Reklama

Jak powstał film "Trzech kumpli"

Pierwszą rozmowę z Lesławem Maleszką autorki nagrały zaraz po śmierci papieża. Były zszokowane, że redagował on teksty o śmierci Jana Pawła II

Publikacja: 27.06.2008 08:45

„Było trzech przyjaciół. Jeden został zamordowany, drugi okazał się zdrajcą, trzeci walczy o prawdę” – taki był slogan reklamowy filmu „Trzech kumpli” wyemitowanego przez TVN. Jego produkcja trwała trzy lata. Gdyby projektem dwóch reżyserek nie zainteresował się TVN, powstałby zapewne zwykły reportaż.

– Półtora roku temu byłyśmy zdeterminowane, by wreszcie zmontować materiał, nad którym pracowałyśmy już ponad rok. Chciałyśmy, żeby film zmontował nasz znajomy pracujący w TVN – wspomina jedna z reżyserek Ewa Stankiewicz. Montażysta poprosił o bezpłatny urlop w macierzystej stacji. O przyczyny urlopu zapytał jego szef Jarosław Potaż. I wtedy padła propozycja, że TVN przejmie produkcję filmu.

Początkowo wszystkie prace odbywały się pod patronatem Łódzkiej Szkoły Filmowej. Potem produkcję przejęła firma Kalejdoskop. Jednak ciągle brakowało pieniędzy.

– Wejście TVN usunęło wszelkie kłopoty. Mogłyśmy poświęcić następne półtora roku na to, by film powstał w takim kształcie, jaki sobie wymarzyłyśmy – wspomina Stankiewicz. Szczególnie zadowolona jest z tego, że znalazły się środki na wstawki fabularne.

Stankiewicz, która była pomysłodawczynią projektu, nie chciała robić filmu o Stanisławie Pyjasie, gdyż morderstwu poświęcono już trzy inne filmy. Interesowała ją tragiczna historia przyjaźni trzech studentów. – Najpierw zgłosiłam się do Bronisława Wildsteina. Zgodził się z jedynym zastrzeżeniem. – Jeśli myśli pani, że spotka mnie pani z Maleszką, to się pani myli – zastrzegł.

Reklama
Reklama

Do Lesława Maleszki twórczynie dokumentu dotarły w kwietniu 2005 r. – Zgodził się na spotkanie, ale nie chciał nagrania. Wykorzystałyśmy ukrytą kamerę – opowiada Stankiewicz. Do pierwszego spotkania doszło w czasie, gdy zmarł Jan Paweł II. Na filmie Maleszka rozmawia z kimś z „Gazety Wyborczej”. Sugeruje mu, że wstęp do tekstu nie może być teraz antypapieski. – Byłam zszokowana, że ten człowiek, który podobno nie ma żadnego wpływu na linię redakcyjną, redagował właśnie tekst dotyczący najważniejszego wydarzenia nie tylko w Polsce, ale na świecie – wspomina Stankiewicz.

Autorki doskonale wiedziały o agenturalnej przeszłości Maleszki. – Mimo to sprawił wrażenie sympatycznego człowieka – opowiada reżyserka.Z ukrycia filmowano funkcjonariuszy SB. Tylko jeden zgodził się otwarcie mówić przed kamerą, ale poprosił o zniekształcenie twarzy. – Ten film powstał po to, by uświadomić ludziom, że Maleszka nie jest problemem. Problemem jest 100 tysięcy byłych agentów SB, którzy mogą być szantażowani i wykorzystywani – mówi Stankiewicz.

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama