Brytyjski historyk David Wooton pisał: „Rewolucję naukową można w najbardziej elementarny sposób podsumować, mówiąc, że oznaczała ona zwycięski bunt matematyków przeciw autorytetowi filozofów, a jednych i drugich przeciw autorytetowi teologów”. Jest w tej konkluzji wiele prawdy, bowiem do późnego średniowiecza w świecie ówczesnej „nauki” obowiązywała zasada filozofii Arystotelesa, która stawiała fundamentalny warunek poznawczy: „nie jest możliwa zmiana [w niebiosach]”. Co to oznaczało? Arystoteles pojmował fizykę nie jako znaną nam dzisiaj naukę przyrodniczą poszukującą fundamentalnych własności materii i energii, ale jako wiedzę o zmianie jako takiej. Ta arystotelesowska „zmiana” oznaczała wszystkie zależności między materią ożywioną i nieożywioną, w niebiosach i na ziemi. Wszelki ruch, zmiana ilościowa, zmiana jakościowa i substancjalna stanowiły w rozumieniu nauczania Arystotelesa składowe rzeczywistości. Wchodziły w to także pojęcia i obszary badań, którymi współczesna fizyka się nie zajmuje: umysł, dusza, doświadczenie, pamięć, anatomia i biologia. Arystoteles wykluczył jednak wszelkie zmiany w niebiosach. Uważał, że tam wszystko jest niezmienne i stałe. Mechanika sfer niebieskich to układ niezmienny, niewymagający badań ani poszukiwań. To świat poza ludzkim poznaniem. Dlatego Arystoteles tłumaczył świat „jakościami”, a nie mechanizmami.