Czy Okrągły Stół był kompromisem, który doprowadził do obalenia komunizmu w Polsce, czy zdradą ideałów „Solidarności”? To pytanie stawiają twórcy wystawy poświęconej Solidarności Walczącej (SW), jednej z większych antykomunistycznych organizacji w krajach bloku wschodniego, powstałej w 1982 r. we Wrocławiu. Ekspozycja dokumentuje m.in. jej sprzeciw wobec porozumienia Okrągłego Stołu w czerwcu 1989 r.

– Jest rok historii najnowszej i na lekcjach historii są prowadzone dyskusje o tym, co się z nią wiąże. Wystawa jest jej elementem – mówi „Rz” Dorota Śliwińska, rzecznik Kuratorium Oświaty w Poznaniu.

Ekspozycję w ciągu prawie roku pokazano w 20 szkołach. Do ostatniego piątku prezentowano ją w X LO (teraz ma trafić do III LO), i wówczas zainteresowała się nią „Gazeta Wyborcza”. W piątkowym wydaniu zarzuciła jej twórcom i szkole, że dyskredytują Okrągły Stół.

Dlaczego? Bo na jednej z plansz obok zdjęć z manifestacji SW znalazły się zdjęcia z Magdalenki (tam się odbywały tajne spotkania przedstawicieli NSZZ „S” i władz PRL mające przygotować grunt pod obrady Okrągłego Stołu) pokazujące Adama Michnika, Lecha Wałęsę i Tadeusza Mazowieckiego raczących się wódką w towarzystwie Czesława Kiszczaka i Aleksandra Kwaśniewskiego.

Przytoczona jest też wypowiedź lidera SW Kornela Morawieckiego, który, kontestując porozumienie z Magdalenki, powiedział: „Okrągły Stół zaprzepaścił wielką ideę ?»Solidarności«”. Wepchnął Polskę w nieprawy, nomenklaturowy kapitalizm”. „GW” pyta: „czy w ten sposób powinno się pokazywać historię w szkole?”.

– Naszym celem jest przedstawianie faktów historycznych z różnego punktu widzenia, by młodzi ludzie wyciągali własne wnioski, zastanawiali się – tłumaczy „Rz” Małgorzata Roszyk, dyrektor X LO w Poznaniu.

– Dyskutujemy na lekcjach i podajemy, że część społeczeństwa uważa Okrągły Stół za ponadczasowy kompromis, ale część, iż była to zdrada równa Targowicy – podkreśla Rafał Wawrzynowski, historyk z X LO. Wśród uczniów „dziesiątki” wystawa nie budzi emocji. – Nie widziałam, mnie to nie interesuje – mówi „Rz” dziewczyna z kolczykiem w nosie. Inny z uczniów twierdzi, że dobrze się stało, że do wystawy doszło.

Zdaniem Morawieckiego krytyka wystawy to próba wprowadzenia cenzury. Jednak Śliwińska zapewnia, że ekspozycja będzie nadal pokazywana.