Wszystkie ściany Muzeum, nawet spiralne białe schody – oryginalny element architektury Rainera Mahlamäki i Ilmari Lahdelma – zamienią się w ekrany, na których prezentowane będą unikalne archiwalne filmy.

Instalacja Pétera Forgácsa – dzięki niemal trójwymiarowym efektom – dostarcza niezwykłych wrażeń, jakby tamta rzeczywistość ożyła. Emocji dopełniają utwory zespołu The Klezmatics, grupy amerykańskiej uprawiającej muzykę klezmerską z elementami jazzu, rocka czy gospel. Ma też w repertuarze wiele tradycyjnych pieśni żydowskich.

– Wystawa przywołuje przeszłość poprzez indywidualne przeżycia ludzi – mówi „Rz" kuratorka Tamara Sztyma. – Staramy się unikać patrzenia przez perspektywę Holokaustu, jeśli nawet ta myśl gdzieś czai się na horyzoncie. Zależy nam, by widzowie mogli niemal dotknąć życia w miastach i miasteczkach Polski lat międzywojennych.

Pomysł wyszedł od YIVO – Institute for Jewish Research w Nowym Jorku, z którym Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie współpracuje, oraz od The Klezmatics. Do realizacji zaproszono Pétera Forgácsa, twórcę z Budapesztu.

– Archiwalne materiały w instalacji artysty pochodzą ze zbiorów YIVO w Nowym Jorku – opowiada kuratorka – które ma ich dużą kolekcję. Ale dopiero u nas zostaną pokazane publicznie naprawdę w szerokim wyborze. Ich autorami są żydowscy emigranci, często anonimowi, którzy wyjechali z Polski zwykle jeszcze przed I wojną. A w okresie międzywojennym przyjeżdżali do kraju, aby odwiedzić rodziny. Kręcili filmy przedstawiające rodziny i bliskich.

Nazwiska niektórych autorów jednak znamy, jak Benjamin Gasul, który nakręcił kolorowy (!) amatorski film latem 1939 r. w Warszawie, czy Gustave Eisner z Łodzi, który w USA prowadził Biuro Podróży organizujące wyjazdy do starego kraju.

Péter Forgács zyskał światowy rozgłos dzięki serii „Węgry prywatnie", w których wykorzystał amatorskie filmy kręcone w węgierskich domach XX wieku, dokumentujących codzienne życie. W Warszawie stworzył nową autorską instalację. Oprócz amatorskich filmów emigrantów do projekcji włączył fragmenty dokumentów „Pięć miast" braci Goskind pokazujące Wilno i Warszawę oraz „Sztandar wolności", a także fabularny film „Dybuk" w jidysz z 1937 roku, pochodzący ze zbiorów Filmoteki Narodowej w Warszawie. I sięgnął po cytaty z tzw. Ksiąg pamięci, wydawanych przez ocalałych z zagłady Żydów, opisujących swe rodzinne miejscowości, aby przetrwały w pamięci.

Wystawa czynna do 30 września. Dla publiczności dostępna jest już od soboty rano i w Noc Muzeów.