Moralna pomoc dla Czechosłowacji od esbeków znad Wisły

Polska bezpieka wysłała do Czechosłowacji starannie dobraną grupę funkcjonariuszy.

Aktualizacja: 19.08.2018 17:07 Publikacja: 19.08.2018 00:01

Polacy mieli m.in. namierzać osoby negatywnie nastawione do interwencji. Śladów tej niechęci nie bra

Polacy mieli m.in. namierzać osoby negatywnie nastawione do interwencji. Śladów tej niechęci nie brakowało

Foto: Zbiory USTR w Pradze

Jednym z nieznanych epizodów interwencji w Czechosłowacji była działalność specjalnie wówczas utworzonej grupy operacyjnej „Góral". Nasuwa się analogia do działającej na początku lat 80. w Polsce wschodnioniemieckiej grupy operacyjnej „Warszawa" („Warschau"). Cóż, historia lubi się powtarzać... Warto jednak podkreślić, że w przeciwieństwie do funkcjonariuszy Stasi w Polsce „Góral" działał u naszego południowego sąsiada bez wiedzy, a tym bardziej zgody miejscowych władz.

Do akcji z przeszkodami

Polska bezpieka wydarzenia Praskiej Wiosny śledziła bardzo uważnie. Przywódcy PRL obawiali się niekorzystnego wpływu demokratyzacji w jednym z krajów bloku na rządzonych przez siebie obywateli (podobne obawy miały władze „bratnich krajów socjalistycznych" w czasie polskiego karnawału Solidarności).

Szczególną rolę miała odegrać Służba Bezpieczeństwa województw przygranicznych. Sięgnięto do sprawdzonych metod, m.in. postawiono na nogi całą posiadaną agenturę. Z jednej strony starano się rozpoznawać rozwój sytuacji u naszego południowego sąsiada, a z drugiej minimalizować jej wpływ na wydarzenia w kraju i monitorować nastroje Polaków. Co prawda, na biurko towarzysza Wiesława, czyli Władysława Gomułki, płynęły uspokajające raporty o braku poparcia wśród Polaków dla działań Czechów i Słowaków, ale obawiano się (i to bardzo poważnie), aby polskie społeczeństwo nie poszło za ich przykładem.

Bezpieka uaktywniła się szczególnie w sierpniu 1968 r. 21 sierpnia całości przedsięwzięć związanych z sytuacją w Czechosłowacji nadano kryptonim „Podhale". W działaniach uczestniczyły wszystkie jednostki resortu spraw wewnętrznych. Wśród nich utworzona dzień wcześniej w MSW specjalna grupa operacyjna, której nadano kryptonim „Góral". Jej krótkie, acz interesujące dzieje są doskonałym przyczynkiem do historii funkcjonowania polskiej bezpieki.

Na czele niewielkiej, starannie dobranej grupki funkcjonariuszy stanął wicedyrektor Departamentu II MSW (kontrwywiadu) Henryk Żmijewski. W jej skład weszło 28 funkcjonariuszy, w tym dwóch kierowców. Wszyscy o swym nowym zadaniu dowiedzieli się dopiero w dniu utworzenia „Górala". Zostali wezwani „systemem alarmowym" do ministra spraw wewnętrznych Kazimierza Świtały na naradę, która rozpoczęła się na godzinę przed interwencją. Już godzinę później odlecieli z wojskowego lotniska na Okęciu do Wrocławia. Następnie autokarem przewieziono ich do Świdnicy, do miejsca zgrupowania jednostek Wojska Polskiego.

Następnego dnia rano wraz z aktywem partyjnym Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej z Wrocławia i Katowic wyruszyli w dalszą podróż w kierunku Czechosłowacji. Dojechali jednak tylko do przejścia granicznego w Lubawce. Zatrzymały ich „zawały leśne i przeszkody na drogach" (co wiemy z późniejszego sprawozdania). Postanowiono więc zmienić pierwotne plany. Ostatecznie część funkcjonariuszy przerzucono z najbliższego lądowiska drogą powietrzną do Czechosłowacji, w rejon dyslokacji Sztabu II Armii Wojska Polskiego (jej sztab mieścił się w Hradec Králové). Pozostałych odwieziono ponownie do Świdnicy i później przetransportowano do CSRS.

Brak łóżek i tłumaczy

Na terenie Czechosłowacji grupa podlegała szefowi Zarządu Wojskowej Służby Wewnętrznej II Armii WP. Esbecy weszli w skład tworzonych przez wojsko komend garnizonów – często zostając, jak stwierdzano w sprawozdaniu, nawet ich „faktycznymi kierownikami", bo „mądrością i intelektem przewyższali oficerów politycznych WP i WSW".

Funkcjonariusze „Górala" prowadzili oczywiście działalność operacyjną. Rozpoczęli ją od nawiązywania kontaktów z pracownikami aparatu bezpieczeństwa i milicji naszego południowego sąsiada „celem przekonania ich o konieczności zabezpieczenia zdobyczy socjalistycznych przed elementami kontrrewolucyjnymi". Starali się również dotrzeć do kierownictwa aparatu partyjnego i administracyjnego. Co ciekawe, przygotowane wcześniej przez wrocławską SB wykazy obywateli Czechosłowacji pozytywnie nastawionych do interwencji okazały się niemal kompletnie nieprzydatne. Oprócz owocnych kontaktów nieoficjalnych (uzyskano dzięki nim wiele cennych informacji o dyslokacji nierozpoznanych, nowych jednostek wojskowych CSRS, magazynów broni, składnic itp., „elementach kontrrewolucyjnych" i sytuacji politycznej w danym okresie). Odbywano również rozmowy oficjalne, które jednak „wnosiły bardzo słabe elementy rozpoznawcze".

Teoretycznie funkcjonariusze grupy mieli działać konspiracyjnie. Szybko jednak doszło do dekonspiracji. Tym bardziej, iż część z nich przed swymi rozmówcami... ujawniła miejsce pracy. Na początku września działalnością funkcjonariuszy polskiego MSW działającego na terenie CSRS zainteresowały się władze Czechosłowacji. Wobec czego zdecydowano się na ich wymianę.

Od 17 września zastąpiła ich mniej już liczna grupa – licząca 14 funkcjonariuszy, w tym trzech kierowców. Na jej czele stanął wicedyrektor Biura „B" MSW (zajmującego się obserwacją) Zdzisław Poniatowski. Ci funkcjonariusze, w przeciwieństwie do poprzedników, otrzymali już mundury wojskowe i występowali „pod legendą" oficerów Wojskowej Służby Wewnętrznej. Wszyscy posiadali też dokumenty oficerów WP, identyczne jak oficerowie WSW. Sytuacja była jednak nadal daleka od ideału – brakowało dokumentów legalizacyjnych dla samochodów służbowych z rejestracjami cywilnymi, kierowcy nie zostali odpowiednio przeszkoleni – nie znali przepisów wojskowych i regulaminów służby wewnętrznej. Ponadto dawał im się we znaki „brak znajomości posługiwania się mapami w terenie za pomocą punktów topograficznych, rzeźby terenu". A trzeba przypomnieć, że jedną z głównych form oporu Czechów i Słowaków było usuwanie drogowskazów.

Działalność polskich esbeków utrudniały też inne, bardziej prozaiczne bolączki, np. brak samochodów sztabowych, namiotów, łóżek, sprzętu gospodarczego czy wreszcie tłumaczy.

Mimo zmniejszenia liczebności grupy, zwiększono liczbę obsługiwanych komend garnizonów – na każdego funkcjonariusza SB przypadały po dwie–trzy do „operacyjnego rozpoznania". Prawdopodobnie dopiero wówczas dokonano podziału zadań między funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i Wojskowej Służby Wewnętrznej. Tym pierwszym przekazano „wszystkie kontakty mające dotarcie do instytucji cywilnych, a pozostające w zasięgu WSW". Ustalono też zasady współpracy i sposób wymiany informacji.

223 „pozytywnych"

Do zadań funkcjonariuszy GO „Góral" należało nawiązywanie i rozszerzanie kontaktów z osobami (możliwie na kierowniczych stanowiskach) z aparatu służby bezpieczeństwa, milicji, aparatu ścigania, rad narodowych oraz organizacji politycznych i społecznych. Naszym esbekom zalecano... kontakty oficjalne, „bez obecności osób trzecich". Spotkania nieoficjalne miano odbywać jedynie na wyraźne życzenie drugiej strony. Polscy esbecy mieli zbierać informacje o osobach pozytywnie i negatywnie ustosunkowanych do działań państw Układu Warszawskiego wobec CSRS. Do obowiązków członków tej grupy należało również gromadzenie, dla potrzeb aparatu propagandowego, materiałów kompromitujących „osoby negatywne". Funkcjonariusze mieli też pozyskiwać informacje o planach działań dywersyjno-terrorystycznych wobec osób pozytywnie nastawionych do interwencji. Nie zapominano również o zwracaniu uwagi na „na przejawy działalności placówek dyplomatycznych państw kapitalistycznych akredytowanych przy rządzie CSRS i kierunek ich zainteresowań".

W czasie działalności grupy w specjalnej kartotece zaewidencjonowano łącznie 442 osoby, „które odgrywają jakieś znaczenie w życiu polityczno-gospodarczym" terenu, na którym pracowali funkcjonariusze SB (w tym 223 ustosunkowane pozytywnie i 219 negatywnie). Powstały też kontrwywiadowcze charakterystyki terenu (obejmowały one rejon, na którym funkcjonowała dana komenda garnizonu) zawierające m.in.: ogólną charakterystykę polityczną, wykaz ważniejszych instytucji i osób na kierowniczych stanowiskach, wykaz „elementu negatywnego", wykaz kontrrewolucyjnych grup powstałych po styczniowym plenum Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Czechosłowacji, wykaz „osób pozytywnych" oraz „osób pozytywnych", z którymi utrzymywano kontakty i które wyraziły gotowość podtrzymania takiego kontaktu lub ewentualnie nawiązania go (do tej ostatniej grupy zaliczono łącznie 55 osób).

Niezależnie od pracy operacyjnej funkcjonariusze SB udzielali też, jak to ujęto w sprawozdaniu, „moralnej pomocy kierowniczemu aktywowi partyjnemu i pracownikom służby bezpieczeństwa" Czechosłowacji poprzez osobiste kontakty i rozmowy (można rzec uświadamiające).

Odznaczony „Góral"

Grupa „Góral" zakończyła swoja działalność wraz z wycofaniem wojsk polskich z Czechosłowacji. Władze doceniły działalność jej funkcjonariuszy, aż 47 spośród nich odznaczyła Rada Państwa (oficerskimi krzyżami zasługi, kawalerskimi krzyżami zasługi oraz złotymi i srebrnymi krzyżami zasługi).

Co warto podkreślić, likwidacja grupy nie zakończyła działań wywiadowczych polskiej SB na terenie CSRS. Jeszcze przez wiele miesięcy prowadzono obserwację „działalności wrogich kontrrewolucyjnych środowisk i wpływów zagranicznych ośrodków dywersji polityczno-ideologicznej" oraz przebiegu „normalizacji" u naszego południowego sąsiada.

Jednym z nieznanych epizodów interwencji w Czechosłowacji była działalność specjalnie wówczas utworzonej grupy operacyjnej „Góral". Nasuwa się analogia do działającej na początku lat 80. w Polsce wschodnioniemieckiej grupy operacyjnej „Warszawa" („Warschau"). Cóż, historia lubi się powtarzać... Warto jednak podkreślić, że w przeciwieństwie do funkcjonariuszy Stasi w Polsce „Góral" działał u naszego południowego sąsiada bez wiedzy, a tym bardziej zgody miejscowych władz.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia
Przez Warszawę przejdzie marsz pamięci
Historia
Prezydentura – zawód najwyższego ryzyka
Historia
Czesław Lasik: zapomniany agent wywiadu
Historia
Indyjscy „wyklęci” wracają do łask
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Historia
IPN poszukuje na Litwie szczątków poległych żołnierzy AK