Jak to jest być katolikiem w kraju takim jak Czechy, niespecjalnie religijnym?
Cóż, żyje się z tym całkiem normalnie. Większość moich przyjaciół i ludzi wokół nie jest zbytnio religijna. Jak w całej Europie. Ale nie sprawia mi to kłopotu. A propos Kościoła katolickiego, miałem wujka, który wiele dziesiątków lat temu był austriackim ambasadorem. Jeździł do Włoch, do Watykanu. Uwielbiał przebywać na łonie przyrody. Otóż któregoś dnia wybrał się do schroniska na najwyższym szczycie Apeninów. Siedzi więc na tej górze, podziwia widoki, a tu przychodzi jakaś grupa ludzi. Mówią po polsku. Pewnie z Polski. Robiło się późno, więc ich spytał: „Idziecie?". Poszli z nim na dół. To był ważny dzień. To byli polscy biskupi. Wielu z nich to kardynałowie. Między nimi nowy arcybiskup Krakowa. Dyplomaci go rozpoznawali.