To było zwykłe kartonowe pudło obłożone papierem i przewiązane sznurkiem – wspomina Zoran Karišić, bibliotekarz i archiwista pracujący w SGH. Ktoś nakreślił na nim informację: „różne dokumenty z XVII i XVIII wieku". Z adnotacji umieszczonej na kartonie wynikało, że nie był otwierany od 1960 r.
Zoran otworzył pudło i natrafił na kilkadziesiąt dokumentów zapisanych atramentem na papierze czerpanym. Na niektórych odciśnięte są woskowe pieczęcie i sygnowane są przez polskich władców, m.in. królową Bonę, Zygmunta Augusta, Władysława IV, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Pochodzą one z okresu od 1555 do 1790 r.
W kartonie znaleziono sumariusz (spis) tych dokumentów z datą 1817 r.
Pieczęcie władców
– Są wśród nich listy dotyczące sporów majątkowych, manifestacyjne, dekrety, patenty – precyzuje Zoran Karišić. Znaleźć tam można m.in. list z 23 kwietnia 1555 r. pisany po rusku do rewizorów, Falczewskiego i Czosnowskiego, w celu rozgraniczenia gruntów z pieczęcią królowej Bony; list Króla Zygmunta Augusta z 28 marca 1570 r. do Wasyla Tyszkiewicza – wojewody smoleńskiego o wysłaniu dworzanina Krzysztofa Grajewskiego, w celu uporządkowania majątków królewskich, z pieczęcią sygnetową czworoboczną; dekret z 11 kwietnia 1639 r. w sprawie ojców franciszkanów pińskich z Kopciami o zabór gruntów, podpisany przez Albrechta Stanisława Radziwiłła, z pieczęcią Wielką Litewską Władysława IV.
Dokumenty te znajdują się w bardzo dobrym stanie. – W przyszłym roku trafią do pracowni konserwatorskiej przy Bibliotece Narodowej. Następnie zostaną skopiowane i zamieszczone na stronie internetowej biblioteki – mówi Maria Rekowska, dyrektor biblioteki SGH.
Nie wiadomo, czy pisma będą eksponowane. – Obawiamy się, że światło może zniszczyć papier – dodaje Marzena Wróblewska, kustosz biblioteki.
Skąd ten skarb?
Skąd tak cenne dokumenty znalazły się w bibliotece SGH? Zoran Karišić prowadzi już w tej sprawie prywatne śledztwo i ma kilka poszlak. – Być może przed wojną biblioteka dostała darowiznę. Niewykluczone, że listy przekazała jakaś rodzina. W części dokumentów z XVII i XVIII w. powtarza się bowiem nazwisko Chrzanowskich. Równie dobrze mogły zostać kupione na rynku antykwarycznym – mówi archiwista.
Prawdopodobnie do zasobów biblioteki SGH trafiły już w 1938 r.
– Adnotacja o dokumentach znalazła się w „Pamiętniku trzydziestolecia Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie 1906 – 1936", gdzie cały rozdział poświęcono bibliotece akademickiej. Współautorem „Pamiętnika..." był Andrzej Grodek, późniejszy dyrektor biblioteki oraz rektor szkoły. Ale nie ma w nim mowy o tym, że są one sygnowane królewskimi pieczęciami – dodaje Marzena Wróblewska.
Na jednym z dokumentów ktoś odcisnął pieczątkę biblioteki SGH. – Albo została tam umieszczona przed 1939 r., albo po 1991 r., gdy uczelnia powróciła do przedwojennej nazwy – dodaje Zoran Karišić.
Pewne jest jedno: zasoby biblioteki SGH nie zostały zniszczone w czasie II wojny światowej. – Księgozbiór biblioteki SGH został włączony do Deutsche Staatsbibliothek w Berlinie. Był chroniony. Już w lutym 1945 r. biblioteka została otwarta. W czasie wojny spaliły się jednak jej katalogi – dodaje kustosz Marzena Wróblewska.
Archiwiści nadal przeglądają zasoby biblioteki. W tej chwili znajduje się w jej zbiorach około miliona woluminów. – Nadal „kopiemy", być może jeszcze coś nas zaskoczy – dodaje Zoran Karišić.
To niejedyne odkrycie w tej placówce. Miesiąc temu biblioteka SGH przekazała w depozyt Muzeum Narodowemu dwie książki z oryginalnymi ekslibrisami Witkacego. Odkrycia pierwszego z dwóch ekslibrisów Stanisława Ignacego Witkiewicza dokonano w bibliotece w 2009 r., drugiego rok później. Eksperci orzekli, że są oryginalne.