W tych dniach obchodzimy 45. rocznicę Porozumień Sierpniowych. Jaką ma pan o nich opinię po tych wszystkich latach?
45 lat temu uważałem, że jest to wielkie zwycięstwo, wielka szansa. Z perspektywy czasu ta opinia tylko się wzmocniła. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Porozumienia Sierpniowe, a to gdańskie z 31 sierpnia było szczególnie ważne, to jest jedno z największych zwycięstw Polaków w historii, nie tylko w XX w. Chociaż oczywiście nie przewidywałem, że już dziewięć lat po tych wydarzeniach będzie rząd z premierem wywodzącym się z Solidarności. Ale jest też smutna refleksja. Dziś obchody 31 sierpnia, a dzieje się to od wielu już lat, nie łączą bohaterów i niespecjalnie wciągają mieszkańców Trójmiasta czy przybyszów z Polski. Są niestety elementem podziału, który dotyczy zarówno głównych architektów tamtych wydarzeń, jak i aktualnej sceny politycznej. Dzisiaj to są odrębne obchody, często dochodzi do polemik, a nawet gorszących wydarzeń. A więc smutne, że nie potrafimy tego jednego z naszych największych zwycięstw narodowych obchodzić wspólnie. I wiem, że już za mojego życia to się nie zmieni.