Kiedy Georgi Markow ujrzał nadjeżdżający londyński autobus, tak jak zawsze ustawił się na końcu grupki oczekujących osób. W pewnym momencie poczuł mocne, nieprzyjemne ukłucie w tylnej części prawego uda. Odwrócił się za siebie i zobaczył postawnego mężczyznę, podnoszącego z ziemi parasol. Nieznajomy powiedział po angielsku „przepraszam" z charakterystycznym wschodnioeuropejskim akcentem, po czym cofnął się i zatrzymał taksówkę. Markow wsiadł do autobusu i pojechał w kierunku głównej siedziby BBC w Londynie. Trucizna wstrzyknięta za pomocą szpikulca znajdującego się w parasolu zaczęła działać. Cztery dni później, 11 września 1978 roku Georgi Markow zmarł w męczarniach w londyńskim szpitalu św. Jakuba. Śmierć bułgarskiego dysydenta, pisarza i naczelnego krytyka reżimu Todora Żiwkowa, została uznana za jeden z najbardziej tajemniczych mordów o podłożu politycznym XX wieku.