Ideał kobiety w starożytnej Grecji. Ateny w świecie Afrodyt

Starożytni Grecy, zapytani o swój ideał kobiety, bez wątpienia wskazaliby boginię Afrodytę – piękną, cichą i pokorną. Zapewne mało który wybrałby mądrą i wojowniczą Atenę, gdyż nie były to wówczas cechy pożądane u dam. Historia pokazuje jednak, że i w tym zdominowanym przez Afrodyty świecie rodziły się prawdziwe Ateny, których silny charakter rzucał wyzwanie ówczesnym standardom, a nawet był w stanie zmienić bieg dziejów całego państwa.

Publikacja: 11.04.2024 21:00

Agnodike uważana jest za pierwszą lekarkę położną w starożytnych Atenach

Agnodike uważana jest za pierwszą lekarkę położną w starożytnych Atenach

Foto: Science History Images / Alamy Stock Photo/BE&W

Życie kobiet w starożytnej Grecji nie było łatwe. Już same narodziny dziewczynki często stawały się przyczyną rozczarowania całej rodziny, oczekującej zazwyczaj chłopca, który mógłby zostać dziedzicem i przedłużyć ród. Córka nie oferowała takich perspektyw, a w dodatku trzeba ją było odpowiednio uposażyć przed zamążpójściem. Dlatego przyjście na świat dziewczynki stawało się źródłem zmartwień zwłaszcza w rodzinach ubogich. Niestety, zdarzało się, że niezadowoleni rodzice sięgali po drastyczne środki, aby wyeliminować „problem”. Zjawisko dzieciobójstwa nie należało do rzadkości. Robotnik grecki w I wieku p.n.e. pisał z Aleksandrii do ciężarnej żony: „Proszę cię i upominam: dbaj o dziecko, a gdy tylko dostaniemy wynagrodzenie, poślę ci na miejsce. Jeżeli szczęśliwie urodzisz, jeżeli to będzie chłopiec, zostaw go przy życiu, gdy dziewczynka – porzuć”.

Zjawisko dzieciobójstwa nie należało do rzadkości

Dziewczęta, którym udało się przetrwać pierwszy etap życia, czekało trudne doświadczenie dorastania i wychowania, składające się wówczas głównie z licznych zakazów i nakazów mających ukształtować je na posłuszne żony. W dziele „Historia Grecji” Ksenofonta możemy znaleźć taki oto dialog pomiędzy Sokratesem a Ateńczykiem imieniem Ischomachos na temat żony Ischomachosa: „A cóż mogła umieć, Sokratesie, skoro przyszła do mnie, nie mając nawet jeszcze lat piętnastu, a przedtem całe jej życie dbano usilnie, aby jak najmniej widziała, jak najmniej słyszała, jak najmniej zadawała pytań? Czy nie sądzisz, że trzeba być zadowolonym, jeśli potrafiła – otrzymawszy do rąk wełnę – zaprezentować potem gotową suknię i jeśli wiedziała, że robotę tkacką wykonują służące? Bo co się tyczy jadła, to na tych sprawach znała się bardzo dobrze; a to wydaje mi się umiejętnością ważną i dla mężczyzny, i dla kobiety”.

Safona – niepokorna poetka z Lesbos

Oczywiście kobiety nie miały prawa do żadnej formalnej edukacji. Nie wszystkie jednak niewiasty godziły się potulnie z taką rzeczywistością. Niektóre pragnęły nie tylko wykształcenia, ale też prawa do własnej twórczości intelektualnej – a z pewnością było to marzeniem wybitnie utalentowanej poetki Safony, pierwszej Ateny, która swoim życiem powiedziała głośne „nie” bezdusznemu patriarchatowi.

Safona urodziła się prawdopodobnie w latach 630–618 p.n.e. na wyspie Lesbos w zamożnej arystokratycznej rodzinie. Dziewczyna wzrastała otoczona samymi braćmi. Chociaż łączyła ją z nimi serdeczna więź, to brakowało jej kobiecego towarzystwa. Wpadła więc na pomysł, aby w swoim domu zorganizować dziewczęcą wspólnotę kultu bogini Afrodyty. Niezamężne kobiety z arystokratycznych rodzin odwiedzały dom Safony nie tylko w celach sakralnych. Safona chętnie uczyła swoje podopieczne muzyki, gry na lirze, poezji i tańca.

Czytaj więcej

Erotyki prosto ze starożytności

W grupie szybko zaczęły nawiązywać się serdeczne przyjaźnie, a wrażliwa i sentymentalna Safona reagowała niezwykle emocjonalnie, gdy któraś z dziewcząt wychodziła za mąż i musiała opuścić krąg. W swoich wierszach żegnała je bardzo wylewnie, nie kryjąc przy tym własnych uczuć zazdrości i tęsknoty: „Podobny do boga wydaje mi się ten mężczyzna, który siadł naprzeciwko i uważnie słucha twoich słodkich słów w oczarowaniu/ Gdy ponętnie się uśmiechasz, me serce w piersi drży niespokojne, zalęknione, a gdy na ciebie patrzę, łamie się głos, nagle zanika/ Oblana zimnym potem, drżąca cała, bardziej zielona od zielonej trawy. I czuję, że za chwilę stracę życie, padnę zemdlona/ Biedna, ze wszystkim muszę się pogodzić”.

Znaczna ilość poświęconych przyjaciółkom wierszy i natężenie skumulowanych w nich uczuć przyczyniły się do wysunięcia tezy o homoseksualnej orientacji Safony. Nie wiadomo jednak, czy tak rzeczywiście było. Na przestrzeni wieków pojawiło się wiele domysłów dotyczących potencjalnego męża poetki, ale żaden z nich nie znajduje pewnego potwierdzenia w źródłach. Sama Safona nigdy nie wymieniła w swoich miłosnych utworach konkretnego imienia żadnego mężczyzny, ale wielokrotnie przywoływała swoją córkę Kleis:

„Mam córkę piękną jak złocisty kwiat

Nie oddałabym ukochanej Kleis

nawet za całą krainę Lidii”.

Śmiała treść niektórych wierszy Safony sugeruje, że kontakty z mężczyznami raczej nie były jej obce:

„Gdyby z moich piersi pociekło mleko

a brzuch wytrzymał ciężar nowych dzieci

chętnie bez lęku poszłabym do łoża

uszczęśliwiona

Niestety starość łamie moje ciało, na którym tyle niezliczonych zmarszczek

a skrzydlaty Eros wciąż słodko wzdycha gdzie indziej teraz”.

Fascynacja wysublimowaną i jakże zmysłową poezją Safony przetrwała stulecia. Safona zmarła ok. 590 r. p.n.e. w glorii sławy. Dowodem na to, że Grecy szybko wybaczyli jej nietypowy dla niewiasty styl życia, są liczne wazy, naczynia i monety z wizerunkiem artystki, datowane już na VI wiek p.n.e. Do spuścizny Safony odwoływali się późniejsi twórcy greccy i rzymscy.

Sama Safona nigdy nie wymieniła w swoich miłosnych utworach konkretnego imienia żadnego mężczyzny, ale wielokrotnie przywoływała swoją córkę Kleis

Szacuje się, że przez całe życie Safona mogła napisać nawet 10 tys. wierszy, jednak do naszych czasów zachowało się ich około 550. Niestety, wiele z dzieł spłonęło podczas wielkiego pożaru Biblioteki Aleksandryjskiej. Część zbiorów zniszczyli także chrześcijanie, potępiający Safonę jako pogankę i ewentualną lesbijkę. Utrwalona jednak piórem Safony poezja do dziś budzi zachwyt swą niespotykaną subtelnością, delikatnością i intymnością w opisywaniu ludzkich uczuć. W Polsce oczarowała już Jana Kochanowskiego, który nie tylko dokonał pierwszych przekładów jej wierszy na język polski, ale również porównał swą zmarłą córkę Urszulkę do poetki w słynnych „Trenach”: „Ucieszna moja śpiewaczko/ Safo słowiańska!”.

Simeon Solomon, „Safona i Erinna w ogrodzie w Mitylenie”, 1864 r.

Simeon Solomon, „Safona i Erinna w ogrodzie w Mitylenie”, 1864 r.

Painters / Alamy Stock Photo/BE&W

Hołd Safonie składali również pisarze i poeci współcześni, ale chyba najpiękniejszy z nich stworzyła Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, której udało się najlepiej uchwycić osobowość artystki. Wiersz „Róże dla Safony” ukazuje całe piękno i wrażliwość tęskniącej za prawdziwą miłością kobiety:

„Budda głosił naukę swoją bez nadziei

Ezechiel z Jeremiaszem ciskali gromami

Na żądze ludzkie, hienom podobne i wilkom

Wielki Sokrates myślał, wojował Psammetyk

Z Asyrii lwem, o śmiercią zionącej gardzieli

Gdyś ty, blada i w loków ozdobna ametyst

Śpiewała, ku Plejadom, o miłości tylko (...)”.

Agnodike – położna udająca mężczyznę

Chociaż tytuł największej humanistki starożytnej Grecji bezsprzecznie należy do Safony, to nauki humanistyczne nie były jedynymi pociągającymi dla kobiet obszarami. Wiele pań zapewne marzyło o zdobyciu wiedzy medycznej, która pozwalałaby im przynajmniej ratować chorych członków rodziny i lepiej znosić trudne porody, będące bardzo częstą przyczyną zgonów. Niestety, żyjący w V wieku p.n.e. Hipokrates stanowczo zamykał przed płcią piękną drzwi swojej szkoły na wyspie Kos. Pozwalał im jedynie na naukę położnictwa na terenie Azji Mniejszej, lecz po jego śmierci Grecy całkowicie zabronili paniom praktyk medycznych pod groźbą kary pozbawienia życia.

Uznali bowiem, że kobiety położne specjalizują się w spędzaniu płodów. Przeciwko temu absurdowi wystąpiła żyjąca na przełomie IV i III wieku p.n.e. Atenka Agnodike, która ścięła włosy i w męskim ubraniu wstąpiła w szeregi adeptów medycyny. Uczyła się u wybitnego znawcy anatomii, wykładającego w Aleksandrii Herofilosa z Chalcedonu. Nie wzbudziła niczyich podejrzeń i prędko zdobyła wykształcenie. Następnie śmiało ruszyła pomagać rodzącym kobietom, a gdy te wzbraniały się na widok młodego studenta, rozchylała suknię, ujawniając swoją prawdziwą tożsamość. Błyskawiczna kariera dziewczyny wzbudziła zazdrość jej kolegów po fachu, którzy uznali, że Agnodike musi dopuszczać się rozpusty z pacjentkami. Jak inaczej wytłumaczyć to zauroczenie i wdzięczność, jakie budziła u kobiet?

Grecy całkowicie zabronili paniom praktyk medycznych pod groźbą kary pozbawienia życia

Oskarżona Agnodike stanęła przed Areopagiem i, aby udowodnić, że nie uwodziła pacjentek, ujawniła swoją płeć. Przed karą śmierci uratowało ją podobno solidarne poparcie ze strony ocalonych przez nią matek, które wymogły na archontach zmianę okrutnego wyroku: „Nie jesteście troskliwymi mężami, lecz wrogami! Oto bowiem znalazła sposób, by nas ratować, a wy ją potępiacie!”. Podobno w razie wykonania egzekucji zagroziły masowymi samobójstwami. Historia więc skończyła się szczęśliwie, Agnodike została uniewinniona, a wszystkie wolno urodzone Greczynki dopuszczono do zgłębiania tajników położnictwa.

Kallipatejra – pierwsza kobieta na olimpiadzie

Blisko spokrewniony z medycyną świat sportu również znalazł swoje wierne fanki, chociaż kobietom nie wolno było pod groźbą śmierci uczestniczyć w igrzyskach olimpijskich ani nawet ich oglądać. Zakaz ten złamała w 388 roku p.n.e. Kallipatejra, znana także jako Ferenike. Kobieta była córką słynnego pięściarza Diagorasa z Rodos. Zamiłowaniem do walk bokserskich odznaczali się także jej mąż i syn Pejsidoros. Na wspomnianej olimpiadzie Pejsidoros miał po raz pierwszy walczyć publicznie, a Kallipatejra uparła się, że musi na własne oczy zobaczyć, czy jej syn dorównuje talentem sławnemu dziadkowi.

W męskim przebraniu ukryła się więc na trybunach, a gdy Pejsidoros zwyciężył, niesiona emocjami Kallipatejra przeskoczyła przez barierę oddzielającą sektor dla sędziów od areny i podbiegła do syna. Niestety, przy tej okazji jej szaty rozchyliły się, ukazując prawdziwą płeć. Kobiecie darowano życie tylko ze względu na fakt, że wywodziła się z rodziny cenionych sportowców. Aby jednak nie dopuścić więcej do takich sytuacji wprowadzono przepis, żeby od tej pory zarówno zawodnicy, jak i sędziowie olimpiady występowali nago.

Olimpias – matka Aleksandra Wielkiego

Żadna kobieta nie wpłynęła jednak chyba bardziej na losy starożytnej Grecji niż Olimpias z Epiru, matka Aleksandra Macedońskiego, zwanego także Wielkim. Ta urodzona wojowniczka nie tylko sprowadziła na świat genialnego dowódcę i stratega wojskowego wszech czasów, ale też sama aktywnie działała politycznie przez całe swoje życie. Królowa Macedonii od początku przekonywała swego jedynego syna, że jest dzieckiem Zeusa, a jego naturalnym powołaniem jest władza nie tylko nad Macedonią, ale również nad całym światem. Ugruntowany w tym przeświadczeniu Aleksander dorastał, coraz śmielej sięgając po to, co według niego i jego matki po prostu było mu przeznaczone. Gdy w 334 roku p.n.e. Aleksander wyruszył na podbój Azji, pozostawił swoje królestwo właśnie w rękach matki, którą upoważnił do pełnienia funkcji króla podczas swojej nieobecności.

Do obowiązków władczyni należało codzienne składanie ofiar bogom za bezpieczeństwo i pomyślność króla i państwa, przewodniczenie dworowi, zarządzanie dobrami i mennicami królewskimi oraz podejmowanie kroków dyplomatycznych. Jednak Olimpias... wciąż było mało. Pragnęła również zostać dowódcą wojsk, ale tę rolę Aleksander przeznaczył generałowi Antypatrowi. Chociaż bardzo kochał i szanował swoją matkę, to jednak pieczę nad sprawami militarnymi ewidentnie wolał powierzyć mężczyźnie. Olimpias nie mogła pogodzić się z decyzją syna i miała z Antypatrem nieustanne zatargi, których echa docierały w listach do przebywającego w Persji Aleksandra. Macedończyk lojalnie stawał w tym konflikcie po stronie rodzicielki. Obawy Antypatra o ewentualne otrucie go przez Olimpias zbywał radą, żeby wojskowy był „ostrożny”, a następnie bez ogródek dodawał: „Jedna łza mojej matki zmazuje wszystkie Twoje skargi”.

Do obowiązków władczyni należało codzienne składanie ofiar bogom za bezpieczeństwo i pomyślność króla i państwa

Obawy Antypatra były jak najbardziej uzasadnione, kobieta słynęła bowiem z bezwzględnych metod eliminacji swoich rzeczywistych i urojonych wrogów. Po śmierci męża, króla Filipa II, od razu rozkazała zgładzić jego drugą żonę Eurydykę oraz ich dziecko. W późniejszych latach – podczas wojen diadochów – doprowadziła również do śmierci następcy Aleksandra, jego przyrodniego brata Filipa Arridajosa. Olimpias nakazała uwięzić młodego króla wraz z żoną, również Eurydyką. Filip Arridajos został zamordowany z jej rozkazu przez trackich najemników, a Eurydyce Olimpias uprzejmie zostawiła wybór, przesyłając jej do celi trzy wymowne podarki: sztylet, sznur oraz fiolkę z trucizną. Podobno Eurydyka nie skorzystała z żadnego z tych darów i powiesiła się na własnej przepasce.

Czytaj więcej

Gwiazda Argeadów

Na szczęście Aleksander znał zarówno wady, jak i zalety charakteru swojej matki i dopóki żył, mógł stawiać granice jej zapędom ku tyranii. Kiedy Olimpias zamarzyło się zostać królową świeżo zdobytego Babilonu, bez wahania odmówił, stwierdzając, że za dziewięć miesięcy noszenia go w łonie żąda zbyt wysokiej zapłaty. Co ciekawe, podjął tę decyzję wbrew radom ukochanego Hefajstiona, który przekonywał go, że sprowadzenie Olimpias do Babilonu uszczęśliwi ją i ostatecznie zakończy konflikt z Antypatrem. Biorąc pod uwagę fakt, że Aleksander niemal we wszystkim ulegał Hefajstionowi, można wysnuć wniosek, że musiał naprawdę poważnie obawiać się konsekwencji powierzenia pełnej władzy w ręce swojej chorobliwie ambitnej i nieobliczalnej matki.

Timoclea – odważna mieszkanka Teb

Miłość i szacunek Aleksandra do trudnej rodzicielki wywarły silny wpływ na podejście monarchy do kobiet, które jak na tamte czasy było nietypowe. Wielkim zaskoczeniem dla obu stron wojny było na pewno oszczędzenie i królewskie potraktowanie pojmanych po bitwie pod Issos kobiet z rodziny perskiego króla Dariusza. Aleksander poważał jednak niewiasty już dużo wcześniej. Warto przytoczyć tu pewne wydarzenie, które miało miejsce podczas zdławienia przez Aleksandra buntu w Tebach w 335 roku p.n.e. W trakcie tego wydarzenia oficer trackich oddziałów, walczących w szeregach macedońskich, wtargnął do domu mieszkanki Teb – Timoclei. Zgwałcił ją, a następnie zażądał, aby wydała mu wszystkie pieniądze i kosztowności. Timoclea obiecała, że zaprowadzi go do miejsca, gdzie są one schowane. Zabrawszy oprawcę na podwórko, wepchnęła go do studni, a następnie uśmierciła za pomocą ciężkich kamieni.

Aresztowana za ten czyn Timoclea została doprowadzona przed oblicze Aleksandra. Nie błagała jednak o łaskę, tylko z dumą zaczęła opowiadać o swoim bracie Theagenesie, który oddał życie „za wolność Grecji” podczas bitwy pod Cheroneą w 338 roku p.n.e. Aleksander był pod wrażeniem pełnej godności oraz nieugiętej postawy kobiety i nakazał jej zwolnienie. Przyrzekł także, że nie tylko nie spotka jej żadna kara za zabicie oficera, ale również ominą ją dramatyczne konsekwencje buntu, które będą musieli ponieść pozostali Tebańczycy.

Aleksander nie rzucał słów na wiatr. Nazajutrz wydał rozkaz zburzenia Teb, sprzedania ludności w niewolę i wyjęcia jej spod prawa na terytorium całej Grecji. Timoclea jednak ocalała i do dziś pozostaje przykładem jednej z heroicznych kobiet, które nie godziły się milcząco na zło i niesprawiedliwość.

Życie kobiet w starożytnej Grecji nie było łatwe. Już same narodziny dziewczynki często stawały się przyczyną rozczarowania całej rodziny, oczekującej zazwyczaj chłopca, który mógłby zostać dziedzicem i przedłużyć ród. Córka nie oferowała takich perspektyw, a w dodatku trzeba ją było odpowiednio uposażyć przed zamążpójściem. Dlatego przyjście na świat dziewczynki stawało się źródłem zmartwień zwłaszcza w rodzinach ubogich. Niestety, zdarzało się, że niezadowoleni rodzice sięgali po drastyczne środki, aby wyeliminować „problem”. Zjawisko dzieciobójstwa nie należało do rzadkości. Robotnik grecki w I wieku p.n.e. pisał z Aleksandrii do ciężarnej żony: „Proszę cię i upominam: dbaj o dziecko, a gdy tylko dostaniemy wynagrodzenie, poślę ci na miejsce. Jeżeli szczęśliwie urodzisz, jeżeli to będzie chłopiec, zostaw go przy życiu, gdy dziewczynka – porzuć”.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Bizancjum, Konstantynopol, Stambuł – metropolia orientalna sercem i duchem
Historia świata
Niemieckie i austriackie akademie nauk. To one wpłynęły na kształt uczelni w Polsce
Historia świata
Początek dwubiegunowego świata. Doktryna Trumana. Część V
Historia świata
Jak kawaleria SS pacyfikowała powstanie w getcie warszawskim
Historia świata
Zamach, który uczynił Napoleona cesarzem
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?