Autorka sagi „Lilie królowej”: W tym biznesie w średniowieczu rządziły kobiety

Istnieje błędne przekonanie, że kobiety średniowiecza, które nie dostąpiły zaszczytu bycia dwórkami, mogły się realizować zawodowo jedynie jako szwaczki, kucharki czy służące – mówi Lucyna Olejniczak, autorka sagi „Lilie królowej”.

Publikacja: 06.06.2024 21:00

Lucyna Olejniczak

Lucyna Olejniczak

Foto: Mateusz Torbus

Czas akcji sagi „Lilie królowej” zdecydowała się pani osadzić w okresie panowania królowej Jadwigi Andegaweńskiej. W polskiej pamięci historycznej funkcjonuje ona jako jedna z najwybitniejszych władczyń swojej epoki. Co w życiorysie i charakterze tej nietuzinkowej Andegawenki jest pani szczególnie bliskie?

Jadwiga zaimponowała mi swoją siłą, talentami i rozumem. Ona nie bała się wykorzystywać tych walorów w czasach, kiedy kobiety postrzegane były jako istoty ich pozbawione. Już jako niespełna 12-letnie dziecko potrafiła sprostać zadaniu, które mogłoby przerosnąć niejednego dorosłego. 16 października 1384 r. została koronowana na króla Polski – nie na królową, a właśnie na króla! Niedługo później wydano ją za mąż za litewskiego księcia Jagiełłę. Aby ten mariaż doszedł do skutku, Andegawenka musiała rozstać się z nadzieją poślubienia swojego narzeczonego Wilhelma Habsburga, z którym we wczesnym dzieciństwie została połączona ceremonią sponsalia de futuro – zaręczyn na przyszłość. Jadwiga znała i lubiła Wilhelma, w dodatku przez całe dzieciństwo wzrastała z myślą, że to właśnie on jest jej przeznaczony. Tymczasem musiała porzucić te plany i zaakceptować nowego, wyznaczonego jej mężczyznę – znacznie starszego od niej władcę pogańskiej jeszcze wówczas i budzącej lęk Litwy. Dlatego właśnie wyobraziłam ją sobie jako dzielną, choć z pewnością przerażoną dziewczynkę, która po uroczystościach koronacyjnych ucieka ze swojej komnaty i, tuląc jedną z lalek przywiezionych z rodzinnego zamku w Budzie, chowa się pod schodami na Wawelu.

Czytaj więcej

Kobieta, która została królem Polski. Jaka była Jadwiga Andegaweńska?

Osobowość młodziutkiej królowej zbudowały silne kobiety wokół niej. Wpływ na wychowanie monarchini miały przecież równie potężne królowe – jej babka Elżbieta Łokietkówna oraz matka Elżbieta Bośniaczka. W wieku dorosłym Jadwiga nadal ceniła sobie znaczenie kobiecego intelektu. Wiemy, że korespondowała m.in. z Katarzyną ze Sieny, dzisiaj znaną jako wielka katolicka święta, doktor kościoła oraz patronka Europy. A które kobiety średniowiecza są dla pani najbardziej inspirujące?

Jadwiga była ulubienicą swojej babki Elżbiety Łokietkówny, ale już niekoniecznie matki, Elżbiety Bośniaczki, która faworyzowała i wspierała zawsze Marię, swoją starszą córkę. Druga siostra Jadwigi – Katarzyna – zmarła w dzieciństwie. Przebywając z babką, Jadwiga nie mogła też nie słyszeć o królowej Neapolu, Joannie I, żonie stryja Jadwigi, a zarazem synowej Elżbiety Łokietkówny, która Joannę nienawidziła. Dlaczego? Joanna uczestniczyła w spisku na życie swojego męża Andrzeja Andegaweńskiego, który zginął zamordowany we wrześniu 1345 r. Jadwiga miała więc możliwość doświadczenia również negatywnych przykładów przebiegłości, okrucieństwa oraz bezwzględności kobiecej... ale też i skuteczności.

Mało kto wie, że w średniowieczu przemysł browarniczy opanowany był przez żony i córki browarników.

Jeśli zaś chodzi o średniowieczne kobiety, które mnie inspirowały, z pewnością należała do nich Hildegarda z Bingen (1098–1179) – mniszka, wybitna badaczka natury, uzdrowicielka, a nawet mistrzyni muzyki. Nie mogę tu też nie wspomnieć o Trotuli de Ruggiero (zm. w 1079 r.), średniowiecznej pionierce ginekologii. A przecież pozostaje jeszcze tak ikoniczna postać jak Heloiza (ok. 1098–1164), małżonka francuskiego filozofa Piotra Abelarda, po której zostały obszerne listy, gdyż miała ona w zwyczaju korespondować z Abelardem. W opinii wielu badaczy są one bardziej błyskotliwe niż te, które zostały napisane przez jej męża filozofa.

Jedną z najbardziej pożądanych przez kobiety ścieżek „kariery” w średniowieczu była rola dwórki królowej. Oferowała ona poza kontaktem z wielkim światem, możliwość poznania odpowiednio wysoko urodzonego kandydata na męża. Nie było jednak łatwo dostać się w te nobliwe kręgi. Dwórka królowej musiała pochodzić ze szlacheckiego rodu, cieszyć się nieposzlakowaną opinią oraz przedstawić właściwe referencje. A jakie inne „zawody” mogły wtedy wykonywać kobiety?

Istnieje błędne przekonanie, że kobiety średniowiecza, które nie dostąpiły zaszczytu bycia dwórkami, mogły się realizować zawodowo jedynie jako szwaczki, kucharki czy służące. Natomiast mało kto wie, że np. przemysł browarniczy w tamtych czasach opanowany był głównie przez żony i córki browarników. Zwłaszcza w Niemczech i w Anglii, a więc w krajach, które już w średniowieczu zasłynęły ze wzmożonej produkcji piwa. Nikogo to ani nie przerażało, ani nie dziwiło. A to właśnie kobiety rządziły w tym biznesie.

Czytaj więcej

Zygmunt II August – ostatni z Jagiellonów

Na kobiety czyhało wiele niebezpieczeństw, a bardzo realnym z nich było oskarżenie o czary. Skłonność do uprawiania magii oraz konszachtów ze złymi mocami przypisywano im znacznie częściej niż mężczyznom. Kary za takie „zbrodnie” były drakońskie, ale czy w każdej części Europy podejście do tego tematu było jednakowe? Czy może istniały regiony, w których te prześladowania były szczególnie nasilone? I jak na tym tle wypadała Polska?

W czasach, które ja opisuję, a zatem pod koniec XIV stulecia, te prześladowania nie były jeszcze aż tak powszechne, jak w XVI czy w XVII w., kiedy to stały się prawdziwą plagą. Nie tylko w Europie, ale i w Nowym Świecie, czyli w Ameryce. Najbardziej jaskrawy przykład stanowi tu oczywiście historia, która wydarzyła się w Salem. To miasto do dzisiaj słynie z procesu o czary, który odbył się tam w 1692 r., w wyniku którego śmierć poniosło 20 osób (14 kobiet i 6 mężczyzn). Tak zwane czarownice zawsze były niewygodne dla Kościoła, bezlitośnie je prześladowano. Ale możemy zauważyć, że jednak w Polsce nie odbywało się to w tak systemowy sposób, jak na Zachodzie. Dowodem na to niech będą statystyki, które podają, że w latach 1450–1750 w krajach zachodnich – Niemczech, Niderlandach, Austrii, Czechach i Szwajcarii – odbyło się blisko 50 tys. procesów i wykonano 25–30 tys. egzekucji. W tym samym czasie Polsce i na Litwie – odpowiednio 7 tys. i 2 tys.

Król Władysław Jagiełło korzystał z codziennych kąpieli, a kiedy wyjeżdżał na swoje liczne wyprawy, wożono za nim jego ukochaną blaszaną wannę w kształcie konia.

Kobietom zabraniano studiowania, ale niektóre z nich próbowały obejść to prawo. Kronikarz Marcin ze Spisza przywołuje postać studentki Nawojki, która miała uczęszczać na wykłady w męskim przebraniu. Zdemaskowana, uniknęła egzekucji tylko dzięki wstawiennictwu rektora, który zaświadczył o jej przyzwoitym prowadzeniu się. Nawojka trafiła później do klasztoru, gdzie uczyła mniszki sztuki pisania i czytania. W jaki jeszcze sposób kobiety próbowały zdobywać wiedzę – ten owoc wówczas dla nich zakazany?

W Polsce z pewnością było z tym trudniej, ale na przykład w Italii, która już się szykowała do renesansowego skoku, uczone niewiasty nie były aż tak wielkim szokiem. Przykładem niech tu będzie Novella d’Andréa, urodzona w 1312 r. w Bolonii, wykształcona przez swojego ojca Giovanniego d'Andréa, profesora prawa kanonicznego, i prowadząca później wykłady w jego zastępstwie. Podobno nad katedrą musiano zawieszać specjalną zasłonę, aby jej niezwykła uroda nie rozpraszała uwagi studentów. Tak więc kobiety w tamtych czasach mogły się uczyć, pod warunkiem jednak, że były wysoko urodzone, same miały wykształconych ojców albo odpowiednią pozycję społeczną. Inne niewiasty mogły korzystać z wiedzy tylko tam, gdzie był dostęp do ksiąg, czyli głównie w klasztorach. Albo jak uczona Jadwiga Andegaweńska – na dworach królewskich. Zresztą w przypadku kobiet, które miały objąć trony i sprawować jakąkolwiek formę władzy, konieczność zdobycia wykształcenia uważano za oczywistość.

Czytaj więcej

Boże Narodzenie w wiekach średnich

Epoka średniowiecza stereotypowo postrzegana jest jako czas ogromnego zacofania cywilizacyjnego, jednak rzeczywistość przedstawiona w pani książkach nie jest zbieżna z takim ponurym obrazem. Czy to oznacza, że nie zgadza się pani ze schematycznym postrzeganiem średniowiecza?

Nie ma co ukrywać – średniowiecze nie było epoką rozkwitu nauk. Pozostawiło po sobie wiele dzieł sztuki, lecz pod względem prawnym, administracyjnym i filozoficznym bazowało przede wszystkim na starożytności. Dominująca rola Kościoła hamowała wszelki rozwój. Jednak nie upierałabym się przy traktowaniu średniowiecza jednowymiarowo. Odkryłam na przykład, że jeśli chodzi o ten przysłowiowy „brud i smród”, to te stereotypy niekoniecznie pokrywały się z prawdą. Weźmy pod uwagę choćby kwestię kąpieli mieszkańców miasta, która wcale nie była dla nich tak abstrakcyjną ideą, jak współcześnie lubimy myśleć. W samym Krakowie istniało wiele publicznych łaźni. Znajdowały się one niemal na każdym rogu ulicy, otwarte od samego rana, mieszkańcy mogli więc skorzystać z kąpieli przed rozpoczęciem dnia. Niektórzy pracodawcy wykupowali nawet coś w rodzaju karnetów dla swoich pracowników. Wiemy też, że król Władysław Jagiełło korzystał z codziennych kąpieli, a kiedy wyjeżdżał na swoje liczne wyprawy, wożono za nim jego ukochaną blaszaną wannę w kształcie konia. Tak więc naprawdę nie sądzę, żeby średniowieczny mieszkaniec Krakowa mył się rzadziej niż ten nam współczesny. Człowiek, który nie lubi się myć i nie dba o swoją powierzchowność, będzie tak się zachowywał niezależnie od czasów, w których przyjdzie mu żyć.

Brud jest ponadczasowy, podobnie jak ludzkie emocje. O tych ostatnich, jakże kluczowych w kształtowaniu się historii, przypominam zresztą mottem moich powieści: „Czy dziś, czy kiedyś, ludzkie emocje są tak samo gorące”.

Lilie królowej: saga średniowieczna Tom I: Siostry Prószyński i S-ka, 2022 r.

Lilie królowej: saga średniowieczna Tom I: Siostry Prószyński i S-ka, 2022 r.

Lilie królowej: saga średniowieczna Tom II: Wiedźmy Prószyński i S-ka, 2022 r.

Lilie królowej: saga średniowieczna Tom II: Wiedźmy Prószyński i S-ka, 2022 r.

Lilie królowej: saga średniowieczna Tom III: Matki Prószyński i S-ka, 2023 r.

Lilie królowej: saga średniowieczna Tom III: Matki Prószyński i S-ka, 2023 r.

Lilie królowej: saga średniowieczna Tom IV: Wilczyce Prószyński i S-ka, 2024 r.

Lilie królowej: saga średniowieczna Tom IV: Wilczyce Prószyński i S-ka, 2024 r.

Czas akcji sagi „Lilie królowej” zdecydowała się pani osadzić w okresie panowania królowej Jadwigi Andegaweńskiej. W polskiej pamięci historycznej funkcjonuje ona jako jedna z najwybitniejszych władczyń swojej epoki. Co w życiorysie i charakterze tej nietuzinkowej Andegawenki jest pani szczególnie bliskie?

Jadwiga zaimponowała mi swoją siłą, talentami i rozumem. Ona nie bała się wykorzystywać tych walorów w czasach, kiedy kobiety postrzegane były jako istoty ich pozbawione. Już jako niespełna 12-letnie dziecko potrafiła sprostać zadaniu, które mogłoby przerosnąć niejednego dorosłego. 16 października 1384 r. została koronowana na króla Polski – nie na królową, a właśnie na króla! Niedługo później wydano ją za mąż za litewskiego księcia Jagiełłę. Aby ten mariaż doszedł do skutku, Andegawenka musiała rozstać się z nadzieją poślubienia swojego narzeczonego Wilhelma Habsburga, z którym we wczesnym dzieciństwie została połączona ceremonią sponsalia de futuro – zaręczyn na przyszłość. Jadwiga znała i lubiła Wilhelma, w dodatku przez całe dzieciństwo wzrastała z myślą, że to właśnie on jest jej przeznaczony. Tymczasem musiała porzucić te plany i zaakceptować nowego, wyznaczonego jej mężczyznę – znacznie starszego od niej władcę pogańskiej jeszcze wówczas i budzącej lęk Litwy. Dlatego właśnie wyobraziłam ją sobie jako dzielną, choć z pewnością przerażoną dziewczynkę, która po uroczystościach koronacyjnych ucieka ze swojej komnaty i, tuląc jedną z lalek przywiezionych z rodzinnego zamku w Budzie, chowa się pod schodami na Wawelu.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia
Zegarki, broszki, obrączki. Niemcy zwracają wyjątkowe depozyty
Historia
Marek Aureliusz, niedoszły król Polski
Historia
Historia fotografii. Jak powstało słynne zdjęcie z wojny w Wietnamie?
Historia
Żaglowce nie znikają. Wyjątkowa wystawa w Gdańsku
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Historia
Jak trener i konserwator mebli przekonali świat o odkryciu pisma
Historia
Car Mikołaj I. „Pałkarz” czy ofiara własnego systemu?