Idą święta, a wraz z nimi czeka nas mnóstwo zakupów, bo przecież tyle osób trzeba obdarować! Wśród prezentów kosztowniejszych na pewno znowu dominować będą komórki (smartfony). Coraz droższe, ale kupując je i przekazując osobom obdarowanym, możemy się powołać na opinię, że przecież darowujemy prawdziwe arcydzieła. Spróbuję państwa przekonać, że rzeczywiście współczesny telefon komórkowy (ze swoimi niezliczonymi dodatkowymi funkcjami) – może być traktowany jako arcydzieło.
Czym wyróżnia się arcydzieło?
Arcydzieło, jak sama nazwa wskazuje, jest czymś wyjątkowym, unikatowym, jednostkowym. „Mona Lisa” jest tylko jedna i każdego dnia setki ludzi odwiedzają Luwr, żeby ją zobaczyć. Jest ona bowiem własnością publiczną, chociaż nominalnie należy do rządu Francji. Niektóre arcydzieła trafiają do prywatnych kolekcjonerów, którzy za przywilej posiadania ich na własność płacą bajońskie sumy.
Ale czy jest możliwe, by każdy z nas mógł posiadać na własność prawdziwe arcydzieło? Nie kopię, imitację, ale arcydzieło jako takie? Okazuje się, że jest to możliwe, jeśli zgodzimy się przyznać, że arcydziełem jest także twór techniki. Spróbuję państwa przekonać, że na wyrób techniczny można także patrzeć jak na arcydzieło, bo w istocie w wielu przypadkach jest on arcydziełem. Można to wykazać na przykładzie zwykłej, towarzyszącej nam stale i wszędzie komórki.
Przywykliśmy do tego, że wytwory techniki nie wiążą się w naszej świadomości z żadnymi nazwiskami. Co innego dzieła sztuki. Słyszymy muzykę i mówimy: Szopen! Czytamy strofę wiersza i mówimy: Mickiewicz! Widzimy obraz i mówimy: Matejko! A potem bierzemy komórkę i co mówimy?
– Halo!