Czy przez 12 lat istnienia III Rzeszy Niemieckiej każdy Niemiec w uniesieniu krzyczał tylko „Sieg Heil!”, szczerze wierząc w ideologiczne brednie narodowego socjalizmu? Czy dawny wiedeński włóczęga przemieniony w burleskowego mesjasza zdołał zahipnotyzować 66 milionów ludzi w bezmyślną ludzką masę gotową bezlitośnie zabijać swoich dawnych sąsiadów? To pytanie zadawało sobie po wojnie wielu badaczy historii, myślicieli, teoretyków prawa, a nawet filozofów. Do dzisiaj nie potrafimy rozsupłać mechanizmu fascynacji tłumu groteskowym krzykaczem wiecowym, który głosił nienawiść.