Dlaczego nie powstało jednolite imperium wikingów?

To jedno z tych pytań w historii, na które nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi. Być może dlatego, że tak naprawdę źle identyfikujemy ludzi, których historycy nazwali wikingami. Być może nadal nie rozumiemy ich koncepcji wspólnoty ludzkiej, podziałów klasowych, kultury, roli mitów i religii w życiu oraz systemu gospodarczego.

Publikacja: 08.02.2024 21:00

Wikingowie na zamorskie podboje wyruszali w tzw. drakkarach (langskipach)

Wikingowie na zamorskie podboje wyruszali w tzw. drakkarach (langskipach)

Foto: Roger-Viollet via AFP

Epoka wikingów to bardzo długi okres w historii Europy. Rozpoczyna się pomiędzy rokiem 600 a 800, kiedy język ludów skandynawskich przekształcał się fonologicznie z języka germańskiego w jego skandynawskie narzecza. Różnice między nimi były tak niewielkie, że ludzie żyjący na obszarach, które dzisiaj należą do Danii, Islandii, Norwegii, Szwecji i Finlandii, mogli się bez problemu porozumiewać. Ta wspólnota językowa została określona przez historyków języka jako vox danica – język duński, którym się posługiwały wszystkie ludy skandynawskie. Dopiero podział na poszczególne państwa skandynawskie wyłonione z odrębnych plemion i księstw spowodował, że te różnice językowe zaczęły się bardzo powoli pogłębiać. Żeby zrozumieć fenomen wikingów, najpierw trzeba zrozumieć, jak oni definiowali pojęcie państwa i własnej wspólnoty społecznej. Skąd w ogóle wzięły się późniejsze królestwa Danii, Norwegii, Szwecji i inne.

Na początku ery wikingów nie istniały jako takie osobne monarchie. Największą jednostką terytorialną i społeczną był land, który Duńczycy nazywali także landskab, a Szwedzi – landskap. Te jednostki terytorialne miały swoich niezależnych przywódców nazywanych jarlami. Dopiero pod koniec epoki wikingów wyłoniły się dynastie królewskie władające odrębnymi federacjami landów. Wikingowie, w zależności od tego, z jakiej części Skandynawii pochodzili, nie nazywali sami siebie Norwegami, Szwedami czy Duńczykami. Mówili np., że są ludźmi z Hordalandu lub Vestfoldu, ale nigdy, że pochodzą np. z Norwegii. Te nazwy znanych nam dzisiaj państw powstały dopiero na przełomie XII i XIII wieku, kiedy na tych obszarach okrzepła chrześcijańska wizja monarchii.

Różnorodność świata wikingów

Czy istniały różnice regionalne pomiędzy społecznościami poszczególnych landów? Bez wątpienia tak. Jednak wspólny język, kultura i religia cementowały te grupy na tyle silnie, że dzisiaj możemy spokojnie powiedzieć, że istniała jednolita kultura wikińska z własnym kodeksem etycznym.

Czy istniały wyraźne różnice etniczne pomiędzy poszczególnymi plemionami wikińskimi? Nasze wyobrażenie o wikingach jako wysokich blondynach, z długimi brodami i niebieskimi oczami jest tylko częściowo trafne. Średniowieczne ilustracje przedstawiają wikińskich najeźdźców jako ludzi o wygolonych twarzach z krótko obciętymi ciemnymi włosami. Ludy lapońskie, bałtyckie, celtyckie i zachodniogermańskie różniły się karnacją ze względu na podaż światła słonecznego w ciągu roku. Ci żyjący na północy mieli w dodatku dietę ubogą w warzywa i owoce. Ci na południu rzadziej spożywali mięso. Nie możemy też zapominać, że wyprawy wikingów miały na celu sprowadzanie niewolników, którzy dość szybko asymilowali się ze swoimi panami i wzmacniali populacje skandynawskie nową pulą genów z Cesarstwa Bizantyjskiego, Italii, Półwyspu Iberyjskiego, a nawet z Arabii. Geny odpowiedzialne za występowanie jasnych włosów mają charakter recesywny. Ciemnowłosy przybysze niemal zawsze mieli potomstwo ciemnowłose, niezależnie od swoich partnerów. Stąd pod względem fizjonomii wikingowie z VIII wieku musieli się bardzo różnić od swoich potomków żyjących cztery wieki później.

Czytaj więcej

Prawdziwa historia synów Ragnara Lodbroka

Czy landy były małymi państwami, czy tylko lokalnymi strukturami plemiennymi lub wręcz klanowymi? A może powinniśmy je postrzegać jako dzielnice większej federacyjnej wspólnoty państwowej? To bardzo ważne pytanie z punktu widzenia rozważań o budowie jednolitego imperium wikingów. Profesor Peter Godfrey Foote z wydziału skandynawistyki Uniwersytetu Londyńskiego uważał, że były to jednak dzielnice, które funkcjonowały jako „terytorialna forma grup gotowych do współdziałania w celach samoobrony i zapewnienia sobie dobrobytu za pomocą przyjętych środków religijnych i wojskowych”. To ciekawa opinia, ponieważ można z niej wywnioskować, że świat wikingów to była jedna z pierwszych odmian unii północnoeuropejskiej, do której przynależeć mogli jednak ludzie o określonym światopoglądzie religijnym i zbliżonej obyczajowości.

Czy mogli wśród nich być także chrześcijanie? Pod koniec X stulecia już zapewne w skład tej struktury wchodziły dzielnice chrześcijańskie, ale generalnie trzon kultury wikingów stanowiły ich endemiczne religia i język. Innymi słowy, świat wikingów tworzyły odrębne wspólnoty rodowe, budowane przez wolnych ludzi parających się różnymi zawodami – od rybaków po kowali, którzy na wezwanie swojego jarla i federacji dzielnic stawali do obrony ziemi lub dołączali do wypraw łupieżczych. Dla nas to ten ostatni aspekt stanowi kwintesencję definicji wikinga.

Piraci, gwałciciele, poganie

Jak bowiem rozumieć słowo „wikingowie”? Brytyjski pisarz Philip Parker uważa, że pochodzi ono od słowa „vik”, które w języku starogermańskim oznacza osadę, a w staroindyjskim – zatokę. W średniowieczu oznaczało ono jednak po prostu skandynawskiego pirata lub najeźdźcę. Anglosasi uważali słowo „wicing” za synonim pirata. Nie miało ono żadnego odniesienia do narodowości. W tym wypadku w niektórych kronikach i zapiskach używano raczej takich określeń, jak Norþmenn, czyli Ludzie Północy, lub Dene, czyli Duńczycy.

Ich debiut na kratach kronik jest niechlubny. Pojawiają się bowiem w 793 roku, kiedy u wybrzeży północnej Brytanii najeżdżają Lindisfarne, klasztor założony w 634 roku przez świętego Aidana, duchowe i intelektualne serce Northumbrii. Ta napaść budzi strach i odrazę całej chrześcijańskiej Europy. Odtąd Skandynawowie są kojarzeni jednoznacznie z piratami i mordercami. W literaturze chrześcijańskiej określa się ich także jako „pogan”.

Wikińskie napaści na Lindisfarne i Portland rozpoczynają 250 lat skandynawskiej dominacji nad północną Europą. W owym czasie nikt nie był ich w stanie pokonać czy zdominować. Nikt z kręgu kultury chrześcijańskiej nie ośmielił się zorganizować jakiejkolwiek wyprawy karnej przeciw wikingom. Ale czy rzeczywiście wikingowie pojawiają się na kartach historii dopiero pod koniec VIII stulecia? Może byli wcześniej, tylko nasi przodkowie nam o tym nie zostawili żadnych informacji?

Zapomniane królestwa

W 5 roku po Chrystusie cesarz Oktawian August nakazał zorganizować wyprawę morską, która miała opłynąć całą Europę i opisać najdalsze północne rubieże Imperium Rzymskiego. Ekspedycja dotarła do południowej Skandynawii, koncentrując swoją uwagę na Półwyspie Jutlandzkim. Do naszych czasów nie przetrwał żaden dokument rzymski opisujący ludy zamieszkujące ten region naszego kontynentu, nie mamy też spisu władców czy opisu dynastii rządzących na tych obszarach. Szkoda, bo może dowiedzielibyśmy się także wiele o pochodzeniu naszych słowiańskich przodków.

Może zatem w ogóle nie było tam żadnych księstw czy królestw? Może były to dzikie kraje zamieszkałe przez nieliczne prymitywne wspólnoty plemienne? Tak myślano jeszcze w epoce oświecenia. Ale na początku XIX wieku odkryto wokół Hoby na wyspie Lolland jeden z największych duńskich kompleksów grobowych sprzed 2000 lat. W I wieku n.e. pochowano tam mężczyznę w średnim wieku, ubranego w bardzo wytworny strój z pasem, którego klamra była wykonana z brązu. Na palcach miał dwa złote pierścienie, a obok ciała ułożona została znakomitej jakości zastawa stołowa. Co ważne, nie były to naczynia wykonane przez lokalnych rzemieślników, ale produkty typowo rzymskie – pięknie zdobione tace, srebrne kubki, spodki, wiaderka i karafki. Te ostatnie służyły do podawania wina. Ale skąd wino w surowym skandynawskim klimacie? Skąd w ogóle 2000 lat temu wzięła się bogata rzymska zastawa w Danii? Należy podkreślić, że jest to jedyna tak kompletna i tak pięknie zachowana zastawa rzymska, jaką odnaleziono poza granicami Italii. Dowodzi ona, że Skandynawia była dobrze znana Rzymianom, a relacje handlowe z tamtejszą ludnością były na rozwiniętym poziomie. Wyposażenie grobowca z Hoby sygnalizuje także, że w społeczności skandynawskiej obowiązywał jakiś podział klasowy. Byli możnowładcy i ludzie biedni. Może więc istniały jakieś formy państwowości? Potwierdzeniem wydaje się inne stanowisko archeologiczne koło duńskiego Himlingøje na Zelandii, gdzie odnaleziono 13 grobów wyposażonych w artykuły pochodzenia rzymskiego. Piękne pierścienie, bransolety i naszyjniki wskazują, że jest to miejsce pochówku zamożnego rodu magnackiego albo nawet lokalnej dynastii panującej między 150 a 320 rokiem po Chrystusie.

Czytaj więcej

Wikińska furia utrwalona w genach

Podobne bogato wyposażone groby z tej epoki znaleziono w duńskich miastach Varpelev i Valløby. A więc historia Skandynawii wcale nie zaczyna się w VIII stuleciu. Jest o wiele starsza, choć dzisiaj niemal całkowicie zapomniana. Znalezisko z Hoby uświadamia nas też w jeszcze jednej sprawie: Rzymianie wiedzieli, że tam – na północy – są ludzie, rozwinięta kultura i zasoby warte wykorzystania. A jednak nie podbili tego obszaru, ani nie zbudowali trwałych więzi handlowych. Nie wspominają też o tych terenach w swoich kronikach. Dlaczego? Możemy jedynie snuć mniej lub bardziej trafne przypuszczenia. Może po prostu nie chcieli z tym regionem mieć nic wspólnego, bo się bali ludzi go zamieszkujących?

Późniejsza historia dowodzi, że naprawdę mogli mieć powody do obaw. Skandynawowie wyznawali bowiem jedną zasadę: jeżeli czegoś nie możemy sami wytworzyć, to musimy to zdobyć. Wyprawy łupieżcze wpisały się w filozofię życia tych ludów. Religia skandynawska odrzuciła wszelkie pojęcia dobra i litości. Wikingowie nie rozumieli, że przynoszą innym ludom zniszczenie, śmierć i nieszczęście. Wyprawy łupieżcze były dla nich najlepszą formą wzmacniania rodzimej kultury i poznawania świata.

Dobrze zorganizowane społeczeństwo

Czy tak długa nieobecność na kartach europejskiej historii i nagłe, jakże nieładne pojawienie się na nich w VIII wieku dowodzą, że Skandynawia nie miała uporządkowanej państwowości? Czy istniały dynastie, które kształtowały ten region przed VIII stuleciem? Z pomocą przychodzi nam znowu archeologia, bez której niewiele wiedzielibyśmy o przeszłości. Przedmioty, a w szczególności wszelkie ozdoby i talizmany znalezione w grobowcach możnych z Jutlandii, dowodzą, że już od I wieku naszej ery w Skandynawii toczyła się niezależna od reszty kontynentu wewnętrzna polityka. Powstawały sojusze, wyrastały dynastie, obowiązywały ścisłe zasady społeczne, budowano grody, usprawniano metody obronne. Świadczą o tym 12-kilometrowe jutlandzkie fortyfikacje Olgerdiget z II wieku, do których budowy zużyto 90 tysięcy dębów. Tak przynajmniej uważał historyk Hans Neumann.

Oblężenie i zdobycie Paryża w 845 roku przez wikingów pod dowództwem Ragnara Lodbroka, rycina z XIX

Oblężenie i zdobycie Paryża w 845 roku przez wikingów pod dowództwem Ragnara Lodbroka, rycina z XIX w.

©Photo Josse/Leemage (Photo by PHOTO JOSSE / Photo Josse / Leemage via AFP)

Przeciw komu zbudowano te fortyfikacje? Czyżby miały one zatrzymać legiony rzymskie? Nie, takie wały nie zatrzymałyby rzymskiej machiny wojennej, ale pozwalały na utrzymywanie kontroli własnych poddanych przez rody panujące i obronę osad portowych od strony morza. Istniały zatem jakieś struktury państwowe, a co za tym idzie, podatki i polityka obronna. Być może owi barbarzyńcy z północy nie byli tak bardzo zapóźnieni cywilizacyjnie, jak myślano o nich jeszcze do początku XIX wieku.

Kroniki europejskie niewiele mogą nam podpowiedzieć o strukturze społecznej wikingów w latach, kiedy napadli oni na Lindisfarne i Portland. Dla chrześcijańskiej Europy byli to po prostu najeźdźcy i poganie. I znowu sięgamy po znaleziska archeologiczne, które dowodzą, że od V wieku następuje zmiana w obyczajach pogrzebowych Skandynawów. Odnalezione grobowce z tego okresu zawierają okazałe dobra grobowe: zmarli wielmożowie są chowani z luksusowymi przedmiotami z metalu; często przy pochowanym magnacie lub władcy (nie zawsze można zidentyfikować ich pozycję społeczną) spoczywają także jego niewolnicy, zapewne zabici, aby towarzyszyć swemu panu w podróży do Asgardu.

Imię skandynawskiego wodza pojawia się po raz pierwszy w chrześcijańskiej kronice „Libri historiarum” Grzegorza z Tours w VI wieku. Świątobliwy biskup wspomina o jakimś wodzu imieniem Chochilaikus, którego niektórzy historycy utożsamiają z bohaterem wikińskich sag Hygelakiem.

Od tego czasu następuje jakaś forma ujednolicenia obyczajów i zasad handlu w całej Skandynawii. Przykładem jest miasto rzemieślnicze i handlowe Birka na wyspie Björkö nad jeziorem Melar na południe od Sztokholmu. Działały tu liczne zakłady produkcyjne, kuźnie, warsztaty złotnicze. Birka była ważnym centrum handlu w regionie. Znalezione tam odpady produkcyjne odpowiadają podobnym przedmiotom znalezionym we wszystkich krajach basenu Morza Bałtyckiego.

Oznacza to, że mieszkańcy tych ziem mieli relatywnie dobrze rozwinięte rzemiosło związane z metalurgią, żeglugą morską, rybołówstwem i wieloma innymi kluczowymi gałęziami ówczesnej gospodarki. Miejsca takie jak Birka wyznaczały trakty handlowe, które wbrew pozorom były bezpieczne. Szanowano i broniono ogólne zasady wymiany towarów. To zdumiewające, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że rozwój tych społeczności był bezpośrednio związany z wyprawami łupieżczymi, które przyniosły im złowrogą sławę w Europie.

Mistrzowie szkutnictwa

W połowie lat 60. IX wieku nastąpił ważny przełom w historii wikingów. Zmienił się charakter skandynawskich najazdów i cele im przyświecające. Reorganizacja frankijskiego imperium, skuteczne odparcie przez chrześcijan kilku pomniejszych wypraw łupieżczych Skandynawów wymusiły na wikingach zmianę ich taktyki. W 865 roku zaskoczyli Franków swoją śmiałością. Popłynęli swoimi drakkarami w górę Sekwany, aby złupić Paryż. Wkrótce później rozpoczęły się wyniszczające wyprawy „duńskich hord” na wschodnie wybrzeże Anglii, dowodzone przez Ivara bez Kości i Halfdana, rzekomych synów półlegendarnego króla Ragnara Lodbroka. Ivar i Halfdan zmienili taktykę, opracowali nowe strategie, wprowadzili nowy podział wojska, usprawnili logistykę i system komunikacji. Za najważniejsze uznali dwa czynniki: prędkość i zaskoczenie. Wikingowie wprowadzili taktykę przypominającą operacje współczesnych sił specjalnych. Ich najazdy przypominały desanty komandosów poprzedzone znakomitym wywiadem i dysponujące świetną łącznością. Od VIII wieku nie tylko Anglia znalazła się w bezpośrednim zagrożeniu, ale cała Europa.

Nordycki wojownik i jego wizja Asgardu – krainy bogów

Nordycki wojownik i jego wizja Asgardu – krainy bogów

BE&W

W latach 30. IX wieku Skandynawowie wybrali sobie za cel wybrzeża Szkocji i Irlandii. Ich łodzie znakomicie sprawdzały się w żegludze śródlądowej. Nie nacierali jedynie od strony plaż morskich, ale zjawiali się niepostrzeżenie w głębi Irlandii, całkowicie zaskakując obrońców. Częścią ich strategii było zakładanie baz wypadowych na pobliskich wyspach. Takie ośrodki zaopatrzenia powstały na Hebrydach, a potem na Orkadach.

Sztuka żeglarska stanowiła ich największy atut. Ale czy na pewno była jedynie dziełem Skandynawów, jak wierzono przez tysiąc ostatnich lat? Pewne znaleziska archeologiczne wprowadzają w tym temacie nie lada zamęt. Już sam Gajusz Juliusz Cezar wspominał w swoich pamiętnikach, że widział w Galii celtyckie statki o solidnej budowie z dębu, wysokich burtach i takich żaglach, które dawały im optymalną szybkość i manewrowość. Czy opisywał także skandynawskie langskipy? Przekaz Cezara potwierdzają nam znaleziska w Blackfriars koło Londynu i Saint Peter Port na wyspie Guersney. Okręty rzeczywiście są wykonane z dębu, mają od 18 do 25 metrów długości, płaskie dno i są wyposażone w jeden maszt (nie ma miejsca na wiosła). Dla porównania, odnaleziony w Kvalsund napędzany wiosłami norweski statek z VIII wieku wcale nie zachwyca konstrukcją. Jest niski i ma otwarty pokład ze stromymi stewami dziobowymi. Na pewno nie nadawał się do dalekich podróży handlowych. W zasadzie w ogóle nie był przydatny do podróży nawet po Morzu Bałtyckim, o Morzu Północnym nie wspominając.

Być może dopiero pod koniec VIII wieku szkutnicy skandynawscy sięgnęli po rozwiązania zagraniczne, tak aby do tej konstrukcji zaadaptować żagiel. Zrobili to najlepiej, jak tylko mogli, ponieważ statek, który zbudowali, był idealnym połączeniem dawnych rozwiązań celtyckich z ich rodzimą produkcją.

Tajemnica wypraw na zachód

Innym zagadnieniem dotyczącym wikingów, które spędza sen z oczu historykom, jest ich znajomość geografii Morza Północnego oraz wiedza na temat kanałów śródlądowych na obcych, nieznanych im ziemiach. Skoro dopiero w VIII wieku wypłynęli dzięki nowej konstrukcji swoich statków, skąd wiedzieli, dokąd żeglować i jakie kierunki są opłacalne dla ich wypraw łupieżczych?

W serialu „Wikingowie” stworzonym przez Michaela Hirsta dla kanału telewizyjnego History pokazano młodego Ragnara Lodbroka, który po prostu zgaduje, że warto się wyprawić na zachód od jego rodzimych wybrzeży.

Wyprawy do Brytanii, Irlandii i na Wyspy Owcze wskazują jednak, że wikingowie mieli te szlaki przetarte, wiedzieli, gdzie i po co płyną. Pierwsze wikińskie napady na Irlandię i Anglię były wymierzone w klasztory, o których lokalizacji i bogactwie wikingowie doskonale wiedzieli. Pozostaje natomiast w sferze domysłów oraz półprawd, jak i dlaczego dotarli do Islandii, Wysp Owczych, Grenlandii i wschodnich wybrzeży Ameryki Północnej. Jak znaleźli te wyspy na tak olbrzymich akwenach? Nasza XXI-wieczna wyobraźnia podpowiada nam, że po prostu popłynęli „na oślep” i dotarli. Ale przecież nie posługiwali się naszymi mapami, nie mieli komunikatów pogodowych, nie wiedzieli, że gdzieś tam na północnym zachodzie jest ląd, który można będzie zasiedlić. Do tego dochodziło zaopatrzenie wyprawy w wodę pitną, żywność, broń i wyposażenie niezbędne do zasiedlenia danego regionu. Sens i powody tych wypraw oceanicznych w kierunku zachodnim pozostaną zapewne na zawsze tajemnicą.

Imperium mórz północnych

W ciągu czterech wieków wikingowie zajęli blisko 80 proc. terytorium Anglii, gdzie stworzyli własne państwo pod panowaniem króla Danii i Norwegii Kanuta Wielkiego. W 844 roku złupili Kadyks, Medinę i Algeciras – miasta emiratu Kordoby na Półwyspie Iberyjskim. Niedługo potem dopłynęli do Maroka wchodzącego w skład kalifatu Abbasydów. Tam bezlitośnie zrównali z ziemią miasto Asilah. Z tych wypraw przywieźli do Skandynawii wielu młodych mężczyzn i piękne kobiety. Żyjący w XI-wiecznej Hiszpanii arabski geograf i kronikarz Abu 'Abd Allah al-Bakri wspomina w swojej kronice o drugiej wyprawie wikingów na Półwysep Iberyjski w 859 roku. Wtedy dotarli także do gór Rif wchodzących w skład łańcucha górskiego Atlas w północnej Afryce.

W 982 roku pod kierownictwem Eryka Rudego odkryli Grenlandię, a kilka lat później norweski żeglarz Bjarni Herjólfsson wylądował na wybrzeżu półwyspu Labrador w Ameryce Północnej.

W tym czasie jego rodacy penetrowali dorzecza Dźwiny, a Wołgą dopłynęli do Morza Kaspijskiego. Skandynawowie docierali na swoich wspaniałych drakkarach aż do Konstantynopola. Inni założyli w północnej Francji Księstwo Normandzkie, które w 1066 roku podbiło Anglię. Na tronie Albionu zasiadł Wilhelm Zdobywca, praprawnuk Rolla, księcia Normanów, którego w serialu „Wikingowie” przedstawiono jako brata Ragnara Lodbroka. Jego pochodzenie nie jest jednak znane, choć XII-wieczna kronika „Historia Norvegiae” podaje, że Rollo został wygnany z Norwegii w 875 roku przez króla Haralda Pięknowłosego.  

Legendy zapisane w sagach i półprawdy opisane w kronikach mieszają się ze sobą, tworząc obraz równie daleki od prawdy historycznej, jak filmy i seriale o wikingach. Ale istnieją żelazne dowody ich potwornych, ale też i wielkich czynów. Z ratunkiem przychodzi nam znowu archeologia, najbardziej niezawodna gałąź nauki o historii. Wykopaliska potwierdzają, że na stanowisku L’Anse aux Meadows w Kanadzie, na północnym wybrzeżu Nowej Funlandii, istniała dobrze zorganizowana osada wikińska. To oni pierwsi odkryli Amerykę.

Na koniec warto zadać dwa pytania: dlaczego wikingowie nie stworzyli jednego państwa pod jednolitym przywództwem i dlaczego na początku drugiego millennium rozpoczął się tak gwałtowny proces dekadencji ich kultury?

Duńskie imperium Morza Północnego, ostatni rozdział olśniewającej historii wikingów, zaczęło się rozpadać zaraz po śmierci Kanuta Wielkiego w 1035 r. Spory dynastyczne, kłótnie o władzę, rozdrobnienie dzielnicowe, ale także zmiany gwarowe w języku nordyckim, a wreszcie niszcząca ich endemiczną kulturę i religię chrystianizacja – wszystko to ostatecznie przypieczętowało koniec ich epoki.

Historia
Śledczy bada zbrodnię wojenną Wehrmachtu w Łaskarzewie
Historia
Niemcy oddają depozyty więźniów zatrzymanych w czasie powstania warszawskiego
Historia
Kto mordował Żydów w miejscowości Tuczyn
Historia
Polacy odnawiają zabytki za granicą. Nie tylko w Ukrainie
Historia
Krzyż pański z wielkanocną datą