Jak choroby wykończyły rosyjskich carów

Problemy zdrowotne Rurykowiczów oraz Romanowów miały katastrofalny wpływ na historię tych rodów. Choroby doprowadziły do genetycznej degradacji i upadku obu dynastii.

Aktualizacja: 23.06.2019 07:26 Publikacja: 22.06.2019 00:01

Iwan IV Groźny czuwający przy marach syna, którego własnoręcznie pozbawił życia. Obraz Wiaczesława G

Iwan IV Groźny czuwający przy marach syna, którego własnoręcznie pozbawił życia. Obraz Wiaczesława Grigorjewicza Schwarza z 1864 r.

Foto: Wikipedia

Krwawiące wrzody, smród gnijących ciał, a także zaburzenia psychiczne – taka jest biograficzna prawda o carach skrywana za dworskim ceremoniałem. Na początku zaznaczmy jednak, że rosyjscy monarchowie nie byli wyjątkiem na tle europejskich dynastii. Wystarczy przypomnieć genetyczne obciążenie austriackich imperatorów zwane wargą Habsburgów. Z kolei hemofilia ostatniego carewicza Aleksieja została odziedziczona po przodkini, brytyjskiej królowej Wiktorii. Drogą koligacji na tę samą chorobę krwi cierpiały również domy panujące Niemiec i Hiszpanii.

O wszystkim decydował zatem stan medycyny. Długo nie wiedziano, jak groźne dla zdrowia potomków są małżeństwa zawierane przez krewnych. Przecież do XX w. nie znano genetyki. We wcześniejszych stuleciach diagnoza ograniczała się raczej do upuszczania krwi lub odprawiania egzorcyzmów. Jednocześnie arystokracja sama prosiła się o nieszczęście. Tak powszechne przypadłości jak podagra czy otyłość, a tym samym cukrzyca i miażdżyca, wynikały z nader sytego życia. Z kolei nierozwodniona „błękitna krew" była uświęconym symbolem władzy pochodzącej od Boga.

Chromi Rurykowicze

Rurykowicze, dynastia kijowskich książąt, a zarazem władców państwa moskiewskiego, są od medycznej strony niezwykle zagadkowi. Dla nas również, bo w średniowieczu doszło do wielu ich mariaży z Piastami. Zgodnie z ruskimi kronikami oba rody zaaranżowały ponad 20 małżeństw. Co więcej, córki Jarosława Mądrego weszły do królewskich domów Skandynawii, Węgier i Francji.

Tymczasem w XXI w. ukraińscy naukowcy otworzyli grobowce stołecznej nekropolii soboru Mądrości Bożej. W czasie badań szczątków księcia Włodzimierza, tego samego, który ochrzcił Ruś, odkryli, że cierpiał on na chorobę Perthesa (martwica kości udowej). To genetyczna wada objawiająca się utykaniem. Tego, że kalectwo przenosiło się na inne linie Rurykowiczów oraz skoligacone domy, dowodziły też badania w innych grobowcach na terenie Ukrainy i Węgier. Czyżby stąd wzięły się przydomki polskich Piastów: Laskonogi i Plątonogi?

Bardziej dramatyczne skutki małżeństw odczuli moskiewscy Rurykowicze. Cztery pierwsze pokolenia weszły w koligacje z krewnymi władającymi księstwami Tweru, Smoleńska i Jarosławia. Jednak za zgodą Cerkwi prawosławnej kilka związków zawarto pomiędzy kuzynami linii moskiewskiej. Pierwszym sygnałem nieszczęścia była umieralność niemowląt. Spośród 130 kniaziowskich potomków zmarła więcej niż połowa. Wśród tych, którzy przeżyli, pojawiły się ciężkie schorzenia fizyczne i psychiczne. Wielki książę Wasyl II zmarł na skutek zakażenia (cierpiąc na nieznaną chorobę skórną, zwykł przebijać liczne wrzody metalowymi igłami). Wasyl III panował w latach 1505–1533. Na polowaniu nieoczekiwanie pękł mu olbrzymi podskórny ropień, czemu towarzyszył „odrażający smród". Ówcześni medycy zdiagnozowali „wewnętrzne gnicie organizmu", co dzisiejsza medycyna interpretuje jako ostatnie stadium nowotworu.

Nie lepiej wyglądał stan umysłów. Syn pogromcy Ordy księcia Dmitrija Dońskiego cierpiał na tępotę i zmarł w wieku 15 lat. Syna Wasyla II kroniki opisują jako ociężałego. Choć dożył 29 lat, nigdy nie chodził o własnych siłach, był wszędzie noszony przez gwardzistów.

Wady i słabości skupiły się jednak w osobie cara Iwana IV Groźnego. Wokół jego zdrowia toczy się od lat historyczny spór. Nic dziwnego: to na nim i jego potomkach w latach 1584–1591 kończy się linia moskiewskich Rurykowiczów. Kluczowe jest pytanie, czy za postępowaniem cara stała genetyczna degeneracja czy też czynniki środowiskowe, a dokładnej dworskie otoczenie.

Problemy zdrowotne Iwana Groźnego

Już pod koniec XIX w. psychiatra dr Kowalewski zdiagnozował Iwana IV jako neurastenika i paranoika cierpiącego na manię prześladowczą oraz sadystę z morderczymi skłonnościami. Tylko jedna z klasztornych kronik epoki szacuje liczbę osobiście zakatowanych przez niego ofiar na 3,5 tys. Mnisi konkludowali, że szaleństwo cara przewyższające okrucieństwem Nerona i Kaligulę najwyraźniej zesłał Bóg. Miała to być kara za rozpustę, w tym homoseksualizm, którym Iwan oddał się w zapamiętaniu po śmierci ukochanej żony Anastazji.

Zwolennicy chorób nabytych stawiają tezę, że obłęd cara był wywołany syfilisem. Na dowód porównują napady jego choroby psychicznej z falowym przebiegiem schorzenia wenerycznego. Ponadto stan zdrowia monarchy mógł się pogarszać na skutek terapii rtęcią, szeroko stosowanej w medycynie XVI w. Iwan, obawiający się otrucia, miał również zwyczaj przyjmowania antidotum, małych dawek strychniny, co razem tworzyło zabójczy koktajl.

W 1963 r. sowieccy naukowcy otworzyli trumny Iwana i jego syna Fiodora złożone na moskiewskim Kremlu. Badania dowiodły, że carskie szczątki zawierają pięciokrotnie więcej rtęci, niż wynosi norma. Czy groźny car został otruty, czy też zatruł się w trakcie leczenia? W każdym razie opis jego ostatnich dni jest wstrząsający. Cierpiał na zwyrodnienie kręgosłupa sprawiające niewysłowiony ból. Klasyk rosyjskiej historii Nikołaj Karamzin potwierdza niedwuznacznie ostatnie stadium syfilisu: „ciało cara napuchło, wydzielając złowieszcze wonie, które ówcześni lekarze nazywali gniciem krwi. Skóra pełna była ropiejących wrzodów". Ponadto dziejopisarz zwrócił uwagę, że Iwan stracił całe owłosienie. I na koniec miał ogromne kłopoty z wątrobą, czego skutkiem było wodobrzusze.

Jednak równie dobrze to rtęć mogła powodować napady szaleństwa, ponieważ jej długotrwałe stosowanie niszczy system nerwowy. Objawem była apatia cara (pojawiająca się na przemian z nadzwyczajnym pobudzeniem przechodzącym w agresję), po czym Iwan IV tracił przytomność, a z jego ust ciekła piana. Czy w ataku choroby psychicznej zabił jednego ze swych synów i następcę tronu, także Iwana, niszcząc szanse dynastii na przetrwanie?

Pozostał mu jeszcze syn Fiodor, ale nie ma wątpliwości, że cierpiał on na odziedziczone zaburzenia umysłowe. Lud kochał go za religijność graniczącą z żarliwością jurodiwego. Tak na Rusi zwano „ludzi bożych", w połowie proroków, w połowie obłąkanych. Za to ambasadorowie donosili swoim monarchom, że bojarzy nazywają Fiodora „ruskim słowem: durak (głupiec)". Syn cara był niski, miał krzywe nogi i ogromną głowę. Dzisiejsza medycyna stawia hipotezę, że cierpiał na wodogłowie, a wygląd zawdzięczał genetycznym następstwom syfilisu ojca. Choć zasiadł na tronie, był tylko marionetką bojara Borysa Godunowa, który prawdopodobnie stał za jego otruciem. Podczas sowieckiej ekshumacji w szczątkach Fiodora odkryto wysokie stężenie związków ołowiu.

Iwan Groźny miał jeszcze jednego potomka, Dymitra, ale nie mógł mu dać korony. Syn pochodził z szóstego małżeństwa, podczas gdy Cerkiew uznawała za legalne tylko trzy. Mimo to bojarzy, Godunow lub Szujski, usunęli także jego. Dymitr był obciążony innym nieuleczalnym schorzeniem – padaczką. To podczas epileptycznego ataku miał się zranić śmiertelnie nożem.

Schorowani Romanowowie

O ostatniej dynastii Rosji wiemy więcej, dlatego możemy prześledzić rodową kartę pacjenta. Jak się okazuje, nawet koronowanym głowom nieobce były przypadłości zwykłego ludu. W XVII w. zdarzały się gruźlica i podagra. W kolejnym stuleciu wnuk Piotra I umarł na ospę, natomiast w XIX w. pogromcę Napoleona Bonaparte imperatora Aleksandra I powalił tyfus.

Oczywiście Romanowowie schodzili z tego świata również na skutek schorzeń zarezerwowanych tylko dla koronowanych głów. Mowa o pałacowych spiskach, jakże częstych w XVIII w., gdy największą siłą polityczną była lejbgwardia. Piotra III udusił szarfą orderową Aleksiej Orłow, faworyt carskiej małżonki Katarzyny II. Dyplomatyczna diagnoza głosiła, że Piotr zmarł na skutek ataku „hemoroidalnej kolki". Na marginesie: Katarzynę w końcu dopadła apopleksja, z której być może wyszłaby obronną ręką, gdyby nie to, że choroba uderzyła, gdy caryca była w toalecie, służba nie śmiała więc przeszkadzać. Paradoksalnie, taki sam los spotkał Józefa Stalina. Ochrona bała się naruszyć spokój chorego wodza, co kosztowało go życie.

Wracając do Romanowów, syn Katarzyny II imperator Paweł II zginął od uderzenia srebrną tabakierą w skroń. Taki los zgotowali mu ministrowie wystraszeni profrancuską woltą. Ale nieutulony żal dworu wyrażał medyczny komunikat o „apopleksji Najjaśniejszego Pana". Z kolei Mikołaj I popełnił samobójstwo. Jak inaczej można nazwać zachowanie cara, który mimo zapalenia płuc mroźną zimą dokonywał wielogodzinnych przeglądów wojsk. Nadworni lekarze nie pukali się w głowę, bo dobrze wiedzieli, co dzieje się w carskim umyśle. W połowie XIX w. Rosja poniosła sromotną klęskę w wojnie krymskiej, a Mikołaj nie mógł znieść upokorzenia.

Rzecz jasna car carowi nierówny. Piotr I uchodzi za ojca założyciela rosyjskiego imperium. Był silny nie tylko psychicznie, ale także fizycznie, o czym świadczyły nadzwyczajna energia życiowa oraz odporność na niewygody. Tymczasem Piotr był istnym polem doświadczalnym dla wielu chorób. Jak inni Romanowowie cierpiał na epilepsję i alkoholizm. Był lubieżnikiem, co w owych czasach gwarantowało zakażenie weneryczne. Ponadto chorował na astmę, ale powodem śmierci była kamica nerkowa, którą dzielnie hodował niezdrowym trybem życia. A jako że historia lubi się powtarzać, z tej samej przyczyny opuścił ziemski padół wszechmocny szef KGB i gensek ZSRR Jurij Andropow.

Ostatni carowie Rosji

Trzech ostatnich Romanowów na tronie było wręcz podejrzanych. W 1881 r. car Aleksander II zginał od bomby rzuconej przez nihilistów. Najnowsze ustalenia historyków mówią jednak, że mógłby przeżyć, gdyby nie spóźnił się na defiladę. Przyczyną nieszczęścia okazał się seksoholizm cara: zbyt długo zabawił w sypialni morganatycznej małżonki, księżnej Jekateriny Dołgorukow. I to w wieku 63 lat, co w owym czasie oznaczało głęboką starość. Dla odmiany jego syn i następca Aleksander III słynął z pracoholizmu. Siedzący tryb życia wpłynął na jego ogromną tuszę, co z kolei pogłębiło wrodzone, choć ukryte, choroby serca i nerek.

Co do Mikołaja II, na którym oficjalnie zakończyła się dynastia, już współcześni mieli spore wątpliwości medyczne. Chodziło o niezwyczajne opanowanie cara wyrażane „kamienną twarzą" oraz niezdolnością do jakiejkolwiek empatii. W tym kontekście wiele mówi dorobek myśliwski imperatora. Jak sumiennie odnotował w osobistym dzienniku, w ciągu jednego polowania udało mu się ustrzelić 1400 bażantów. Ponadto przez sześć lat na carskie trofeum złożyło się: 3786 bezpańskich psów, 6167 dachowych kotów i niewyobrażalne 20 547 wron! Z głową Mikołaja najwyraźniej było coś nie tak.

Być może był to wynik rany zadanej samurajskim mieczem podczas oficjalnej wizyty w Japonii. Sprawcą był obłąkany policjant, a silne uderzenie w głowę mogło wpłynąć na psychikę cara. Stan umysłu Mikołaja II najlepiej oddają okoliczności jego abdykacji w 1917 r. Przewodniczący Dumy Aleksander Guczkow był wstrząśnięty brakiem najmniejszego śladu wzruszenia monarchy. Skomentował sprawę zapisem: oddał władzę tak, jakby zdawał dowództwo szwadronu kawalerii! Natomiast minister dworu kniaź Woroncow-Daszkow powiedział o Mikołaju, że na tronie zachowywał się jak 14-letni podrostek.

A jakim monarchą byłby syn Mikołaja carewicz Aleksiej, gdyby nie rewolucja i okrutny mord bolszewików dokonany w 1918 r. na rodzinie Romanowów? Nie ma wątpliwości, że następca tronu nie dorastał w normalnych warunkach. Oczywiście chodzi o konsekwencje jego choroby krwi. Matka, caryca Aleksandra Fiodorowna, urodziła wcześniej cztery dziewczynki i popadła w psychozę, której tłem były próżne starania o następcę tronu. Pogłębiła się jej wrodzona egzaltacja, która wraz z ujawnieniem się ciężkiej choroby tak wyczekiwanego chłopca zmieniła w głębokie poczucie winy i chęć ratowania życia Aleksieja nawet kosztem Rosji.

Musimy pamiętać, że na początku XX w. hemofilia była nieuleczalna, tak więc nadworni lekarze nie dawali następcy tronu wielkich szans na dożycie pełnoletności. Stąd wszelkie możliwe środki ochrony. Począwszy od watowanych kombinezonów, przez wymuszoną izolację, po najsłynniejszego „człowieka bożego" w historii Grigorija Rasputina.

Samą chorobą carska dynastia została „obdarowana". Znacznie późniejsze badania genetyczne udowodniły, że za nieszczęście odpowiadała prababka Aleksieja, brytyjska królowa Wiktoria. Hemofilię typu B, która na świecie występuje stosunkowo rzadko, wywołuje chromosom F9. Został ujawniony u kilku pokoleń różnych dynastii europejskich, ale jego źródłem była brytyjska rodzina królewska. Wiktoria, wydając za mąż córki, przekazała chromosom arystokratom Niemiec i Hiszpanii. Księżniczka heska Alicja – po prawosławnym chrzcie Aleksandra Fiodorowna – była niemiecką wnuczką królowej Albionu i to za jej sprawą choroba pojawiła się w carskiej sypialni. Tak więc, biorąc pod uwagę stan ówczesnej wiedzy medycznej, wątpliwe, by Aleksiej panował na carskim tronie długo i szczęśliwie. /©?

Krwawiące wrzody, smród gnijących ciał, a także zaburzenia psychiczne – taka jest biograficzna prawda o carach skrywana za dworskim ceremoniałem. Na początku zaznaczmy jednak, że rosyjscy monarchowie nie byli wyjątkiem na tle europejskich dynastii. Wystarczy przypomnieć genetyczne obciążenie austriackich imperatorów zwane wargą Habsburgów. Z kolei hemofilia ostatniego carewicza Aleksieja została odziedziczona po przodkini, brytyjskiej królowej Wiktorii. Drogą koligacji na tę samą chorobę krwi cierpiały również domy panujące Niemiec i Hiszpanii.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia
Przez Warszawę przejdzie marsz pamięci
Historia
Prezydentura – zawód najwyższego ryzyka
Historia
Czesław Lasik: zapomniany agent wywiadu
Historia
Indyjscy „wyklęci” wracają do łask
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Historia
IPN poszukuje na Litwie szczątków poległych żołnierzy AK