Moje wahania wzbudziła lektura książki „Polska Ludowa”. To niezwykle ciekawa rozmowa z 2017 r. dziennikarza Roberta Walenciaka z dwoma profesorami: zmarłym w 2019 r. znakomitym mediewistą Karolem Modzelewskim i historykiem dziejów Polski po II wojnie światowej Andrzejem Werblanem. Pierwszy, mimo początkowej przynależności do PZPR, był jednym z najstarszych i najbardziej doświadczonych dysydentów w PRL. Drugi – wpływowym sekretarzem KC PZPR i członkiem Biura Politycznego tej partii.
W rozdziale zatytułowanym „Noc generała” Andrzej Werblan wspomina historię opowiedzianą przez attaché wojskowego Francji w ZSRR, który pod koniec listopada 1981 r. jechał pociągiem z Moskwy do Warszawy. Na Białorusi widział mijające jego wagon radzieckie transporty wojskowe jadące w kierunku granicy z Polską, w tzw. porządku bojowym, co oznaczało – jak tłumaczył prof. Werblan – że każdy transport zawierał jakąś jednostkę pancerną, ale w takim komplecie, żeby po wyładowaniu mogła podjąć działania.
Czytaj więcej
Zanim przez zachodni świat lat 60. i 70. XX w. przetoczyła się druga fala feminizmu, domagając si...
Czy tego typu informacje docierające do premiera Wojciecha Jaruzelskiego mogły budzić jego lęk przed interwencją wojsk Układu Warszawskiego? Czy Jaruzelski, który w młodości doświadczył sowieckiej przemocy, miał prawo uważać, że „sojusznicza interwencja” skończy się tak jak powstanie węgierskie w 1956 r.? Karol Modzelewski wydawał się podzielać ten pogląd, mówiąc: „W 1981 r. uważałem, jak się zaczynał stan wojenny, że to się skończy bardzo prędko interwencją”. Przypuszczenia Modzelewskiego potwierdzają plany czechosłowackiego sztabu generalnego operacji „Karkonosze”, która opisywała interwencję wojsk radzieckich, czechosłowackich i enerdowskich w Polsce do 1982 r. Kolejną poszlaką, że planowali inwazję, były fragmenty stenogramów posiedzenia Biura Politycznego KC KPZR z 10 grudnia 1981 r. Znamienne, że odbyło się ono bez udziału Leonida Breżniewa, który być może po doświadczeniach radzieckiej interwencji wojskowej w Afganistanie chciał uniknąć kolejnych tego typu problemów w Polsce. Profesor Werblan zwrócił uwagę, że w czasie tego zebrania rozmówcy powoływali się na jakąś dyrektywę z 8 grudnia. Prawdopodobnie istniał zatem formalny dokument przedstawiający stanowisko kierownictwa ZSRR w kwestii konieczności przeprowadzenia interwencji w Polsce. Z kolei ujawnione amerykańskie dokumenty wywiadowcze wskazują, że jednym ze scenariuszy miało było wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego do Polski w 1982 r. Bali się tego jednakowo ludzie władzy i opozycji. Nieustannie rozważali, jaki charakter będzie miała taka interwencja. Czy będzie powtórką „łagodnego” wtargnięcia do Czechosłowacji w 1968 r., czy przerażającą kalką wydarzeń z Budapesztu w 1956 r.?
Profesor Werblan zwracał uwagę, że przez cały rok 1981 i do połowy 1982 Czesi, podobnie jak Niemcy z NRD, utrzymywali przy polskiej granicy w gotowości bojowej dwie dywizje, w tym jedną pancerną. W ramach manewrów „Zapad 81” ćwiczono „działania zabezpieczające” na terenie Polski. W sierpniu 1981 r. gen. Władisław Aczałow, dowódca dywizji spadochronowej z Rygi, zwiedzał w mundurze majora Warszawę. Interesował się szczególnie gmachem KC PZPR, do którego załatwił sobie wejściówkę. Celem nie była zatem jedynie pacyfikacja środowisk opozycyjnych, ale także „niepewnych” elit PZPR.