Po wojnie krążyły różne pogłoski o tym, co się stało z Hitlerem. Kontrowersje wokół sowieckich wyników badań zwłok identyfikowanych jako resztki Adolfa i Ewy Hitlerów przyczyniły się do rozkwitu przeróżnych teorii spiskowych, których najbardziej skrajną wersją była koncepcja ucieczki Führera do Ameryki Południowej. Winę za tę niepewność ponosił sam Stalin, który nie chciał, aby upowszechniła się legenda o „żołnierskiej” śmierci Hitlera na ostatnim posterunku. Uważał, że był on tchórzem niezdolnym do strzelenia sobie w głowę, dlatego otruł się cyjankiem potasu. Opinię tę podtrzymywało dwóch radzieckich historyków: German Rosanow oraz Lew Bezymienski, były oficer radzieckiego wywiadu i tłumacz, który brał udział w przesłuchaniach berlińskiego dowództwa Wehrmachtu w maju 1945 r. 23 lata później Bezymienski napisał głośną książkę „Śmierć Adolfa Hitlera”, w której kłamał, że odnalezione zwłoki Hitlerów zostały po krótkim czasie spalone w radzieckim krematorium. W rzeczywistości dopiero cztery miesiące po odnalezieniu tych resztek Sowieci zwrócili się do CIC z prośbą o wydanie im przebywającego w niewoli amerykańskiej laryngologa Erwina Giesinga, który wielokrotnie badał Hitlera. Kiedy Amerykanie się zgodzili, Sowieci nagle zrezygnowali. Mieli powód.