Życie codzienne w II RP

Uchwalenie przez polski Sejm konstytucji marcowej 1921 r. porządkowało polityczny wymiar funkcjonowania odrodzonej Rzeczypospolitej. Ale nie mniejszym wyzwaniem, przed jakim stanęły polskie elity, było wykonanie skoku cywilizacyjnego dającego szansę wszystkim grupom społecznym na edukację czy choćby poprawę codziennego bytu.

Publikacja: 07.04.2022 16:29

Według danych z przeprowadzonego w 1921 r. spisu powszechnego w całym kraju aż 33,1 proc. osób powyż

Według danych z przeprowadzonego w 1921 r. spisu powszechnego w całym kraju aż 33,1 proc. osób powyżej 10. roku życia nie potrafiło ani czytać, ani pisać

Foto: Krzysztof Chojnacki/East News

Na początku lat 20. XX wieku niepodległa Polska skupiła się na podnoszeniu się z ekonomiczno-cywilizacyjnej zapaści – po tym, jak przez polskie ziemie przetoczyły się fronty I wojny światowej, a następnie bolszewicka nawałnica, potrzeba było zmian i działań na wielu płaszczyznach. II RP była krajem kontrastów gospodarczych i społecznych, rozpiętym w czasie między reliktami państwa szlacheckiego sprzed rozbiorów i nowoczesną Europą, poskładanym z trzech pozaborczych regionów kształtowanych ponad stulecie przez tradycje najeźdźców, państwem, które mimo to chciało zaistnieć jako pełnowartościowy uczestnik europejskiego „tu i teraz”.

Nim nastał polski złoty

Porządkowanie odrodzonej Rzeczypospolitej nie mogłoby się udać bez unormowania kwestii finansowych. Najpierw wszelkie pozaborowe waluty pozostające w obiegu rząd postanowił zastąpić tzw. marką polską. Jak możemy przeczytać w arcyciekawej książce „Przedwojenna Polska w liczbach” (Bellona 2020), „Najszybciej rzecz przeprowadzono w Wielkopolsce, gdzie marki niemieckie były wymieniane na polskie w dawnej relacji 1 do 1. Operacja doszła do skutku w listopadzie roku 1919. W Galicji i na obszarze dawnej okupacji austro-węgierskiej proces usuwania koron z obiegu potrwał do marca 1920 r. Do lipca 1921 r. zakazano używania rubli na całym terytorium Kresów Wschodnich. Najdłużej różnice utrzymały się na Górnym Śląsku. Marki niemieckie wycofano tam dopiero w listopadzie 1922 r.”. Niestety, już w roku 1923 umiarkowana inflacja marki polskiej przerodziła się w hiperinflację, która doprowadziła do poważnego kryzysu Skarbu Państwa. Pod koniec września 1923 r. za 1 dolara trzeba było zapłacić 75,8 tys. marek polskich, a w połowie stycznia 1924 r. – aż 9,8 mln. „Kryzys inflacyjny rujnował budżety domowe, wpędzał ludzi w nędzę, sprawiał, że bezrobocie szybowało w górę”.

Według danych z powszechnego spisu z 1931 r. aż 60,3 proc. mieszkańców kraju utrzymywało się z&

Według danych z powszechnego spisu z 1931 r. aż 60,3 proc. mieszkańców kraju utrzymywało się z rolnictwa. Bieda była powszechna

nac

Wtedy właśnie po raz drugi powołano na stanowisko szefa rządu Władysława Grabskiego – aby zreformował finanse. 11 stycznia 1924 r. Sejm przyjął ustawę o naprawie Skarbu Państwa i reformie walutowej, nadającą premierowi nadzwyczajne pełnomocnictwa i umożliwiającą mu przeprowadzenie reform, które uchroniły Polskę przed katastrofą gospodarczą i polityczną.

W ramach udzielonych pełnomocnictw premier Władysław Grabski dokonał sanacji Skarbu Państwa przede wszystkim poprzez wprowadzenie jednorazowego podatku majątkowego (płaconego przez posiadających majątek powyżej 10 tysięcy ówczesnych franków) i radykalne cięcia kosztów administracji państwowej, a także egzekucję danin publicznych. Bez przeprowadzonej reformy skarbu reforma monetarna byłaby nieskuteczna. Rząd ustanowił również nową walutę – złotego – i powołał jego emitenta – Bank Polski, który rozpoczął swą działalność 28 kwietnia 1924 r. i zastąpił Polską Krajową Kasę Pożyczkową jako wyłączny emitent waluty państwa polskiego. Przeprowadzono pełną wymianę marek polskich na złote (przy czasowym utrzymaniu w obiegu obu walut).

Nowa waluta została oparta na parytecie złota, a wartość 1 złotego ustalono na równoważną 0,2903 grama złota. Jeden złoty był równy frankowi szwajcarskiemu, a parytet złotego do dolara ustalono na poziomie 5,18 zł za 1 USD. Stosunek wymiany marki polskiej na złotego Grabski ustanowił na 1 800 000:1 (!). Bank Polski SA miał pokrycie 30 proc. banknotów w złocie i obcych walutach oraz 70 proc. w srebrze, monetach srebrnych i zobowiązaniach Skarbu Państwa. Przejął złoto i waluty od Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej, a także społeczne dary od tzw. Skarbu Narodowego.

W cytowanej wyżej książce podano, że w drugiej połowie lat 20. wartość 1 złotego w przybliżeniu wynosiła między 6 a 8 zł dzisiaj, a 1 zł z lat 1933–1939 to ok. 10 zł w roku 2020. A jak to się miało do zarobków w II RP?

Kraj kontrastów

Patrząc z perspektywy czasu na II Rzeczpospolitą, nierzadko skupiamy naszą uwagę na wybrańcach losu – na politykach, wojskowych, arystokratach i artystach. Historycy i publicyści III RP odkrywanie krajobrazów codzienności międzywojennej rozpoczęli od eksploracji wielkich ośrodków miejskich tamtych lat (m.in. Warszawa, Kraków, Lwów), z nimi bowiem wiązały się największe zasoby materiałów źródłowych i one były sceną działania najciekawszych w tym krajobrazie środowisk i społeczności oraz miejscem krzyżowania się tradycji kulturowych. Najlepsi popularyzatorzy, np. Maja i Jan Łozińscy czy Sławomir Koper, koncentrowali się na egzystencji elit tego okresu, a dla tej grupy, zwłaszcza dla elit artystyczno-intelektualnych, aglomeracja była topografią „naturalną”. To tutaj – w restauracjach, na dancingach i na rautach – toczyło się życie towarzyskie, odbywały się oficjalne spotkania i imprezy, czasami o charakterze międzynarodowym. Niekiedy zbliżoną rolę pełnił dwór ziemiański, szczególnie gdy jego gospodarz dbał o pozycję w środowisku, częściej jednak był azylem pozwalającym na chwilę wytchnienia z dala od wielkomiejskiego zgiełku.

Tyle że elity zawsze stanowią niewielki odsetek całej populacji, a odrodzona Polska była krajem, gdzie „w 1921 r. aż 75,4% ludności zamieszkiwało na wsi”, a dekadę później – według danych z powszechnego spisu z 1931 r. – „aż 60,3% mieszkańców kraju utrzymywało się z rolnictwa. Dla porównania w 2011 roku na wsi zamieszkiwało już tylko 39,2% Polaków”. Ponadto zgodnie z danymi spisu przeprowadzonego w 1921 r. na 25,7 mln ludności kraju „69,2% uważało się za Polaków, 14,3% za Rusinów/Ukraińców, 7,8% za Żydów, 3,9 za Białorusinów i tyle samo za Niemców”. W latach 30. XX w. sytuacja ekonomiczna statystycznego obywatela II Rzeczypospolitej nie wyglądała najlepiej. „Według szacunków z połowy lat 30. przeciętna pensja robotnika zatrudnionego w dużym i średnim przemyśle wynosiła 143 złote miesięcznie. W przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze – około 1430 złotych”. Lepiej zarabiali hutnicy – średnio 229 zł, górnicy zaś 168 zł. Osoby zatrudnione w małym przemyśle czy usługach (handel, transport) mogły liczyć na zarobki w okolicach 120 zł, rzemieślnicy miesięcznie „wyciągali” ledwie 80 zł, a tzw. robotnicy rolni – ok. 50 zł.

Średnią krajową zawyżali oficerowie Wojska Polskiego, wysokiej rangi urzędnicy państwowi oraz kadra kierownicza w przemyśle, np. dyrektor generalny Huty „Pokój” Antoni Lewalski co miesiąc otrzymywał 22,5 tys. zł. „Płace w sektorze publicznym były z kolei ściśle związane z tzw. grupami uposażenia. Osoby znajdujące się w tych najwyższych (wiceministrowie, sędziowie, profesorowie, prezesi państwowych firm czy generałowie) inkasowali ponad 1000 złotych podstawowej pensji, a do tego jeszcze różnego rodzaju dodatki”. Na zarobki nieco wyższe niż średnia krajowa mogli liczyć nauczyciele (ok. 300 zł uczący w młodszych klasach, blisko 400 zł za pracę w liceach). A jak wówczas kształtowały się ceny żywności i usług?

Koszty życia na co dzień

Gdy wybrańcy losu dzielili czas między śniadania myśliwskie we dworach i wieczorne biesiady w eleganckich wielkomiejskich restauracjach lub kawiarniach, takich jak słynne warszawskie lokale Adria czy Ziemiańska, płacąc niekiedy za butelkę wytrawnego wina 300 zł, urzędnicy niższej rangi i nauczyciele próbowali planować, jak za zbliżoną sumę przeżyć cały miesiąc. Pod koniec lat 20. ubiegłego wieku kilogram cukru kosztował około 1,50 zł, a zatem – zgodnie z przyjmowanym obecnie orientacyjnym przelicznikiem – prawie 15 dzisiejszych złotych. W 1935 r., „gdy sytuacja gospodarcza kraju zaczynała się normować”, ten sam cukier kosztował 1,25 zł, ale za kilogram chleba pszennego trzeba było zapłacić 60 gr, kilogram masła kosztował zaś 3,6 zł. A ceny innych produktów? Na przykład: kiełbasa – 2,5 zł/kg, wieprzowina – 1,55 zł/kg, ziemniaki – tylko 8 gr/kg, ale ryż aż 85 gr/kg, sól zaś – 36 gr/kg.

A przecież „nie samym chlebem człowiek żyje”… Jak już przeciętny Polak zdołał wyżywić siebie i rodzinę, jako tako ubrać („kamasze kosztowały wtedy średnio blisko 25 zł”) i uiścić wszelkie konieczne opłaty (czynsz, opał etc.), to niewiele mu pozostawało na rozrywkę – lub zgoła nic. Przykładowo bilet do kina kosztował wówczas ok. 50 gr, przejazd tramwajem – 25 gr. Z kolei trzydaniowy obiad w warszawskim Bristolu to był wydatek rzędu 5 zł od osoby. Ale na taki luksus mogli sobie pozwolić w najlepszym razie przedstawiciele klasy średniej. Ich także stać było czasem na wakacyjny wyjazd do nadmorskiego czy górskiego kurortu – dowodzą tego zachowane zdjęcia, na których widać tłumy turystów na nadbałtyckich plażach, w Tatrach czy nad popularnymi jeziorami.

Na wizytę w warszawskiej Adrii niewielu było stać. Suto zakrapiany wieczór mógł kosztować nawet kilk

Na wizytę w warszawskiej Adrii niewielu było stać. Suto zakrapiany wieczór mógł kosztować nawet kilkaset złotych (ówczesna średnia miesięczna pensja nauczyciela to ok. 300–400 zł)

nac

Tu warto zaznaczyć, że II Rzeczpospolitą obficie sfotografowano. Zrobili to żurnaliści miejscowi i zagraniczni, jak anonimowy reporter znanego amerykańskiego czasopisma „Life”, przygotowujący w 1938 r. relację z Krainy Pól, czyli z Polski (czy jak Bernard Newman, który w 1934 r. przybył z Anglii, żeby przejechać „Rowerem przez II RP” – pod takim tytułem fotoreportaż opublikowało wydawnictwo Znak w 2021 r.). Ale i osoby prywatne, pragnące daną chwilę nie tylko przeżyć, lecz także uwiecznić. Dzięki ich turystyczno-dziennikarskiej skłonności dysponujemy dzisiaj naprawdę obfitymi (z zachowaniem właściwych epoce proporcji) kolekcjami fotografii. Zdjęcia są różnej jakości, w zależności od sprzętu, jakim dysponowano. Na przykład w 1932 r. w zakładzie Kamera Polska (KA-POL) w Chodzieży wyprodukowano kilkaset egzemplarzy taniego aparatu fotograficznego o swojskiej nazwie Boleś, który kosztował zaledwie 10 zł. Ale już za sprzęt nieco bardziej profesjonalny trzeba było zapłacić co najmniej kilkadziesiąt złotych. Inwestycja się opłacała – wszak fotografia to czas zatrzymany i zwizualizowany. Każdy, kogo było na to stać, chciał siebie uwiecznić. Nie było to wszak zjawisko powszechne i nie chodziło tylko o kwestię ceny. Trzeba było jeszcze umieć przeczytać instrukcję obsługi, a poziom wyedukowania polskiego społeczeństwa – zwłaszcza w pierwszej dekadzie II RP – pozostawiał wiele do życzenia.

Byle umiał się podpisać…

Wiadomo – niewykształconym i zacofanym ludem łatwiej się rządzi. 123 lata zaborów, germanizacji i rusyfikacji zrobiły swoje, podobnie jak głębokie podziały klasowe. „Skala analfabetyzmu u progu niepodległości była wprost zatrważająca. Według danych z przeprowadzonego w 1921 roku spisu powszechnego w całym kraju aż 33,1% osób powyżej 10. roku życia nie potrafiło czytać ani pisać”. Ponadto, jak możemy przeczytać w jednym z rozdziałów „Przedwojennej Polski w liczbach”, na terenach byłego zaboru pruskiego problem ten dotyczył zaledwie 4,2 proc. ludności, ale już w poaustriackiej Galicji i dawnym Królestwie Polskim ponad 31 proc. Najgorzej sytuacja przedstawiała się na Kresach Wschodnich – analfabeci stanowili tu aż 64,7 proc. społeczeństwa.

To był palący problem, bo odradzające się państwo potrzebowało nie tylko wykształconych elit, ale nade wszystko wykwalifikowanych robotników potrafiących budować i obsługiwać coraz bardziej skomplikowane maszyny. Zdawał sobie z tego sprawę Józef Piłsudski, który dekretem z 7 lutego 1919 r. wprowadził siedmioletni obowiązek szkolny dla dzieci od lat 7 do 14. Potwierdzała to także konstytucja marcowa (gwarantowała m.in. „darmową edukację w placówkach państwowych i samorządowych oraz możliwość tworzenia szkół prywatnych”).

Tyle szczytne ustawy. Życie codzienne je weryfikowało – zwłaszcza w pierwszym dziesięcioleciu II RP brakowało szkół i nauczycieli (głównie na terenach wiejskich). Ale już w spisie powszechnym z 1931 r. widać znaczącą poprawę: poziom analfabetyzmu w społeczeństwie w ciągu 10 lat obniżył się o 10 proc., do poziomu 23,1 proc. Choć oczywiście to „papierowe dane”. Nadal znaczna część dzieci na wsi kończyła swą edukację na poziomie trzeciej klasy szkoły podstawowej. Może umiały się podpisać, dodać dwa do dwóch, lecz niewiele więcej… A jak wyglądała sytuacja z nauczaniem ponadpodstawowym? „Ogółem, jak podaje profesor Czesław Brzoza, przez całe dwudziestolecie międzywojenne szkoły średnie ukończyło w przybliżeniu 400 000 uczniów. Z czego tylko około 250 000 zdało maturę. Wyższe uczelnie wydały z kolei blisko 83 000 dyplomów magisterskich i zawodowych”.

Wybuch II wojny światowej zniweczył szansę Polski na potężny skok cywilizacyjny. Nasi sąsiedzi zza zachodniej i wschodniej granicy zrobili wszystko, aby z prężnie rozwijającej się, zwłaszcza w drugiej połowie lat 30., Rzeczypospolitej nie został kamień na kamieniu. Prawie im się udało...

Cytaty, o ile nie zostały opisane inaczej, pochodzą z książki „Przedwojenna Polska w liczbach” (Bellona 2020). Ponadto korzystałam z „Rocznika Ministerstwa Skarbu 1927–1930” (Warszawa 1931)

Na początku lat 20. XX wieku niepodległa Polska skupiła się na podnoszeniu się z ekonomiczno-cywilizacyjnej zapaści – po tym, jak przez polskie ziemie przetoczyły się fronty I wojny światowej, a następnie bolszewicka nawałnica, potrzeba było zmian i działań na wielu płaszczyznach. II RP była krajem kontrastów gospodarczych i społecznych, rozpiętym w czasie między reliktami państwa szlacheckiego sprzed rozbiorów i nowoczesną Europą, poskładanym z trzech pozaborczych regionów kształtowanych ponad stulecie przez tradycje najeźdźców, państwem, które mimo to chciało zaistnieć jako pełnowartościowy uczestnik europejskiego „tu i teraz”.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia Polski
Wojna polsko-krzyżacka. Jak Kopernik hakownice dla Olsztyna zdobywał
Historia Polski
Polska Akademia Nauk i jej skomplikowane dzieje
Historia Polski
Paweł Łepkowski: Pamiętamy o niemieckim ludobójstwie!
Historia Polski
Znaleziono ofiary szwadronu śmierci
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Historia Polski
Wyklęci, którzy zdradzili resort. Milicjanci i ubecy w powojennej partyzantce
Historia Polski
Dzieje Polskiej Akademii Umiejętności