Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego dyrekcja Muzeum Getta Warszawskiego zrezygnowała z umieszczenia zrekonstruowanego tramwaju przed muzeum?
  • Czy były w tej sprawie naciski urzędnika Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego?
  • Jakie działania zostały podjęte w celu przekazania wagonu do Muzeum Getta Warszawskiego?
  • Kto uczestniczył w rozmowach o umieszczeniu tramwaju z gwiazdą Dawida obok Muzeum?
  • Jakie kontrowersje towarzyszyły procesowi decyzji o zaniechaniu wystawienia tramwaju?
  • Jakie były argumenty przemawiające za zachowaniem autentycznego tramwaju z getta?
  • Prof. Daniel Blatman, izraelski historyk, tłumaczy w jaki sposób tramwaj z getta symbolizuje historię i komunikację pomiędzy gettem a resztą warszawskiego społeczeństwa w czasie niemieckiej okupacji?

Już pięć lat temu w „Rzeczpospolitej” ujawniliśmy, że Muzeum Getta Warszawskiego planuje umieścić na wystawie zabytkowy tramwaj, który woził pasażerów przez getto w czasie wojny. Placówka przez wiele miesięcy prowadziła rozmowy z władzami Warszawy oraz Tramwajami Warszawskimi na temat przekazania lub wypożyczenia wyjątkowego zabytku.

W starania te włączyli się m.in. ówczesny wiceminister kultury Jarosław Sellin (PiS) oraz naczelny rabin Polski Michael Schudrich, który jest przewodniczącym Rady MGW. W liście do prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego napisał m.in., że to „świadek tragicznych doświadczeń warszawskich Żydów pod okupacją niemiecką oraz obiekt o szczególnym znaczeniu historycznym i symbolicznym dla mieszkańców Warszawy, Polaków, ale także Żydów”. Rabin przypominał, że tramwaj kursował przez getto warszawskie na tzw. linii z gwiazdą. Dodał, że pozyskanie go do zbiorów muzeum „jest priorytetem najwyższej rangi”.

Tramwaje Warszawskie zrekonstruowały wagon z getta

Miasto oraz Tramwaje Warszawskie zaproponowały tej placówce inne rozwiązanie: przekazanie podwozia wagonu typu A, który mógłby stać się podstawą do rekonstrukcji wagonu, mogącego stanąć w muzeum.

I tak się stało. Prace ruszyły w 2022 r., a rok później w 80. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim zaprezentowano efekt prac pasjonatów z Tramwajów Warszawskich. Rekonstrukcja została zrealizowana według zachowanej oryginalnej dokumentacji, z wykorzystaniem tych samych materiałów, jakie stosowano ponad 100 lat temu, gdy powstawały tramwaje tego typu. „Autentyczność tramwaju jeżdżącego przez getto jest udokumentowana” – podał Urząd Miasta st. Warszawy.

Czytaj więcej

Kolejna instytucja kultury budzi duże kontrowersje. Konkurs na dyrektora był ustawiony?

W czasie prezentacji obiektu poinformowano, że Tramwaje Warszawskie oraz władze samorządu miasta i województwa chcą przekazać pojazd jako depozyt do Muzeum Getta Warszawskiego. Miał stać się częścią wystawy tej placówki. Zakładano, że będzie stał przed budynkiem placówki z uwagi na to, że w środku na wystawie stałej umieszczony zostanie wagon towarowy, który ma być elementem wystawy obrazującej transport Żydów do obozów zagłady. 

Jednak po zmianie dyrekcji Muzeum Getta Warszawskiego (niedawno opisaliśmy w „Rzeczpospolitej” kontrowersje, jakie miały miejsce w czasie konkursu, który miał wyłonić kandydata) dr hab. Katarzyna Person-Wooddin zdecydowała, że nie będzie przyjmowała tramwaju. 

Potwierdziła to rzeczniczka muzeum Katarzyna Brzezińska.

MKiDN: wagon z getta to chybiony pomysł

Ustaliliśmy, że decyzja o zaniechaniu eksponowania wagonu w pobliżu muzeum mogła być efektem nacisków urzędnika ministerstwa kultury.

Albert Stankowski, były dyrektor muzeum mówi nam, że już na początku lipca 2024 r. odbyło się spotkanie w gronie muzealników i samorządowców u wiceprezydent Warszawy Aldony Machnowskiej-Góry. – Podczas tego spotkania dyrektor Piotr Rypson (szef Departamentu Dziedzictwa Kulturowego MKiDN – dop. red.) oświadczył, że Muzeum Getta Warszawskiego nie będzie wnioskować do pani prezydent o umieszczenie w ogrodzie muzeum tramwaju. Byłem ogromnie zaskoczony tą sytuacją, w delikatny sposób zaznaczyłem, że w zatwierdzonym przez MKiDN i Radę Muzeum projekcie postępowania na budowę MGW tramwaj jest w planie i stanowi integralną część wystawy. Dodałem, że bez zgody Rady oraz zespołu naukowego wystawy stałej, nie możemy zmieniać pierwotnego projektu. Podkreśliłem również dyrektorowi Rypsonowi, że to ja – jako dyrektor instytucji – odpowiadam za projekt. Ta sytuacja wywołała konsternację i napięcie w dalszej współpracy – wspomina dzisiaj Albert Stankowski.

Wskazuje, że w trakcie dalszych rozmów ze spółką Tramwaje Warszawskie pojawiły się wymagania, co do stworzenia zadaszenia obiektu, żeby nie był narażony na działanie warunków atmosferycznych. – W 2024 roku były prowadzone rozmowy w tej sprawie w celu znalezienia rozwiązania, które byłoby do spełnienia od strony technicznej – precyzuje Albert Stankowski.

Czytaj więcej

Muzeum Getta Warszawskiego zwalnia wybitnego historyka. Obawia się porównań do Gazy?

Rzeczniczka muzeum Katarzyna Brzezińska wskazuje, że dyrektor Stankowski postanowił, że tramwaj nie znalazł się w scenariuszu wystawy stałej. – Dyrektor zdecydował o umieszczeniu tramwaju przed muzeum, ale nie był w stanie zapewnić właściwych warunków konserwatorskich do tego rodzaju ekspozycji. Muzeum uznało, że budowa kolejnych nowych kubatur w najbliższym otoczeniu zabytkowego budynku szpitala Bersohnów i Baumanów, ostańca i świadka historii getta warszawskiego jest nieuzasadniona historycznie. Tym samym, muzeum odstąpiło od przyjęcia tramwaju, jednocześnie decydując o prowadzeniu wokół niego działań edukacyjnych – tłumaczy rzeczniczka muzeum.

Z naszych ustaleń w resorcie kultury wynika, że Piotr Rypson, szef Departamentu Dziedzictwa Kulturowego, nie ukrywał, że projekt umieszczenia wagonu „był zamierzeniem chybionym i niecelowym”.

Rzecznik prasowy ministerstwa Piotr Jędrzejowski, pytany o naciski Rypsona w sprawie wagonu, nie odniósł się do tego zarzutu.

– Propozycja ekspozycji tramwaju na wystawie w Muzeum Getta Warszawskiego pojawiła się na późnym etapie budowy gmachu Muzeum, kiedy takie rozwiązanie nie było już możliwe z przyczyn technicznych. Dyrektor Albert Stankowski postulował umieszczenie tramwaju przed gmachem Muzeum. Podczas dyskusji z przedstawicielami Urzędu Miasta, Muzeum Getta Warszawskiego oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozważano różne aspekty takiego rozwiązania. Poruszono temat niszczenia odrestaurowanego zabytku na zewnętrznej ekspozycji w polskich warunkach klimatycznych. Dyskutowany był pomysł zbudowania wielkoformatowej, szklanej gabloty, w której wagon miałby być eksponowany na dziedzińcu Muzeum. Po rozważeniu wszystkich scenariuszy podczas wspomnianego spotkania rekomendowano, żeby tramwaj pozostał w miejscu jego przechowywania – stwierdził Piotr Jędrzejowski.

Prof. Blatman wyjaśnia, jakie znaczenie miał wagon z getta

Prof. Daniel Blatman, odwołany niedawno z funkcji głównego historyka muzeum, izraelski historyk z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie wyjaśnia nam, że pomysł umieszczenia tramwaju był długo dyskutowany i wskazał też, że okazało się, iż będzie niemożliwe umieszczenie go na wystawie stałej ze względu na rozmiar, jak i fakt, że jest tam już wagon kolejowy, który był używany podczas Wielkiej Deportacji z getta do Treblinki. – Z tego powodu konieczne było znalezienie innej lokalizacji. Podjęto decyzję o umieszczeniu wagonu na dziedzińcu muzeum, w pobliżu wejścia głównego od ulicy Siennej, tak aby zwiedzający mogli go obejrzeć zarówno przed wejściem do muzeum, jak i po jego opuszczeniu – tłumaczy nam.

Czytaj więcej

Daniel Blatman: Chcemy pokazać getto takim, jakim było

Przyznaje, że rozpoczęto poszukiwania – zgodnie z prośbą darczyńcy – rozwiązań, które pozwoliłyby zabezpieczyć zrekonstruowany tramwaj przed wpływem warunków atmosferycznych poprzez specjalną wiatę lub odpowiednią przeszkloną osłonę.

– Sprawa została przedstawiona Radzie Muzeum na jednym z posiedzeń i jednogłośnie zatwierdzona. Sytuacja ta trwała do momentu, gdy obecne kierownictwo podjęło decyzję o wycofaniu tramwaju z użytkowania na terenie muzeum. To nie pierwszy przykład tego, przed czym wielokrotnie ostrzegałem w ostatnich tygodniach. Obecne kierownictwo Muzeum Getta Warszawskiego zmienia wystawę, podważając tym samym jej jakość i przekaz historyczny, który starannie budowano przez siedem lat. Ten tramwaj to nie tylko zwykły pojazd z okresu międzywojennego. Był używany w okresie istnienia getta, przejeżdżał przez nie i stanowił jeden z kanałów komunikacji między gettem a światem zewnętrznym. Służył do przemytu żywności i wymiany informacji między gettem a otaczającym je polskim społeczeństwem – dodaje profesor.

Wskazuje, że tramwaj niesie ze sobą historię, która ucieleśnia jedno z głównych przesłań, „pomimo wysiłków Niemców, by hermetycznie odizolować Żydów od społeczeństwa miejskiego, w którym żyli przez wieki, kanały kontaktu i komunikacji przetrwały”. – Przełamały one segregację rasową narzuconą przez Niemców i miały kluczowe znaczenie zarówno dla Żydów, jak i dla części ludności polskiej – dodaje izraelski historyk.