Marek Aureliusz. Życiowe drogowskazy cesarza filozofa

Cesarz Marek Aureliusz to jeden z najwybitniejszych myślicieli starożytności. Mówią o nim, że był waleczny jak Cezar, dalekowzroczny jak August, ale jako filozof porównywany jest do Seneki.

Publikacja: 13.06.2024 21:00

Trzydziestometrowa kolumna Marka Aureliusza wzniesiona na Piazza Colonna w Rzymie

Trzydziestometrowa kolumna Marka Aureliusza wzniesiona na Piazza Colonna w Rzymie

Foto: Shutterstock

Pół wieku temu sfotografowałem się na tle kolosalnego posągu z pozłacanego brązu rzymskiego cesarza Marka Aureliusza. Wykonany ponad 18 stuleci temu, imponujący, najsłynniejszy pomnik konny na świecie, zrodził się z wyrazu wdzięczności senatu rzymskiego dla wodza, który powstrzymał plemiona Germanów nacierające na Rzym od północy oraz Partów zagrażających od południa. Pamiętam, jak dziś, że nie mogłem ukryć podziwu dla szlachetnej harmonii władczej i dostojnej postawy imperatora z okazałym rumakiem w ruchu, a także dla Michała Anioła, który na szczycie rzymskiego wzgórza Kapitolu zaprojektował plac, na którym statua Aureliusza miała być centralnym punktem.

Owego dnia kupiłem na straganie z suwenirami książkę „Rozmyślania” autorstwa Marka Aureliusza. Uznawana za jedno z arcydzieł literackich i filozoficznych wszech czasów, odzwierciedla wywodzący się ze starożytnej Grecji nurt filozofii stoickiej. Przez stulecia inspirowała i wychowywała rzymskich hierarchów, renesansowych arystokratów, oświeceniowych mężów stanu czy też wybitne postacie XX wieku.

Cnota absolutna

Gwarancją osiągnięcia szczęścia, w myśl tej postawy etycznej, która robi na nas do dziś wrażenie mądrości nad mądrościami, jest – jak mówił grecko-rzymski filozof Epiktet – nabranie maksymalnego dystansu do swoich spraw i siebie samego, i patrzenie na wszystko z odległej perspektywy wszechświata. Bo jak tworzywem dla cieśli jest drzewo, a spiż̇dla rzeźbiarza, podobnie dla sztuki życia tworzywem jest własne jestestwo każdego człowieka. Potrzebne jest przy tym zachowanie równowagi duchowej i harmonii emocjonalnej oraz odzyskanie poczucia sprawczości. Człowiekiem winien rządzić „rozum, nie namiętności”. Nieuleganie emocjom, egzystencja w zgodzie z naturą, wyrzeczenie się dóbr przemijających, wyzwolenie od pożądań i namiętności – oto sztuka życia zgodna z wymaganiami stoicyzmu. Epiktet podsumował: „Jest tylko jedna droga do szczęścia – przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu”.

Czytaj więcej

Marek Aureliusz, niedoszły król Polski

Dla stoików prawdziwą wartością człowieka, bastionem i celem jego istnienia jest cnota. Cnota absolutna, która nie dopuszcza wyjątków i nie toleruje ustępstw. Ktokolwiek ją posiada, może rzucić wyzwanie światu i zostać jego panem. Stoicyzm to nie tylko filozofia, ale także praktyczny sposób myślenia, który może pomóc w radzeniu sobie z niepewnością bytowania, kształtowaniu moralności dziś, kiedy świat wydaje się niezrozumiały i bardziej skomplikowany niż kiedykolwiek wcześniej.

„Rodzaj ludzki jest nienasycony w swojej chciwości” – miał powiedzieć Arystoteles. Rytuał zakupów stał się religią pozwalającą osiągnąć osobistą satysfakcję. Nie rozumiem i z pewnością już nigdy nie pojmę tego szaleństwa zakupowego, choroby naszych czasów. Ktoś, jak ja, kto angażuje się w walkę o zdrowie naszej planety – naszego domu, nie może nie być zdeklarowanym wrogiem konsumpcjonizmu. Tradycyjne wartości uchodzą w cień. Tryumfują chciwość, egoizm i powszechny kult pieniądza. Wyznacznikiem szczęścia jest stan konta bankowego i dobry samochód. Mamy obsesję na punkcie dóbr materialnych, cementującą bezsensowną kulturę spożycia. Zniewoleni przez agresywny marketing i wszechobecne reklamy, w duchu zmasowanego marnotrawstwa, weszliśmy w erę absurdalnie wybujałej konsumpcji dewastującej planetę. Nieustanny wzrost fabrykowania połączony z eksplozją demograficzną zubaża oczywiście zasoby Ziemi i jej zdolność produkcyjną.

Popiersie Marka Aureliusza, jednego z najwybitniejszych władców Rzymu

Popiersie Marka Aureliusza, jednego z najwybitniejszych władców Rzymu

Wikimedia Commons / Domena publiczna

Przekłada się to bezpośrednio na niszczenie środowiska i zachwianie symetrii ekologicznej, co w konsekwencji prowadzi do niekontrolowanych globalnych zmian klimatycznych. Jeśli chcemy uniknąć środowiskowej zagłady, musimy przyjąć nowe wartości społeczne, ekonomiczne i duchowe, w przeciwnym wypadku skazujemy się na samozniszczenie.

Piewca nurtu stoickiego

Poglądy te podziela mój wydawca Jacek Olesiejuk, który widzi we mnie piewcę nurtu stoickiego, kroczącego śladem Marka Aureliusza i jego sztuki życia oraz sposobu radzenia sobie w bardzo trudnych chwilach. Sięgam nieraz po jego „Rozmyślania”, aby odświeżyć sobie fakt, że człowiek zmierzający ku doskonałości potrafi docenić wszystko to, co posiada, a jednocześnie nie przywiązuje się do rzeczy materialnych zbyt silnie, by nie doznać niepokoju, gdy ich zabraknie.

Stoicyzm wymaga samokontroli, uczy podążania prostą drogą, by stawiać czoła przeciwnościom losu, pokonywać swój gniew, zdobyć się na odwagę, zbudować nienaganny kręgosłup moralny i nabrać dystansu do świata, czerpiąc przy tym z racjonalnych źródeł prawdziwą radość życia. Taki osobnik będzie niczym głaz, o który rozbijają się fale, a on stoi niezłomnie. Te cenne perły mądrości zapadają w pamięć. To nie tylko głos człowieka o szerokich horyzontach, który radzi, jak najlepiej żyć i jak stworzyć idealne warunki do relacji z innymi. To wiecznie aktualne wskazówki stoicyzmu jako sztuki życia. W „Rozmyślaniach” Marek Aureliusz przypomina, że aby zachować wewnętrzną równowagę i spokój, musimy zdystansować umysł od wspomnień i oczekiwań wobec przyszłości. Nawet w świecie pogrążonym w wojnie nie możemy nigdy tracić z oczu spokoju serca i harmonii istnienia.

Czytaj więcej

Jak rosła potęga Wiecznego Miasta

To wszystko ma nieocenioną wartość w czasach, kiedy drastycznie rośnie poczucie izolacji społecznej. Mamy mnóstwo znajomych na Facebooku, ale globalna sieć, zamiast łączyć, sprawia, że coraz więcej osób czuje się zagubionych, brakuje im na co dzień kontaktu fizycznego w swoim otoczeniu. Zanikają więzi międzyludzkie i solidarność, słabną relacje rodzinne, trudno jest dzisiaj liczyć na zwyczajną ludzką życzliwość.

Aureliusz pisał, że człowiek idealny jest panem teraźniejszości, który w sposób rozumny i stosowny układa swoje zasady życiowe. W czasach, w których zainwestowaliśmy w postęp technologiczny nieporównywalnie więcej niż w rozwój duchowy, takie znakomite dzieła stają się szczególnie przydatne. Bezmiar zawartych w nim przesłań jest wart przemyślenia i zrozumienia. Uważam, że w uniwersalnych zapiskach rzymskiego władcy jest mnóstwo rzeczy do odkrycia i do ugrania w codziennych wyzwaniach. Każdy może je interpretować na swój sposób, biorąc z nich to, co jest dla niego najbardziej przekonujące i wartościowe, by znaleźć tam swój drogowskaz na ścieżce do samorozwoju. „Ważne – jak mówił cztery wieki przed Chrystusem Zenon z Kition, założyciel szkoły stoicyzmu – żeby nie przesadzać w żadną stronę, nie radować się ani nie smucić nadmiernie, nigdy się nie załamywać i zachowywać spokój niezależnie od okoliczności”.

Aureliusz pisał, że człowiek idealny jest panem teraźniejszości, który w sposób rozumny i stosowny układa swoje zasady życiowe

„Przeżyj życie najpiękniej, a możność tę znajdziesz w duszy” – pisał cesarz. Zbiór zebranych konstatacji i puent z ostatnich 10 lat swojego żywota nazwał „Dla samego siebie”. Publikacja podzielona jest na 12 ksiąg, każda z nich obejmuje od 16 do 75 zwięzłych refleksji odwołujących się, bez uporządkowania tematycznego, do różnych aspektów życia. Autor nie zamierzał ich publikować, ale po kilkunastu stuleciach, w 1558 r. dzieło – przetłumaczone z greckiego na łacinę pod tytułem „Rozmyślania” – ujrzało światło dzienne w Zurychu, a w języku polskim w 1913 r. we Lwowie.

Wyjątkowy myśliciel

Uznany bohater starożytności, przywołujący obraz dominującego na Kapitolu posągu jednego z wielkich monarchów, którzy zbudowali największe i najtrwalsze imperium w historii, może być z siebie dumny. I nie tylko dlatego, że był kimś więcej niż tylko zdolnym władcą ogromnego państwa rozciągającego się od Wielkiej Brytanii po Persję, od Dunaju po Egipt. Mówią, że był waleczny jak Cezar, dalekowzroczny jak August, a jako filozof porównywany do Seneki. I właśnie w tej ostatniej roli współcześnie jest najbardziej znany.

Marek Aureliusz urodził się w roku 121. Miał zaledwie trzy lata, gdy zmarł jego ojciec. Jako dziecko zyskał przychylność cesarza Hadriana, który zadbał o jego edukację. Zgodnie z wolą Hadriana został usynowiony razem z Lucjuszem Werusem przez swego wuja Antoninusa Piusa, późniejszego władcę cesarstwa rzymskiego. Otrzymał staranne i wszechstronne wykształcenie, pobierając nauki u najlepszych edukatorów. Miał jednego nauczyciela od łaciny i aż trzech od greckiego, bo w okresie odrodzenia literatury greckiej wzrosło znaczenie tego języka dla arystokracji rzymskiej. Z retoryką zaznajamiał go Frontone, najbardziej ceniony mówca tamtych czasów, a z Kapadocji przybył do Rzymu Apoloniusz, aby kształcić nastolatka w dziedzinie filozofii. To on rozbudził w młodzieńcu zainteresowanie myślą stoicką, zwłaszcza Epikteta, który traktował ją jako podstawę do osiągnięcia mądrości i dojrzałości.

Czytaj więcej

Odnaleziono fragmenty posągu Marka Aureliusza

W wieku 17 lat wykazywał się już żywą inteligencją, stanowczością i odwagą. Z czasem doszło do małżeństwa z córką Piusa, Faustyną, co zapewniało mu sukcesję na tronie. Nikt zapewne nie przypuszczał, że pewnego dnia ten z natury spokojny i nieśmiały miłośnik poezji i literatury zostanie głową państwa. Wydawał się postacią o cechach dość odległych od tego, co uważano za główne atuty dobrego cesarza. A małżeństwo z Faustyną? Nie dało mu większych radości, ponieważ dozgonna towarzyszka okazała się kapryśną i niewierną, miała wielu kochanków spośród marynarzy, gladiatorów czy znakomitych osobistości. Mąż mimo to miał dla niej dużo cierpliwości, a nawet po wstąpieniu na tron cesarski wyniósł do wysokich godności kilku jej kochanków.

Po śmierci swojego przybranego ojca w marcu 161 r. Marek bez entuzjazmu przyjął monarszą nominację. W roli współcesarza wspierał go brat Lucjusz Werus, z którym podzielił się obowiązkami i władzą we wspólnej pasji na rzecz ulepszenia cesarstwa rzymskiego. Lucjusz, od najmłodszych lat głęboko zainteresowany taktyką wojskową i działaniami wojennymi, wykazał się dużymi zdolnościami przywódczymi i walecznością militarną, skutecznie dowodząc siłami rzymskimi w bitwach z Partami, oraz podbijając terytoria Armenii i Mezopotamii.

Marek Aureliusz niestrudzenie działał na rzecz dobra swoich poddanych. Inicjował projekty publiczne, które miały na celu poprawę życia obywateli rzymskich, rewitalizację miast i budowę obiektów użyteczności publicznej

Aureliusz, uznawany za jednego z najwybitniejszych przywódców starożytności, uchodził za dojrzałego monarchę i z pewnością byłby z niego zadowolony Platon, który uważał, że dobry rząd będzie tylko wtedy, gdy filozofowie staną się królami lub królowie filozofami.

Marek Aureliusz niestrudzenie działał na rzecz dobra swoich poddanych. Inicjował projekty publiczne, które miały na celu poprawę życia obywateli rzymskich, rewitalizację miast i budowę obiektów użyteczności publicznej. Wykazywał żywe zainteresowanie pomocą społeczną, wsparciem finansowym dla ubogich, uwalnianiem niewolników, ochroną sierot i nieletnich, a nawet wyborem radnych miejskich. Wydał liczne regulacje korzystne dla klasy służalczej, rozszerzając prawa ogłaszane już przez jego poprzedników, powtarzając np. koncepcję prawa azylu dla zbiegłych niewolników. Czuwał nad petycjami i kontrowersjami, z wielką starannością doglądał akty prawne. Jak utrzymywał jurysta Aemilius Papinian, symbol prawości i niezłomności zasad, Aureliusz „to był bardzo rozważny i sumiennie sprawiedliwy władca”. Trudno się dziwić, że cieszył się powszechnie dobrą opinią.

Słynny pomnik Marka Aureliusza na Piazza del Campidoglio w Rzymie

Słynny pomnik Marka Aureliusza na Piazza del Campidoglio w Rzymie

Shutterstock

Zasłynął ponadto z wielu ważnych poczynań administracyjnych. Założył urząd stanu cywilnego: każdy obywatel rzymski miał obowiązek zarejestrować swoje dzieci w ciągu 30 dni od ich urodzenia, zlikwidował lichwę, uregulował sprzedaż publiczną i zniszczył wszystkie zniesławiające broszury, które krążyły wśród wielu ludzi. Zakazał publicznych procesów przed zgromadzeniem bezsprzecznych dowodów. Nie przepadał za igrzyskami gladiatorów, krwawymi pokazami cyrkowymi, chociaż organizował je, ale uczestniczył w nich tylko wtedy, gdy nie mógł tego uniknąć. Sformował pomocnicze jednostki wojskowe gladiatorów do wsparcia legionów północnych, lecz musiał je odwołać ze względu na niezadowolenie ludu, który domagał się igrzysk.

Cesarz filozof

Rzym znajdował się wówczas u szczytu potęgi i dobrobytu. Od momentu przejęcia władzy Marek Aureliusz nie miał łatwego zadania. Stabilność państwa była zagrożona przez liczne najazdy barbarzyńców, a na samym terytorium cesarstwa musiał mierzyć się z klęskami żywiołowymi, spiskami politycznymi i kłopotami rodzinnymi. Kasjusz Dion, rzymski historyk, senator i konsul, tak opisał władcę: „Nie zaznał szczęścia, na jakie zasługiwał […], lecz w czasie całego swojego panowania stał w obliczu mnogości nieszczęść. Oto powód, dla którego podziwiam go bardziej niż kogokolwiek innego, albowiem wśród tych trosk nadzwyczajnych i niepospolitych dał się zapamiętać jako władca mądry, który potrafił przetrwać i ocalić imperium”.

Jego panowanie zostało naznaczone wszelkiego rodzaju konfliktami wojennymi, głodem, zarazami, prześladowaniami, buntami i sytuacją wiecznej niestabilności. Niejednokrotnie zmuszony był do walki z wrogami zewnętrznymi, głównie z plemionami barbarzyńskimi, które tłoczyły się wzdłuż bezkresnych granic cesarstwa. Zwykle przekazywał dowództwo zdolnym generałom, chociaż osobiście pokonał na wschodzie odrodzone państwo Partów, które zawsze sprawiało Rzymianom trudności. Podobnie jak wielu dzielnych wodzów w historii, uważał działania wojenne za plagę ludzkości, przynoszącą ludzkie tragedie, zniszczenia i cierpienia ofiar, ale zdawał sprawę, że użycie broni było konieczne, aby przywrócić porządek, bezpieczeństwo, sprawiedliwość. Kiedy germańskie i sarmackie wasalne dotąd plemiona Kwadów i Markomanów ponownie zaatakowały na terenach dzisiejszych Węgier, Moraw i Słowacji, wdarły się głęboko na terytorium państwa rzymskiego, hierarcha musiał ograniczyć swoją działalność ustawodawcy, prawnika oraz filozofa i stawić czoła długiej i ciężkiej kampanii. Okazało się, że równie świetnie władał mieczem, jak i piórem, prowadząc armię od zwycięstwa do zwycięstwa.

Epiktet (ur. ok. 50 r. w Hierapolis – zm. w 135 r.) – grecko-rzymski filozof, jeden z reprezentantów

Epiktet (ur. ok. 50 r. w Hierapolis – zm. w 135 r.) – grecko-rzymski filozof, jeden z reprezentantów stoicyzmu

Wikimedia Commons / Domena publiczna

Cesarz filozof czuł się ofiarą własnych wątpliwości egzystencjalnych. Targały nim wewnętrzne rozterki, bo nie był w stanie urzeczywistnić wszystkich swoich ideałów ze względu na kontrast między figurą intelektualisty o szlachetnej duszy a rolą władcy imperium opartego na sile legionów, przemocy i surowości prawa. Nic dziwnego, że filozof Marek Aureliusz udzielał reprymendy cesarzowi Markowi Aureliuszowi, bo zdawał sobie sprawę, że nie do końca może egzystować według praw natury i być w zgodzie z samym sobą.

Ciekawy jest fakt, że człowiek będący wówczas najpotężniejszym na świecie zdawał sobie sprawę, że jego zwycięstwa odniesione w bitwach nie będą w stanie zatrzymać biegu historii. Ostrzegał, że wrogie hordy wkrótce pokonają siły rzymskie. Na jego oczach rozgrywał się początek nieodwracalnego kryzysu, który zadecydował o końcu Cesarstwa Rzymskiego.

Śmierć Marka Aureliusza

W tzw. międzyczasie wybuchła wielka, trwająca kilkanaście lat zaraza, o którą do dzisiaj trwają spory, czy była to ospa, na co wiele wskazuje, czy może jednak dżuma. W samej stolicy dziennie umierało dwa tysiące osób, a łączna liczba ofiar przekroczyła pięć milionów. Rodzina imperatora została zdziesiątkowana, podobnie jak jego najlepsi przywódcy. Powracające wojska jeszcze bardziej rozniosły pandemię.

Trudy życia armijnego, wątły organizm i szerzące się zakażenia wirusem osłabiły nieodwracalnie Marka Aureliusza. Czując zbliżającą się śmierć, w Vindobonie, obecnym Wiedniu, pożegnał się z przyjaciółmi. Złożył życzenia Rzymowi oraz 18-letniemu synowi Kommodusowi, któremu pozostawił królestwo. Niestety, okaże się on wyjątkowo bezwzględnym tyranem. Cesarz Marek Aureliusz zmarł 17 marca 180 r. po siedmiu dniach choroby, w 18. roku swego panowania i 61. roku życia.

Czytaj więcej

Kommodus – patron eurosceptyków znad Wisły

Osiągnął pokój, tak jak o nim pisał w „Rozmyślaniach”, bez cienia udręki i desperacji: „Nie gardź śmiercią, pogódź się z nią w pokoju”. Porównywał ją do opadania dojrzałej oliwki, która błogosławi ziemię, która ją zrodziła i dziękuje drzewu, które to sprawiło. Po śmierci senat rzymski w uznaniu zasług władcy wyniósł go do boskiej rangi.

Można pomyśleć, że kiedyś było łatwiej i spokojniej, ale to nieprawda. Już od zarania dziejów najwięksi myśliciele świata zastanawiali się, co może przynieść człowiekowi szczęście, co oznacza bycie dobrym, w jaki sposób można przezwyciężyć żałobę i wszelkie inne przeciwności, które mogą nam stanąć na drodze. Rozterki dotyczące najważniejszych egzystencjalnych kwestii nie znikają, tylko pojawiają się w coraz to nowszych formach. Okazuje się, że starożytni poszukiwali odpowiedzi na te same pytania, które dzisiaj nurtują nas. Intelektualna tradycja, mądrość na trudne czasy, w ciągu ponad dwóch tysięcy lat nic nie straciła ze swojej aktualności i szczególnie dziś, w pierwszej połowie XXI w., wspomaga tych, którzy chcieliby znaleźć antidotum na bolączki, dylematy i wątpliwości ludzkiego życia. Ludzie wiecznie zaganiani i zagubieni robią rzeczy, których nie chcą robić, kupują przedmioty, których nie potrzebują, za pieniądze, których nie mają, aby zaimponować innym, których nawet nie lubią.

Dziennikarka „Guardian Australia” Brigid Delaney zauważyła kiedyś, że ratunkiem na wszelkie życiowe porażki i katastrofy byłby kapitan, który świadomie steruje statkiem, ale wie, że nie ma wpływu na pogodę. Tak samo my w codziennej egzystencji możemy w pełni kontrolować tylko trzy rzeczy: swój charakter, swoje reakcje oraz to, jak traktujemy innych. Uświadomienie sobie, że na pozostałe sprawy nie mamy wpływu, paradoksalnie przynosi ulgę, poczucie sprawczości i wewnętrzny spokój.

Pół wieku temu sfotografowałem się na tle kolosalnego posągu z pozłacanego brązu rzymskiego cesarza Marka Aureliusza. Wykonany ponad 18 stuleci temu, imponujący, najsłynniejszy pomnik konny na świecie, zrodził się z wyrazu wdzięczności senatu rzymskiego dla wodza, który powstrzymał plemiona Germanów nacierające na Rzym od północy oraz Partów zagrażających od południa. Pamiętam, jak dziś, że nie mogłem ukryć podziwu dla szlachetnej harmonii władczej i dostojnej postawy imperatora z okazałym rumakiem w ruchu, a także dla Michała Anioła, który na szczycie rzymskiego wzgórza Kapitolu zaprojektował plac, na którym statua Aureliusza miała być centralnym punktem.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Gdy świat zostawił Saamów samych
Historia świata
Feldmarszałek Hindenburg kontra kapral Hitler
Historia świata
Krwawiący czarnoziem. Lwów, spleciona historia Ukraińców i Polaków
Historia świata
Zdobycie Bastylii. Rewolucja pożera własne dzieci
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Historia świata
Skomplikowane drogi Polaków do niemieckich oddziałów Schutza. Tak chcieli bronić Wołynia