Bohaterki pani książki „Waleczne z gór” to skromne, proste dziewczyny spod góralskich strzech, które poświęciły swoje życie Polsce, pełniąc różne obowiązki w konspiracji. Co zainspirowało panią do przypomnienia ich sylwetek?
Niektóre z moich bohaterek faktycznie były prostymi dziewczynami, góralkami z ubogich rodzin. Były też jednak wśród nich osoby średniozamożne, nieźle wykształcone, a nawet arystokratki z bogatych rodów. Dwa rozdziały poświęciłam siostrom zakonnym walczącym na Podhalu: sercanki i urszulanki szare z tamtych terenów były zaprzysiężonymi żołnierkami AK. Wybrane postacie w książce są więc bardzo różne, a łączyła je miłość do ojczyzny, pojmowana bardzo świadomie. Łączyła je też niezgoda na agresję niemiecką i chęć oporu. Faktycznie warto o nich przypominać, zwłaszcza w okolicach września. To właściwy czas, by nie tylko je wspominać, ale wręcz uczyć się ich historii, biografii, śledzić życie. Dlatego właśnie premiera książki (wrzesień 2021 r. – przyp. red.) przypadła w rocznicę wybuchu II wojny światowej.