Reklama

Ze ściśniętym gardłem

Jerzy Eisler, historyk, dyrektor oddziału IPN w Warszawie, konsultant historyczny filmu „Czarny czwartek”

[b]Rz: Wczoraj z okazji 40. rocznicy wydarzeń z 1970 r. w Gdyni odbył się przedpremierowy pokaz filmu Antoniego Krauzego „Czarny czwartek”. To opowieść o masakrze robotników dokonanej w Gdyni przez wojsko i pierwszy film na ten temat.[/b]

[b]Jerzy Eisler:[/b] To też jeden z najlepszych filmów w historii polskiej kinematografii, a wiem, co mówię, bo obejrzałem większość powstałych w powojnnej Polsce filmów.

[b]Dlaczego najlepszy?[/b]

Przede wszystkim to pierwszy film w historii polskiego kina, w którym twórcy zaufali historii. Nie poprawiali jej. Wszystkie zdania, jakie padają z ekranu, mają potwierdzenie w dokumentach, wspomnieniach, relacjach. Konsultantami przy filmie byli ludzie, którzy uczestniczyli w tamtych wydarzeniach. Miejscami ogląda się go ze ściśniętym gardłem.

[b]Naprawdę nic nie zostało dodane czy przerysowane?[/b]

Reklama
Reklama

Powiem więcej, nawet sceny, które mogą nam się wydawać wymyślone, takie nie są. Na przykład ta z dobrym zomowcem, który pomaga bohaterce dojechać do szpitala i szukać ciała męża. Została oparta na relacjach kobiety, która jest prototypem głównej bohaterki.

[b]Czy tamten grudniowy dzień w Gdyni 1970 r. można nazwać, tak jak twórcy filmu, najczarniejszym dniem w historii PRL?[/b]

Pewnie nie, bo w Poznaniu w 1956 r. w ciągu kilkudziesięciu godzin zginęło prawie dwa razy tyle ludzi co na całym Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Myślę jednak, że ten dzień był najważniejszym dniem w historii Gdyni. Wszyscy zabici wtedy ludzie zostali zastrzeleni z broni palnej.

W opinii wielu gdynian była to zemsta władzy za upokorzenia doznane dwa dni wcześniej w Gdańsku.

[b]A czy grudzień 1970 r. był przełomowym momentem w historii PRL?[/b]

To rzeczywiście jeden z ważniejszych momentów. Skończyły się rządy Władysława Gomułki, a zaczynała się dekada Edwarda Gierka. Poza tym był to ostatni tak gwałtowny bunt społeczny. Na Wybrzeżu w ciągu zaledwie kilku dni całkowicie lub częściowo spalono 19 gmachów publicznych, w tym komitety wojewódzkie partii w Gdańsku i w Szczecinie. Czegoś takiego w PRL nie było ani przedtem, ani potem.

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama