaczało kamień. W tym gronie pobożnych Żydów znajdowały się też bez wątpienia przynajmniej dwie kobiety, nie licząc zapewne żon uczniów Jezusa i ich dzieci. Była tam owa tajemnicza Maria Magdalena, błędnie interpretowana jako cudzołożnica i Maria z Betanii. Ale do tego tematu jeszcze wrócimy.

Historia
Śledczy bada zbrodnię wojenną Wehrmachtu w Łaskarzewie
Historia
Niemcy oddają depozyty więźniów zatrzymanych w czasie powstania warszawskiego
Historia
Kto mordował Żydów w miejscowości Tuczyn
Historia
Polacy odnawiają zabytki za granicą. Nie tylko w Ukrainie
Historia
Krzyż pański z wielkanocną datą