Imperia rzadko kiedy zapominają o swoich dawnych koloniach. Zwłaszcza jeśli kolonie oderwały się od nich zbrojnie i zmieniły się w dynamicznie rozwijające się mocarstwo. Przedstawiciele brytyjskich elit na pewno patrzyli więc na Stany Zjednoczone w połowie XIX stulecia z mieszanką niepokoju, podziwu i zaciekawienia ich egzotyką. Ciekawić musiał ich ustrój polityczny, jakże odmienny od ówczesnych europejskich standardów. Podziw budził szybki rozwój przemysłu na Północy, chronionego wysokimi cłami i zasilanego tanią imigrancką siłą roboczą. Niepokoić mogło terytorialne rozpychanie się amerykańskiej republiki, która rozszerzyła swe granice aż do Pacyfiku, odebrała ogromne tereny Meksykowi i uznała Amerykę Środkową za swoją strefę wpływów.