Co wydarzyło się w 778 r. pod Roncevaux?

Do bitwy pod Roncevaux doszło ponad 300 lat przed spisaniem „Pieśni o Rolandzie” i w okolicznościach zupełnie odmiennych od tych opowiedzianych przez XI-wiecznego poetę Turolda. Kto w takim razie dowodził tylną strażą Franków?

Publikacja: 21.12.2023 21:00

Loyset Liédet, „Bitwa pod Roncevaux. Śmierć Rolanda i Oliwiera”, dzieło z lat 1461–1462

Loyset Liédet, „Bitwa pod Roncevaux. Śmierć Rolanda i Oliwiera”, dzieło z lat 1461–1462

Foto: LEEMAGE/UIG/BE&W

Któż nie zna albo przynajmniej nie słyszał o arcydziele starofrancuskiej epiki znanym jako „Pieśń o Rolandzie”? Wychowały się na nim przecież pokolenia miłośników rycerskich przygód, wasalnej wierności i dworskiej miłości. Postacie tytułowego wodza, siostrzeńca cesarza Karola Wielkiego i wzoru cnót rycerskich i chrześcijańskich, jego wiernych towarzyszy broni – kuzyna Oliwiera i walecznego arcybiskupa Turpina, jak i wrogów – zdrajcę Ganelona oraz saraceńskiego króla Marsyla, inspirowały wyobraźnię wszystkich twórców „chanson de geste” w całej Europie przez następne stulecia. Co ciekawe, bitwa pod Roncevaux, o której tu mowa, naprawdę miała miejsce ponad 300 lat przed spisaniem „Pieśni o Rolandzie”, ale w okolicznościach zupełnie odmiennych od tych opowiedzianych przez XI-wiecznego poetę Turolda. Kto w takim razie dowodził tylną strażą Franków? I kto tak naprawdę odpowiada za klęskę wojsk Karola Wielkiego w Pirenejach – muzułmańscy Saraceni, chrześcijańscy Baskowie czy może ktoś zupełnie inny? I czy po wiekach jesteśmy jeszcze w stanie ustalić imię ich zwycięskiego wodza?

Między mitem a historią

Jeśli zatem patrzeć pod kątem treści zawartej w „Pieśni o Rolandzie”, to w całej tej opowiedzianej przez Turolda historii doszło do niesamowitego pomieszania wątków historycznych i legendarnych. Wyprawa hiszpańska Karola Wielkiego w poemacie, przedstawiona niemalże w kategoriach antymuzułmańskiej krucjaty, w rzeczywistości była niczym innym jak sprowadzoną przez samych muzułmanów interwencją Karolingów w wewnętrzne spory między nimi samymi. Potwierdzają to zgodnym chórem zarówno współczesne czasom Karolingów roczniki i kroniki Franków, jak i późniejsze, choć oparte na wcześniejszych przekazach dzieła historyczne muzułmanów.

Obecność w Europie muzułmańskich Arabo-Berberów, zwanych później Maurami, datuje się od początku VIII wieku, kiedy to po zwycięskim pochodzie przez północną Afrykę wojownicy Kalifatu stanęli nad Cieśniną Gibraltarską. Przedostawszy się w roku 711 do Hiszpanii, w ciągu kilku lat rozbili państwo Wizygotów na Półwyspie Iberyjskim, przekroczyli Pireneje i rozpoczęli podbój południowej Galii. Na ich dalszych postępach zaważyła jednak klęska poniesiona w 732 roku pod Poitiers z rąk majordoma Karola Młota, rządzącego państwem Franków w imieniu „królów leniwych” z dynastii Merowingów. W ciągu następnego ćwierćwiecza udało się potomkom zwycięskiego majordoma, Karolingom, wyprzeć muzułmanów z powrotem za Pireneje, konsolidując jednocześnie swoją władzę przez przejęcie w 751 roku tytułu królewskiego. Władcą został syn Karola Młota – Pepin Krótki, po którego śmierci w 768 roku koronę odziedziczył jego syn Karol Wielki (przez trzy lata dzieląc tron z bratem Karlomanem).

W tym czasie muzułmański kalifat przechodził znaczące zmiany, związane z upadkiem w 750 roku rządzącej z Damaszku dynastii Umajjadów na rzecz Abbasydów, którzy wkrótce mieli przenieść swoją stolicę do Bagdadu. Ostatni ocalały potomek upadłego rodu Abd ar-Rahman ibn Muawja zajął cztery lata później Kordobę, uniezależniając emirat Al-Andalus (tak nazywało się państwo muzułmanów w Hiszpanii) od kalifatu bagdadzkiego. W przyszłości państwo to miało dojść do znacznej potęgi, na ten moment jednak przewrót stał się – inaczej niż u Franków – zaczynem kłopotów wewnętrznych i zewnętrznych tego państwa. Ofensywne działania podjęła Asturia, czasowo uniezależnili się pirenejscy Baskowie, a wśród samych muzułmanów rozpoczął się okres spisków, buntów i powstań przeciwko władzy kordobańskich Umajjadów. Między innymi w połowie lat 70. VIII wieku bunt w tzw. Marchii Górnej, jak muzułmanie nazywali położone w dolinie rzeki Ebro nadpirenejskie obszary Al-Andalus, podnieśli namiestnicy tamtejszych miast: Barcelony – Sulejman Ibn al-Arabi, oraz Saragossy – Al-Husejn Ibn Yahja al-Ansari. Jak się wydaje, dołączył do nich namiestnik miasta Huesca – Abu Tawr z potężnego klanu Banu Qasi zajmującego obszary wokół górnego Ebro na granicy z Baskami. Zgodzili się oni – aby uniknąć niebezpieczeństw spodziewanej interwencji emira Abd ar-Rahmana I – przywołać na pomoc wojska Karolingów.

Na zgromadzenie w 777 roku w saskim Paderborn do obradującego ze swoimi możnymi Karola przybył osobiście Sulejman wraz z synami i otoczeniem, by za cenę uznania zwierzchnictwa Franków i wpuszczenia do zbuntowanych miast ich garnizonów zachęcić króla do interwencji na rzecz rebeliantów. Propozycja została przez króla przyjęta.

Wojna hiszpańska Karola

Kampania 778 roku potoczyła się jednakże inaczej, niż przedstawiał to Turold, różniąc się od pasma „siedmioletnich” jakoby zwycięstw, podbojów i rycerskich dokonań parów i wasali Karola, zwłaszcza zaś – hrabiego Rolanda. Pomimo bowiem zgromadzenia dość pokaźnej jak na ówczesne czasy, kilkunastotysięcznej zapewne armii (choć wciąż dalekich liczbowo od 120-tysięcznych wojsk frankijskich w eposie), armia frankijska napotkała na trudności. Przekroczywszy z dwóch stron – od Pampeluny i Barcelony – Pireneje, wojska frankijskie, zajmując zapewne po drodze twierdze i przyjmując hołdy i zakładników od Maurów i Basków, dotarły późną wiosną pod Saragossę. Tam jednak spotkał Karola srogi zawód, miasto bowiem nie otworzyło przed nim swoich bram.

Co mogło być tego przyczyną? Z kronik arabskich przebija dość wyraźnie fakt rozdźwięku między Sulejmanem a Al-Husejnem, zapewne na tle stosunku do Franków. Jakiś czas przed przybyciem wojska chrześcijan dotarła bowiem pod Saragossę armia umajjadzka pod dowództwem Talabaha Ben ’Abda, którą jeszcze wtedy udało się buntownikom przepędzić. Dowódca dostał się do niewoli i został później przekazany przez Sulejmana Karolowi jako jeniec. Fakt ten mógł nie spodobać się Al-Husejnowi, który i tak żywił do Franków niechęć połączoną z nieufnością, co spowodowało taką, a nie inną decyzję namiestnika Saragossy. Negocjacje pod bramami miasta nic nie dały, tak samo jak próba szturmu odpartego przez mieszkańców miasta. Niedostatecznie, jak się wydaje, zaopatrzonej w sprzęt oblężniczy armii karolińskiej nie udało się zdobyć miasta. Karol, który zapewne niewiele rozumiał z zawiłości polityki Maurów, najprawdopodobniej doszedł wówczas do wniosku, że padł ofiarą prowokacji ukartowanej przez buntowników, aby wciągnąć wojsko frankijskie w zasadzkę. Jak wynika bowiem z relacji przekazanej przez Ibn al-Athira, XIII-wiecznego historyka syryjskiego korzystającego w tym wypadku z nieznanego andaluzyjskiego przekazu, Karol kazał aresztować przebywającego w jego obozie Sulejmana jako zakładnika, aby korzystając z tej osłony, zapewnić swoim wojskom bezpieczny odwrót w stronę Pampeluny. Było to tym bardziej wskazane, że do króla Franków dotarły właśnie wtedy niepokojące wieści o buncie niedawno podporządkowanych Sasów na dalekiej północy jego państwa. Czas najwyższy było wracać, porzucając lub odkładając na później wszelkie plany dotyczące Hiszpanii.

Od Saragossy do Roncevaux

Pochwycenie namiestnika Barcelony nie na wiele się zdało. Jak bowiem przekazuje Ibn al-Athir, „kiedy jednak [Karol] oddalił się już od ziem muzułmanów i sądził, że jest bezpieczny, Matruh i Ajsun, dwaj synowie Sulejmana, rzucili się na niego wraz ze swymi towarzyszami, uwolnili swego ojca i zaprowadzili go do Saragossy, gdzie porozumieli się z Al-Husejnem i stawili opór Abd ar-Rahmanowi”. Warto jednak zatrzymać się na tym incydencie, interpretowanym i dzisiaj przez zwolenników udziału muzułmanów w bitwie pod Roncevaux. Biorąc pod uwagę względy formalno-techniczne – jak niemożność powierzenia tak cennego zakładnika pod opiekę straży tylnej – jak i militarno-polityczne związane z brakiem czasu szybkiego porozumienia muzułmanów z Baskami w kwestii Franków, wiązanie tego ataku ze starciem pod Roncevaux wydaje się absurdalne. Tym niemniej sprawa ta miała konsekwencje dla dalszego biegu wydarzeń, Karol bowiem nabrał wówczas zapewne przekonania, że Baskowie, na których już terytoriach miał miejsce atak muzułmanów, mają z tym coś wspólnego. Konsekwencją było zdobycie i zburzenie Pampeluny przez wojska króla Franków, zapewne połączone z wyrżnięciem jej ludności. A to z miejsca musiało zantagonizować całą baskijską populację regionu przeciwko Frankom. Wyruszając zatem do ojczyzny przez przełęcze Roncevaux, łączące Hiszpanię z królestwem Franków, wojska Karolingów mogły spodziewać się ze strony miejscowych górali srogiego rewanżu.

Ze starciem pod Roncevaux 15 sierpnia 778 roku wiążą się jednak same zagadki, począwszy od miejsca przeprawy (pod tą nazwą dopiero od XI stulecia), poprzez przebieg, aż do postaci jej głównych aktorów. Z najlepiej poinformowanych przekazów frankijskich wywnioskować można jedynie to, że w pewnym momencie zamykająca kolumnę marszową straż tylna została zaatakowana przez perfidnych „Vascones” (Basków lub Gaskończyków), zepchnięta w dolinę i wybita. Po czym zwycięzcy, nie czekając na odsiecz głównych sił Franków, rozproszyli się, korzystając z nadciągających ciemności. Jeden tylko kronikarz Einhard, autor „Żywota Karola Wielkiego”, podał pewne szczegóły dotyczące imion poległych: „W tej bitwie wśród wielu innych padł Eggihard, stolnik królewski, Anzelm, komes pałacowy i Roland, namiestnik marchii bretońskiego pogranicza”. Jak się okazuje, na tym urywku opiera się cała „historyczna” wiedza na temat hrabiego Rolanda, pozostałe bowiem przypisywane mu wzmianki źródłowe (świadkowanie na falsyfikacie dokumentu z 777 roku oraz moneta z rzekomo występującym jego imieniem) mają charakter nader niepewny. Jednak jeszcze mniej można powiedzieć o pozostałych poległych dostojnikach, raczej niemających wiele wspólnego z wojskową, a jedynie z dworską karierą. Zachowane epitafium stolnika Eggiharda wskazuje nie tyle na przymioty rycerskie, co… jego młodość i urodę! Z tej przyczyny można założyć, że to Roland, kimkolwiek był, rzeczywiście mógł przewodzić straży tylnej i wraz ze wszystkimi swoimi wojownikami legł w boju na przełęczach pirenejskich. Oczywiście, w przekazach z epoki nie ma mowy o – występujących w „Pieśni o Rolandzie” – Oliwierze oraz rycerskiej młodzieży, poległych w dolinie pirenejskiej wraz ze swym idolem, który z powodu swej dumy zbyt późno wezwał na pomoc Karola dźwiękiem rogu Olifant. Jeden arcybiskup Turpin z Reims jest postacią historyczną, jednakże nie tylko nie zginął w górach, ale spokojnie rządził jeszcze przez 20 lat z okładem swoją archidiecezją.

Maurowie i Asturyjczycy

Inaczej sprawy się mają, jeśli spróbować zidentyfikować baskijskich wodzów, którzy z „grupą Rolanda” się rozprawili. No właśnie, czy aby na pewno tylko baskijskich? Odpowiedź na to pytanie jest wyzwaniem, choć trzeba przyznać, że w ciągu wieków próbowano temu na różne sposoby sprostać, nie zawsze jednak mając na względzie prawdę historyczną.

Najstarsze przekazy frankijskie nie wspominają ani słowem o tym hipotetycznym wodzu, w atakujących widząc tylko niezorganizowaną baskijką bandę. Dopiero „Pieśń o Rolandzie” po raz pierwszy wskazuje imiennie na przeciwnika Franków, widząc w nim króla Saracenów z Saragossy o imieniu Marsyl, otoczonego całym wianuszkiem muzułmańskich wasali i rycerzy. Rzecz jasna, trudno jest przyłożyć do tych literackich fantazji miarę historyczną, niemniej nawet współcześnie usiłuje się na bazie eposu i posiłkując się tekstem Ibn al-Athira wyprowadzać identyfikację tej postaci do Matruha i Ajsuna. Teoria o ich udziale w starciu pod Roncevaux nie zdobyła jednak powszechnego uznania badaczy.

„Pieśń o Rolandzie” doczekała się licznych adaptacji i przeróbek, nie trzeba było długo czekać, aby własną wersję tej legendy stworzyli Hiszpanie, wymyślając już w XIII wieku postać romantycznego bohatera rycerskiego, wzorowanego na postaci słynnego Cyda, a znanego jako Bernardo del Carpio, jakoby siostrzeńca króla Asturii Alfonsa II Czystego (791–842) i rzekomego pogromcę – do spółki z królem Marsylem – hrabiego Rolanda w starciu pod Roncevaux. Trudno jednak z dzisiejszej perspektywy dawać wiarę tym legendarnym przekazom, skoro zaangażowanie się królestwa Asturii w kampanię 778 roku było żadne, a jej stosunki tak z muzułmanami, jak i Baskami – zdecydowanie wrogie. Przyjmuje się co prawda niekiedy, że pierwowzorem postaci tego bohatera był frankijski hrabia Bernard z Septymanii, jednakże jego działalność przypada na pierwszą połowę IX wieku, zatem z pierwszą sprawą pod Roncevaux nie miał z pewnością nic wspólnego, choć nie można wykluczyć jego zaangażowania w następne wyprawy w te strony z 812 i 824 roku.

Gaskończycy i Baskowie

Kolejne wysiłki zmierzające do odkrycia architekta zasadzki w Pirenejach podejmowane były już w czasach nowożytnych. Jako uznawaną długo za wiarygodną, choć opartą na ewidentnym falsyfikacie, należy uznać próbę powiązania ataku na Rolanda z księciem Gaskończyków Lupusem II. Winnym całego zamieszania był Juan Tamagno Salazar, który w XVII wieku sfabrykował falsyfikat znany jako „Charte d’Alaón”, rzekomo z czasów Karola II Łysego (843–877), a zawierający fałszywą genealogię rodu Odona z Akwitanii. Występujący tu książę Gaskończyków Lupus II, znany historii jedynie z wydarzeń z 769 roku, ukazany zostaje jako sprawca masakry oddziału Rolanda w Pirenejach, który to Lupus zostaje za zdradę przez Karola Wielkiego osądzony i stracony. Historia ta wciąż znajduje chętnych interpretatorów wśród współczesnych badaczy, mimo że już w XIX wieku Joseph-François Rabanis wykazał fałszerstwo rzeczonego dokumentu.

Abstrahując bowiem od postaci samego Lupusa, na którego działalność wykraczającą poza rok 769 nie ma żadnych dowodów, kwestią wciąż nierozwiązaną pozostaje zaangażowanie „Vascones” cispirenejskich (Gaskończyków) u boku „Vascones” transpirenejskich (Basków) w akcję pod Roncevaux, czego oczywiście nie można wykluczyć. Na to jednak, aby uznać działalność pewnych grup gaskońskich górali z kraju Cize za spisek ich – podlegającego w końcu Karolingom – księcia, po odrzuceniu wiarygodności „Charte d’Alaón”, brak poszlak. Teorii tej zdaje się wreszcie ostatecznie przeczyć ustęp dzieła tzw. Astronoma, biografa Ludwika Pobożnego (syna i następcy Karola Wielkiego), zawierający opis nominacji hrabiowskich w Akwitanii dokonanych przez króla po powrocie z wyprawy hiszpańskiej, przygotowującego już teren pod przyszłe rządy jego syna na tych ziemiach. Nie sposób pominąć faktu, że nominacje te omijały starannie terytorium Gaskonii, co pozwala przypuszczać, że obszar ten wciąż podlegał swojemu władcy – Lupusowi bądź jego następcy. Trudno zatem przypuszczać, by król Franków zamierzał zostawić Gaskończyków i ich księcia w spokoju, gdyby ten faktycznie zaangażowany był w podstępny atak na armię karolińską w Pirenejach.

Pozostają zatem już tylko kandydatury autochtoniczne. Na uwagę zasługuje zwłaszcza przywódca baskijski, wymieniany u kronikarza andaluzyjskiego Ibn Hajjana jako „Balask al-Galaski”, czyli Velasco Bask. Określany był jako pan Pampeluny, jednak jego aktywność przypadała na lata 799–816, a zatem zbyt późno, aby traktować go poważnie jako pretendenta do tytułu zwycięzcy Rolanda. Jeśli jednak nie on był wodzem spod Roncevaux, to czy mógł być nim na przykład jego ojciec lub dalszy krewny? Ród, z którego wywodził się Velasco, można w świetle przekazów wiązać nie tyle z Pampeluną, co z kolebką późniejszej Aragonii na wschód od siedzib Basków. W latach 80. VIII wieku klan ten prawdopodobnie posiadał majątki na obszarze późniejszej Cerdanii, w dolinie rzeki Aragon. Ojciec Velasco o imieniu Galindo Velascontes (a zatem syn „wcześniejszego” Velasco, po którym wódz Basków odziedziczył swoje imię), jest wymieniony w 779 lub 781 roku, w każdym razie już po wyprawie Karola Wielkiego na Saragossę, jako lokalny władca tych ziem i zmuszony do wydania jako zakładnika Abd ar-Rahmanowi I jednego ze swych synów. Nie wiadomo, czy był nim Velasco, czy też jego brat, przyszły hrabia Aragonii Garcia I Zły. Historycy sugerują, że Velasquezowie mogli zostać wygnani ze swoich włości przez muzułmanów wkrótce potem, ponieważ dalsza aktywność jego przedstawicieli nie była związana z Aragonią aż do drugiej dekady VIII wieku. Obszarem ich emigracji był prawdopodobnie kraj Basków pampeluńskich, skoro z czasem zyskali tam takie wpływy, że zdołali usunąć namiestnika kordobańskiego i objęli w osobie Velasco władzę zwierzchnią. Miało to jednakże miejsce przynajmniej kilkanaście lat po kampanii hiszpańskiej Karola Wielkiego. Chronologicznie i logicznie rzecz ujmując, należałoby stwierdzić, że nie ma podstaw do wiązania kogokolwiek z Velasquezów z wydarzeniami w 778 roku w rejonie Pampeluny i Roncevaux.

Drugim kandydatem mógłby być Jimeno, przodek pierwszego władcy Pampeluny/Nawarry Íñigo Aristy (824–851). Kastylijski kronikarz z połowy XIII wieku Rodrigo Jiménez de Rada zdaje się wskazywać, że przyszły król wywodził się „ex Bigorciae comitis” – jakoby z hrabstwa Bigorre w Gaskonii, jednak inna interpretacja tej nazwy sugeruje pochodzenie baskijskie – z miejscowości Baigorri, Viguria czy Viguera. Ustalenie bliższych danych rodowych nastręcza jednak trudności, gdyż źródła bliższe jego czasom wprowadzają zamieszanie co do jego patronimu.

Dokument z Leyre z 18 kwietnia 842 roku, a także spis władców Pampeluny „Ordo numerum regum Pampilomensium” oraz katalog pochowanych w Leyre królów Nawarry „Libro de la Regla” określają pierwszego z nich właśnie jako syna Jimeno. Sprawę zdają się jednak komplikować kronikarze muzułmańscy Ibn Hajjan oraz Al-Udri, którzy określają go patronimem „Ibn Wannaqo” lub „Ibn Yannaqo”, sugerując, że jego ojciec nosił to samo co syn imię – Íñigo. Możliwa jest jednak i taka interpretacja, że autorzy ci użyli w tym wypadku nazwy klanowej rodu Inigezów, nie zaś patronimu. Pomimo tych rozbieżności wszystkie te dane zdają się i tak sprowadzać Íñigo do bezpośrednich związków w pierwszym lub drugim pokoleniu z postacią opisywaną później jako Jimeno „Mocny”. Panuje też dość wyraźna tendencja do identyfikowania go z wodzem baskijskim występującym u Ibn al-Athira jako „Mothmin al-Akra” (Jimeno „ze Skały”) – obrońcy baskijskiego terytorium Deyo (Degio) i twierdzy Monjardín przed Abd ar-Rahmanem I podczas jego najazdu na terytoria północne w 779 lub 781 roku.

Kim zatem był interesujący nas wódz i czy jest możliwa jego obecność pod Roncevaux na czele baskijskich górali? Jest to hipoteza dość kusząca, chyba nawet najbardziej możliwa do przyjęcia ze wszystkich tu zaprezentowanych, tym bardziej że to właśnie ów Jimeno identyfikowany jest jako wspólny przodek dwóch linii dynastii nawarskiej: Inigezów i Jimenezów. Pamiętając o początkach Íñigo, który zdobył władzę nad przyszłą Nawarrą w konfrontacji z Karolingami, nawiązanie przezeń do tradycji rodowej jego ojca lub dziada dałoby asumpt do uznania tej identyfikacji za dość prawdopodobną.

Czy można zatem powiedzieć, że wszystkie tajemnice najsłynniejszej bitwy średniowiecza zostały już wyjawione? Z pewnością tak nie jest, a same przełęcze i doliny Roncevaux, gdzie miała miejsce potyczka, wciąż jeszcze czekają na swoich eksploratorów.

Któż nie zna albo przynajmniej nie słyszał o arcydziele starofrancuskiej epiki znanym jako „Pieśń o Rolandzie”? Wychowały się na nim przecież pokolenia miłośników rycerskich przygód, wasalnej wierności i dworskiej miłości. Postacie tytułowego wodza, siostrzeńca cesarza Karola Wielkiego i wzoru cnót rycerskich i chrześcijańskich, jego wiernych towarzyszy broni – kuzyna Oliwiera i walecznego arcybiskupa Turpina, jak i wrogów – zdrajcę Ganelona oraz saraceńskiego króla Marsyla, inspirowały wyobraźnię wszystkich twórców „chanson de geste” w całej Europie przez następne stulecia. Co ciekawe, bitwa pod Roncevaux, o której tu mowa, naprawdę miała miejsce ponad 300 lat przed spisaniem „Pieśni o Rolandzie”, ale w okolicznościach zupełnie odmiennych od tych opowiedzianych przez XI-wiecznego poetę Turolda. Kto w takim razie dowodził tylną strażą Franków? I kto tak naprawdę odpowiada za klęskę wojsk Karola Wielkiego w Pirenejach – muzułmańscy Saraceni, chrześcijańscy Baskowie czy może ktoś zupełnie inny? I czy po wiekach jesteśmy jeszcze w stanie ustalić imię ich zwycięskiego wodza?

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Bizancjum, Konstantynopol, Stambuł – metropolia orientalna sercem i duchem
Historia świata
Niemieckie i austriackie akademie nauk. To one wpłynęły na kształt uczelni w Polsce
Historia świata
Początek dwubiegunowego świata. Doktryna Trumana. Część V
Historia świata
Jak kawaleria SS pacyfikowała powstanie w getcie warszawskim
Historia świata
Zamach, który uczynił Napoleona cesarzem
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?