Reklama
Rozwiń
Reklama

Jemy, żeby żyć, ale nie tylko

Historia i teraźniejszość, ale także teoria i praktyka pokazują, że religie i ideologie dzielą ludzi, natomiast kuchnia, kulinaria, nawet bardzo specyficzne dania regionalne czy narodowe, łączą. Sztandarowym tego przykładem jest kuchnia żydowska.

Publikacja: 09.06.2022 21:00

Jemy, żeby żyć, ale nie tylko

Foto: Stock Adobe

Liczba książek poświęconych kuchni żydowskiej onieśmiela, ale trafiają się wśród nich tak wybitne, że trzeba o nich napisać. W Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie do 12 grudnia 2022 r. można oglądać wystawę „Od kuchni. Żydowska kultura kulinarna”. Ekspozycji towarzyszy katalog – powinien stać na półce w każdym domu, którego mieszkańcy interesują się kuchnią naszego kręgu cywilizacyjnego, a nie tylko rodzimą, Europa bowiem ma swoje gastronomiczne drzewo genealogiczne. Katalog jest de facto pięknie wydaną 224-stronicową książką, pracą zbiorową, przykładem sztuki edytorskiej.

A tak w ogóle, kultura, tradycja talerza i rondla to mocna strona Muzeum POLIN, żeby wspomnieć choćby filmowy, odcinkowy cykl „Kuchnia żydowska z POLIN” (do oglądania na YouTubie).

Tym razem wystawa i książka pokazują, że – jak podkreślają Magdalena Maślak i Tamara Sztyma, kuratorki wystawy – jedzenie jest z nami zawsze i wszędzie. I podobnie jak inne podstawowe potrzeby łączy ludzi. Z tego powodu stanowi temat zawsze nośny i aktualny; jedzenie określa styl życia. „Pamięć o nim, przekazywana z pokolenia na pokolenie, kształtuje tożsamość jednostek, ich przywiązanie do własnej rodziny, miejsca urodzenia, kraju”. Dlatego czulent to coś więcej niż klasyczne danie tradycyjnej kuchni żydowskiej.

Jedzenie służy ekspresji, wyrażaniu uczuć, a także opisowi sytuacji. Ma to odzwierciedlenie w tkance kultury i języka. W broszurze „Przysłowia żydowskie” (zebrane przez S. Adalberga, Warszawa 1890, druk Józefa Jeżyńskiego) wśród 580 przysłów sporo jest „jedzenia” używanego w takim charakterze, np.: „Kiedy ubogi je kurę, to albo on chory, albo kura chora”; „Do barszczu zębów nie potrzeba”; „Do chleba znajdziesz właściwy nóż”.

Było dużo czasu, aby żydowskie „mądrości kulinarne” przejęła polska tradycja. Historia uwielbia paradoksy: najstarszą znaną książką kulinarną wydrukowaną w Polsce jest „Przewodnik po drzewie żywota. O sposobie zachowania dobrego zdrowia w języku jidysz przez anonimowego żydowskiego doktora w Polsce w roku 1613 drukiem ogłoszony” (wyd. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Warszawa 2015, tłumaczenie, wprowadzenie oraz redakcja naukowa: Ewa Geller). Wprawdzie jest to dzieło anonimowe, ale historycy ustalili, że jego autor mieszkał w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, studiował zaś w Italii, w Padwie. Tłumaczka zauważa, że księga ta jest znakomitym przykładem międzykulturowych procesów przenikania wiedzy w duchu humanizmu późnorenesansowej Europy.

Reklama
Reklama

Ewa Geller podkreśla, że adresowany do współwyznawców żydowskiego doktora „Przewodnik...” przekazuje również obserwacje na temat zwyczajów dietetycznych i biesiadnych szlachty oraz chłopów. Świadomie pomijając kontekst religijno-etyczny, autor jakby deklarował, że wobec choroby i śmierci ludzie są równi i nie ma potrzeby dzielić ich podług narodowości czy wyznania:

„A taka jest miara jedzenia, by człek od posiłku z ochotą wstawał, tak by miał chęć coś jeszcze zjeść. Wówczas jedzenie wyjdzie mu na zdrowie. A nie jako ta świnia, co się przeżre jedzeniem, a zaś potem tarza się we własnym gnoju”.

Łatwo zauważyć, że od 1613 r. dietetycy nie wymyślili niczego nowego.

Organizatorzy wystawy w Muzeum POLIN, chcąc aby opowieść o kuchni żydowskiej zyskała wymiar metaforyczny, aby wywoływała emocje i poruszała wyobraźnię, zaprosili prof. Annę Królikiewicz z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku do stworzenia instalacji artystycznej. Dlaczego akurat ją? Ponieważ dla tej artystki jedzenie i kultura kulinarna stanowią zarazem temat i technikę twórczości, o czym ona sama mówi w następujący sposób:

„Wszystko, co ma związek z jedzeniem, a więc i jego nieodłącznymi towarzyszami: głodem i postem; to, co jest sprawą obyczaju, nawyku, prawa, formalnej etykiety, boskiego rytuału, nakazem i zakazem, trucizną i tabu, co ma kontekst społeczny, co wiąże się z religijną czystością Żydów, Hindusów, Muzułmanów i ukrytym związkiem z higieną i kodami sanitarnymi, to, co wreszcie wiąże się z konsumpcją i resztkami po »uczcie«. To, co jest wystawionym przed oczy obfitym stołem, i to, co jest pozbywaniem się odpadów i śladów po biesiadzie, w miejscach poza celebracją. Tego używam dziś zamiast dotychczasowego języka rysunku”.

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama