Katarzyna Grochowicz, Anastazja Kusiak, Roman Kusiak, Franciszek Kusiak, Katarzyna Rybak i Jan Zaręba to mieszkańcy Starego Lipowca i Aleksandrowa, którzy zostali zamordowani przez Niemców 5 stycznia 1943 za pomoc Żydom. Odsłonięcie symbolicznego kamienia z tablicą odbyło się w Starym Lipowcu.
– Kilkunastu Niemców przybyło – wspomina Andrzej Borowiec, krewny upamiętnianych Katarzyny Grochowicz i Jana Zaręby. – Przyprowadzili tę Żydówkę. Otoczyli dom. Kogo zastali to zastrzelili. Bezlitośnie i bez skrupułów. Później podpalili dom. Egzekucję wykonali i odjechali. Po wojnie nikt tu już nie mieszkał na zgliszczach. Prochy były zabrane i zawiezione na cmentarz w Aleksandrowie. Jest tam grób – dodał.
Dom, w którym 5 stycznia 1943 roku doszło do tragicznych wydarzeń, należał do Wojciecha i Anastazji Kusiaków. Ich gospodarstwo było położone na pagórku, niedaleko lasu na skraju wsi Stary Lipowiec (kilkanaście kilometrów na południowy wschód od Biłgoraja). W pobliżu nie było innych domostw. Właśnie w takich miejscach najczęściej pomocy szukali zbiegli z gett Żydzi. Państwo Kusiakowie, mimo grożącej za to kary śmierci, przez jakiś czas ukrywali u siebie młodą Żydówkę.
– Prawdopodobnie była to Ita Becher, córka piekarza z Biłgoraja. Ita potrafiła szyć i w ten sposób, ukrywając się w różnych domach, zarabiała na swoje utrzymanie. Pewnego razu została jednak schwytana. Torturami niemieccy żandarmi zmusili Becher do wskazania miejsc, w których udzielono jej pomocy – opisuje Karol Madaj, historyk z Instytutu Pileckiego, w nocie dotyczącej tej tragedii.
Piątego stycznia żandarmi z posterunku w Biłgoraju udali się wraz z Itą Becher do Starego Lipowca i otoczyli gospodarstwo Kusiaków. W domu przebywała wtedy Anastazja Kusiak wraz dwoma synami, Romanem i Franciszkiem, oraz troje gości: Katarzyna Rybak, Katarzyna Grochowicz i Jan Zaręba. Katarzyna Rybak przyszła skorzystać z żaren, gdyż na święto Trzech Króli przygotowywała biłgorajski pieróg z kaszy gryczanej, Katarzyna Grochowicz (siostra Wojciecha Kusiaka) chciała pożyczyć mydło do prania, a nastoletni Jan Zaręba odwiedzał kolegę.
Nie są znane szczegóły niemieckiej zbrodni. Świadkowie – Wojciech i Józef Kusiak oraz rodzina Zarębów – widzieli tę scenę jedynie z daleka. Opowiadali, że Jan Zaręba ładował żandarmom na wozy zwierzęta z gospodarstwa, a następnie z Romanem Kusiakiem zostali zastrzeleni przy próbie ucieczki. Ciała chłopców Niemcy przerzucili przez próg drewnianego domu i popalili budynek. W domu państwa Kusiaków zginęło siedem osób: ukrywana przez nich Żydówka Ita Becher, a także Katarzyna Grochowicz, Anastazja, Roman i Franciszek Kusiakowie, Katarzyna Rybak i Jan Zaręba.
Po kilkunastu godzinach od tragedii bliscy przyszli na pogorzelisko i z trudem rozpoznawali zwęglone szczątki członków rodziny. Jan Grochowicz zidentyfikował ciało żony po spince do włosów, a Franciszek Zaręba rozpoznał syna po koziku. Skrzynkę z częścią prochów pochowano na cmentarzu w Aleksandrowie. Dom nigdy nie został odbudowany.
Instytut Pileckiego realizuje projekt „Zawołani po imieniu", którego celem jest upamiętnienie Polaków zamordowanych za niesienie pomocy Żydom w czasie okupacji niemieckiej.