Mimo to 23 grudnia Lilibet, jak nazywano księżniczkę Elżbietę, zorganizowała z siostrą przedstawienie o przygodach Aladyna. 17-letnia następczyni tronu sama wymyśliła kostiumy, które uszyła ze starych ubrań matki i babci. Była bardzo podekscytowana, ponieważ wśród zaproszonych gości był książę Filip z Grecji i Danii. Chociaż tytuł ten brzmiał bardzo poważnie i dostojnie, w rzeczywistości dotyczył 22-letniego młodzieńca, który prócz dumy wymalowanej na twarzy nie miał żadnego innego majątku. Elżbiecie to jednak w niczym nie przeszkadzało. Wysoki, przystojny i silny blondyn o posągowej urodzie był obiektem jej rosnącej fascynacji. To nic, że widywano go w dziurawych butach i wytartych garniturach, które dostał od markiza Milford Haven. Teraz, w czasie wojny, miał na sobie przydziałowy mundur porucznika Królewskiej Marynarki Wojennej, w którym znakomicie się prezentował. Lilibet, wyraźnie pobudzona w obecności młodego oficera, stroiła miny, dowcipkowała, czasami się obrażała, a czasami nadmiernie śmiała. Wszystkie te wyraziste emocje wskazywały, że panienka naprawdę zakochała się w starszym o niespełna pięć lat kawalerze.