Reklama

Camp David – dzieło życia Jimmy’ego Cartera

Janusz Sibora, historyk dyplomacji, badacz protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego

Aktualizacja: 16.09.2018 18:50 Publikacja: 16.09.2018 18:09

Camp David – dzieło życia Jimmy’ego Cartera

Foto: Rosanna Sibora

Rz: Dokładnie 40 lat temu, 17 września 1978 r., w rządowym ośrodku wypoczynkowym w amerykańskim Camp David premier Izraela Menachem Begin i prezydent Egiptu Anwar Sadat podpisali porozumienie pokojowe, za co później obaj dostali Pokojową Nagrodę Nobla. Czy efekt tajnych, trwających 13 dni negocjacji, których inicjatorem był prezydent USA Jimmy Carter, z perspektywy czasu powinniśmy uznać za zadowalający? Stosunki izraelsko-arabskie wcale się nie unormowały.

Dr Janusz Sibora: Tak skomplikowanego konfliktu jak na Bliskim Wschodzie nie można było rozwiązać całościowo. Uznano więc, że lepsze będzie dalekie od ideału porozumienie częściowe niż żadne – i taka nauka powinna płynąć z tych negocjacji. W Camp David podpisano dwa dokumenty: projekt traktatu pokojowego między Izraelem a Egiptem oraz układ o ogólnych zasadach pokoju na Bliskim Wschodzie. Dyplomatyczna walka Cartera o traktat pokojowy trwała jeszcze pół roku.

Dlaczego było to dla niego tak ważne?

Carter potrzebował sukcesu na arenie międzynarodowej. Porozumienie w Camp David było dziełem jego życia. Doradzający mu Zbigniew Brzeziński powtarzał: „Musi być sukces, bo inaczej Związek Radziecki umocni swoje wpływy na Bliskim Wschodzie". Negocjacje wielokrotnie się załamywały, ale Carter ostatecznie potrafił utrzymać w ryzach megalomańskiego Sadata i szorstkiego Begina. Pomogły też okoliczności rozmów.

Jakie?

Reklama
Reklama

Przez kilkanaście dni obie delegacje przebywały w jednym miejscu – wspólnie grały w golfa, szachy. Zresztą takie nieformalne spotkania odbywają się również dzisiaj. Frank-Walter Steinmeier opowiadał mi, że kiedy był szefem niemieckiego MSZ, zaprosił do Berlina na negocjacje pokojowe skłócone delegacje z Syrii. Wynajął łódź – pływającą restaurację, przywiózł tam Syryjczyków i powiedział: „Dziś wydaję przyjęcie, nie wolno wam rozmawiać o polityce. Porozmawiajmy o sporcie, przyjemnościach, delektujmy się jedzeniem". Polityką zajęli się następnego dnia. Poskutkowało.

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Historia
Julia Boyd: Po wojnie nikt nie zapytał Niemców: „Co wyście sobie myśleli?”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama