– To więcej, niż oferuje film czy teatr – zapewnia Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.
W odnowionym budynku administracyjnym Fabryki Emalia Oskara Schindlera 10 czerwca zostanie otwarta wystawa „Kraków – czas okupacji 1939 – 45”.
Schindler, członek nazistowskiej partii NSDAP, przejął fabrykę naczyń emaliowanych w 1942 r. Uratował ponad tysiąc Żydów, pracowników zakładu.
[srodtytul]U fotografa i w tramwaju[/srodtytul]
Widz – przy dźwiękach przebojów Hanki Ordonówny i Mieczysława Fogga – najpierw poczuje atmosferę przedwojennej Polski, potem – słysząc wybuchy i dźwięki alarmów – okropności wojny.
Autorzy wystawy poprowadzą zwiedzającego po starannie odtworzonych wnętrzach. Zajrzy do zakładów fryzjerskiego i fotograficznego, gdzie zobaczy autentyczny fotoplastykon, działający niegdyś przy ul. Szczepańskiej w Krakowie. Wsiądzie do tramwaju, jaki jeździł w czasie wojny.
Przejdzie ciasnymi ulicami getta, wejdzie do mieszkania żydowskiego, spojrzy przez okno ciemnej piwnicy, w jakiej ukrywano Żydów.
Będzie mógł zobaczyć komiks pokazujący nieudany zamach na niemieckiego zbrodniarza, esesmana Wilhelma Koppego, jaki w 1944 r. zorganizowali żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego.
Poza tym w fabryce będzie pokazywany dokument „Lipowa 4” (to adres zakładu) i słynna „Lista Schindlera” Spielberga, który to miejsce rozsławił na całym świecie. Nazwiska osób z tej listy będzie można usłyszeć podczas zwiedzania.
Wśród cennych eksponatów jest mapa wisząca w gabinecie Schindlera, na której zaznaczał ruchy niemieckich wojsk w Europie.
Podczas wystawy przypomnieni zostaną też m.in. aresztowani i uwięzieni w listopadzie 1939 r. podczas Sonderaktion Krakau oraz Sprawiedliwi, którzy ratowali Żydów.
Zwłaszcza dla najmłodszych gości atrakcją powinny być 44 stanowiska multimedialne.
[srodtytul]Konfrontacja z przeszłością[/srodtytul]
Swoistą puentą wystawy jest instalacja „Sala wyborów” – poświęcona etycznym postawom w czasie wojny.
Czarne, wypalone księgi mają symbolizować tych, którzy nie sprostali wyzwaniom mrocznych czasów, a białe – tych, którzy np. ratowali innych za cenę własnego spokoju czy nawet życia.
– Przygotowanie ekspozycji trwało trzy lata i kosztowało ok. 5 mln zł – mówi dyrektor Niezabitowski. 80 proc. pieniędzy pochodziło z budżetu miasta. Kraków wydał też na remont budynku fabryki niemal 10 mln zł (połowa to środki z Unii Europejskiej).
Gośćmi uroczystego otwarcia 10 czerwca mają być dawni pracownicy zakładu.
Ci, którzy chcą go potem zobaczyć, mogą już rezerwować bilety za pośrednictwem strony internetowej muzeum: www.mhk.pl.
Jak piszą jej autorzy, „Fabryka pamięci” to motto wystawy stałej i nowego Oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Miejsce pamięci, jakim jest Fabryka Emalia, daje gościom szansę na osobistą konfrontację z przeszłością”.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki[mail=e.losinska@rp.pl]e.losinska@rp.pl[/mail]