Dziedzictwo kulturowe pod żaglami

Alain Gerbault (1893–1941) jako trzeci człowiek na świecie samotnie opłynął pod żaglami kulę ziemską. W roku 1923 tak pisał o swoim jachcie: „»Firecrest« jest mocno zbudowany z drzewa dębowego i pomimo że ma 32 lata, jest w doskonałym stanie i mógłbym długo rozwodzić się nad jego wytrzymałością” („Samotnie przez Atlantyk”, Warszawa 1925).

Publikacja: 13.07.2023 21:00

Dziedzictwo kulturowe pod żaglami

Foto: Adobe stock

Takie jachty, nie z tej epoki technologicznej, wciąż pływają, a nawet biorą udział w dorocznych organizowanych w Gdyni zlotach jachtów z duszą Próchno i Rdza. Te jachty nie są bardzo wygodne i komfortowe, ale zbudowane po to, aby pływać w każdych warunkach i sprostać najtrudniejszej pogodzie. Niestety, w dobie jachtów laminatowych starzejące się jednostki o klasycznych konstrukcjach znikają; armatorzy coraz częściej wystawiają stare jachty na sprzedaż. Niekiedy znajdują one nowego troskliwego właściciela.

Taki szczęśliwy los spotkał jacht „Opty” zaprojektowany i zbudowany specjalnie dla Leonida Teligi (1917–1970), który w latach 1967–1969 jako pierwszy Polak opłynął nim kulę ziemską w samotnym rejsie. Można go oglądać w Centrum Konserwacji Wraków Statków w Tczewie (oddział Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku). W to samo miejsce trafił jacht „Dal”, na którym w latach 1933–1934 Andrzej Bohomolec, Jerzy Świechowski i Jan Witkowski przepłynęli Atlantyk. Jest to „łupinka”, ma zaledwie 8,5 m długości. W 1980 r. kapitan Ireneusz Gieblewicz wyremontował jacht na własny koszt i podarował gdańskiemu muzeum.

Czytaj więcej

Próchno i rdza pod żaglami

Ale zawijanie do muzeum na resztę żywota to niejedyna opcja dla jachtów z innej epoki technologicznej, zresztą nie pomieściłoby wszystkich „chętnych”. Historia pewnej jednostki rozpoczęła się w latach 50. XX w., gdy w Stoczni Gdańskiej odnaleziono przedwojenne plany jachtu „Peter von Danzig”. Na ich podstawie zbudowano jacht typu J-140 o nazwie własnej „Śmiały”. Pod jego żaglami odbyły się pionierskie rejsy badawcze i wyprawy, które  zapisały się w historii polskiego powojennego żeglarstwa. Obecnie jego właścicielem jest Fundacja Klasyczne Jachty. Fundacja realizuje obecnie Śmiały Projekt – generalny remont jednostki z zamiarem powtórzenia rejsu historyczną trasą z lat 1965–1966 dokoła Ameryki Południowej, ze wschodu na zachód, przez Cieśninę Magellana. „Dziedzictwo kulturowe to nie tylko zabytki architektury, ale też myśl techniczna, ostatnie zachowane jachty będące żywym świadectwem historii polskiego szkutnictwa, historia pierwszych polskich wypraw żeglarskich i naukowych, historia naszego polskiego odkrywania świata” – można przeczytać na stronie internetowej Śmiałego  Projektu.

Gdańska Stocznia Jachtowa Stogi zbudowała – specjalnie na pierwsze wokółziemskie regaty Whitbread Round the World Race w 1973 r. – jacht „Copernicus” (zajął 11. miejsce na 19 startujących). „Copernicus” wciąż pozostaje na wodzie, armatorem jest Yacht Klub Stal Gdynia. Ostatnio wygrał regaty w Zatoce Gdańskiej.

W roku 1976 kapitan Krystyna Chojnowska-Liskiewicz jako pierwsza kobieta na świecie opłynęła glob jachtem „Mazurek”. Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku odkupiło jacht od prywatnego właściciela, ale nie trafi on do wspomnianego wyżej Tczewa, lecz po remoncie będzie pływał i służył edukacji morskiej i żeglarskiej.

Najnowsza dobra wieść z tego podwórka ma tło polityczne. W 1965 r. Stocznia Jachtowa im. Josepha Conrada w Gdańsku zbudowała dla sekcji żeglarskiej Wojskowego Klubu Sportowego Legia mahoniowy pełnomorski jacht. Pułkownik Ryszard Kukliński kupił go w 1980 r. za 36 tys. złotych, równowartość trzech swoich pensji. Po jego ucieczce do Stanów Zjednoczonych władze PRL skonfiskowały jacht, który w 1986 r. trafił do Yacht Klubu Polski w Gdyni. Pułkownik Kukliński (zmarł w 2004 r.) podarował łódź  w testamencie Chrześcijańskiej Szkole pod Żaglami. Nowy armator nadał mu nazwę „Strażnik Poranka”. Obecnie trwa remont jachtu – Fundacja Jack Strong oraz Związek Miast i Gmin Morskich kupiły już potrzebne drewno i wybrały szkutnika.

W 2017 r. 33 jachty wzięły udział w zlocie jachtów z duszą Próchno i Rdza. Po raz pierwszy w historii zlotu nie wszystkie zmieściły się w gdyńskiej marinie. I niech tak zostanie.

Takie jachty, nie z tej epoki technologicznej, wciąż pływają, a nawet biorą udział w dorocznych organizowanych w Gdyni zlotach jachtów z duszą Próchno i Rdza. Te jachty nie są bardzo wygodne i komfortowe, ale zbudowane po to, aby pływać w każdych warunkach i sprostać najtrudniejszej pogodzie. Niestety, w dobie jachtów laminatowych starzejące się jednostki o klasycznych konstrukcjach znikają; armatorzy coraz częściej wystawiają stare jachty na sprzedaż. Niekiedy znajdują one nowego troskliwego właściciela.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia
Zegarki, broszki, obrączki. Niemcy zwracają wyjątkowe depozyty
Historia
Marek Aureliusz, niedoszły król Polski
Historia
Historia fotografii. Jak powstało słynne zdjęcie z wojny w Wietnamie?
Historia
Żaglowce nie znikają. Wyjątkowa wystawa w Gdańsku
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Historia
Jak trener i konserwator mebli przekonali świat o odkryciu pisma
Historia
Autorka sagi „Lilie królowej”: W tym biznesie w średniowieczu rządziły kobiety