W blasku świateł z kryształowych żyrandoli porusza się tłum dyplomatów, arystokracji i berlińskiej socjety III Rzeszy. Wśród elity hitlerowskiego państwa dominują oficerowie w nienagannie skrojonych mundurach, połyskujących od licznych odznaczeń. Panie w długich sukniach przesuwają się w rytm walca Straussa, a zapach perfum miesza się z aromatem szampana i wyszukanych potraw.
Tego wieczoru, w przystrojonej tysiącami kwiatów sali balowej hotelu Kaiserhof na Wilhelmplatz, polityka pozostała – przynajmniej pozornie – za drzwiami. Choć wszyscy wiedzieli, że coraz częściej mówi się o „krzywdach Wersalu”, Gdańsku i granicach, to dziś nic nie mogło popsuć wspaniałej zabawy.