Reklama

Horst Wachter zwraca zrabowane dzieła sztuki

Syn nazistowskiego funkcjonariusza zwraca obraz, mapę i rysunek, które zrabowano z Krakowa w czasie wojny.

Aktualizacja: 26.02.2017 20:48 Publikacja: 26.02.2017 18:41

Horst Wachter zwraca zrabowane dzieła sztuki

Foto: materiały prasowe

Horst Wachter, 78-letni Austriak, potomek gubernatora dystryktu krakowskiego Generalnej Guberni i wysokiego funkcjonariusza SS, zdecydował się na zwrot dzieł sztuki zrabowanych z Krakowa w czasie wojny przez jego rodziców. Dotychczas znajdowały się one w jego austriackim zamku.

Do Krakowa wróciła w niedzielę akwarela przedstawiająca Pałac Potockich pod Baranami, autorstwa Julii Potockiej, oraz XVIII-wieczna mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a także rysunek przedstawiający Kraków.

Przekazanie obiektów odbyło się z udziałem wojewody małopolskiego Józefa Pilcha oraz wicedyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie Andrzeja Szczerskiego.

Ich odzyskanie było możliwe dzięki dr Magdalenie Ogórek, historyk, publicystce (także uczestniczyła w ich przekazaniu). Od około dwóch lat prowadziła ona korespondencję, a także rozmowy z Horstem Wachterem. Przygotowuje ona bowiem pracę naukową na temat jego ojca Otto von Wachtera.

– Dzieła te znajdowały się w rękach rodziny Wachterów od początku wojny. Obraz został wywieziony z Krakowa prawdopodobnie już w grudniu 1939 r. Znajdował się w Pałacu Potockich pod Baranami, gdzie rezydował gubernator dystryktu Otto Wachter – opowiada „Rzeczpospolitej" Magdalena Ogórek. Na mapę zwróciła ona uwagę na fotografii towarzyszącej publikacji o Wachterze w „Financial Timesie". – Została ona umieszczona pod szkłem w stoliku na kółkach – opisuje Magdalena Ogórek. Kiedy zapytała Horsta Wachtera o tę rzecz, przyznał, że jego matka przywiozła mapę z Krakowa wraz z innymi dziełami sztuki. Magdalena Ogórek skontaktowała się z Wachterami przy okazji przygotowywanego artykułu na temat zrabowanego w czasie wojny obrazu „Walka karnawału z postem" Pietera Brueghla. Ukazał się w październiku 2015 r. w „Rzeczpospolitej". – Bez zgody Otto Wachtera na przełomie 1939 i 1940 roku żadne dzieło sztuki nie mogło być z Krakowa wywiezione – uważa Magdalena Ogórek.

Reklama
Reklama

– Otto Wachter był mordercą zza biurka, osobiście prawdopodobnie nikogo nie zamordował – mówi nam dr Mateusz Szpytma, wiceprezes IPN. – Był gubernatorem dystryktu krakowskiego, generałem SS, bliskim współpracownikiem Hansa Franka. Decydował o utworzeniu getta w Krakowie, potem został gubernatorem dystryktu na Ukrainie i był jednych z tych, którzy zdecydowali o powstaniu ukraińskiej dywizji SS – Galizien, która przecież była odpowiedzialna za wiele zbrodni m.in. w Hucie Pieniackiej – przypomina wiceprezes Instytutu.

Dr Szpytma trzy lata temu spotkał Horsta Wachtera na korytarzu Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Poszukiwał historyka, który zajmował się II wojną światową. Powiedział, że jest synem Otto Wachtera, zaprosiłem go do IPN – wspomina dr Szpytma.

Horst Wachter twierdził, że jego ojciec był porządnym Niemcem i nie uczestniczył w zbrodniach. – Uratowaniem kogoś mógł się pochwalić każdy zbrodniarz. Robili to czasem dla poprawienia sobie humoru – przypomina jednak dr Szpytma.

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Historia
Julia Boyd: Po wojnie nikt nie zapytał Niemców: „Co wyście sobie myśleli?”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama