Sale muzealne jak cmentarzyska kultury

Współczesna cywilizacja euroatlantycka prowadzi wykopaliska w jaskiniach w poszukiwaniu śladów odległej przeszłości. Archeolodzy usiłują odtwarzać sposób życia w epoce lodowej. Obecnie w Arktyce można jeszcze spotkać przedstawicieli ludzkości żyjących jak kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Niestety, nie umniejszając dokonań archeologii, nasza cywilizacja zmiata z powierzchni Ziemi ludzi zachowujących umiejętności i mentalność człowieka z epoki kamienia.

Publikacja: 07.03.2024 21:00

Obecnie w Arktyce można jeszcze spotkać przedstawicieli ludzkości żyjących jak kilkadziesiąt tysięcy

Obecnie w Arktyce można jeszcze spotkać przedstawicieli ludzkości żyjących jak kilkadziesiąt tysięcy lat temu

Foto: AdobeStock

W lutym 2024 r., w wieku 101 lat, zmarł światowej sławy francuski naukowiec Jean Malaurie. Był „człowiekiem orkiestrą” – historykiem, archeologiem, etnologiem, geologiem. Naukowych narzędzi, jakimi dysponował, używał do badania autochtonicznych mieszkańców Arktyki, ostatnich na naszej planecie, którzy rozumują i myślą podobnie jak ich protoplaści sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat. Należą do nich m.in. Inuici – właśnie im poświęcił całe swoje naukowe życie Jean Malaurie. W wywiadzie udzielonym popularnonaukowemu periodykowi „Sciences et Avenir” (pol. Nauka i przyszłość) podzielił się refleksją na temat ludów Arktyki zachowujących do dziś mentalność „archeologiczną”.

Archeologia i etnologia jeszcze w XIX stuleciu ukuły lekceważący termin „ludy prymitywne”, który dopiero w ostatnich latach został zastąpiony „ludami pierwotnymi”. „Prymitywizm” i „pierwotność” wynikają z tego, że współczesnym trudno zrozumieć ludzi obojętnych wobec telewizji, telefonów komórkowych, supermarketów, celebrytów – wymieniać można długo. Obfitość dóbr wszelkiego rodzaju, konsumpcja ponad miarę, to cechy naszej cywilizacji, których ludzie sprzed 20, 30 i 40 tys. lat nie rozumieliby „ni w ząb”. Ich potomkowie duchowi i materialni, Inuici, też tego nie pojmują.

Żeby się z nimi porozumiewać, musimy nabrać pokory i przyjąć do wiadomości, że nie pozjadaliśmy wszystkich rozumów. Byłoby dla nas z korzyścią, gdybyśmy ich słuchali, odczytywali i respektowali sygnały, jakie nam wysyłają. Nie robimy tego. Owszem, budujemy muzea poświęcone ludom Arktyki, jednak nasze sale muzealne stają się cmentarzyskami ich kultury. Utrata ich przemyśleń, wiedzy i doświadczeń jest naszym wielkim zaniedbaniem, wręcz grzechem.

Czytaj więcej

Wikińska furia utrwalona w genach

Nie potrafimy zaadaptować ich filozofii opartej na głębokich strukturach natury, na systemie neuronalnym, który pozwala im „czuć, zanim pomyślą”. Przy czym Jean Malaurie nie postulował porzucenia filozofii racjonalnej, a jedynie uzupełnienie jej o mentalność Inuitów, dając jej próbkę: Inuici rozwinęli ekstrazmysłowość (słuch, wzrok, węch, dotyk) w zetknięciu z wyjątkowymi warunkami środowiska, w jakim przyszło im trwać. Żyją w symbiozie z naturalnym porządkiem rzeczy: nie gwiżdżą, nie krzyczą bez wyraźnej potrzeby, aby nie zakłócać porządku powietrza; bez konieczności nie przesuwają, nie podnoszą kamieni, ponieważ dostrzegają i respektują „projekt” wpisany w naturę. Nie usiłują oswajać, naginać natury do swoich potrzeb. Obca jest im myśl o ujarzmianiu natury. Przyroda jest ich „Biblią”, a jej poszczególnymi księgami są niebo, powietrze, woda, lód, ląd. Ludy pierwotne, „archeologiczne”, egzystujące jeszcze przed nastaniem rolnictwa, „czytały” tę samą „Biblię”. Bez tej lektury nie byłoby możliwe utrzymanie się przy życiu, skuteczne polowanie bez strzelby. Mając to na uwadze, Jean Malaurie nazywa Inuitę i prehistorycznego jaskiniowca istotą „pré-adamique” – przedadamową, niewinną w sensie biblijnym.

Życie w ścisłej łączności z naturą prowadzi do hiperwrażliwości zmysłów, co jest podstawą szamanizmu. Nie jesteśmy w stanie przeniknąć tego zjawiska za pomocą racjonalnego myślenia i narzędzia, jakim jest nauka – zbyt „sztywna”, samoograniczająca się rygorami metodologii. Np. geografowi do pełnej wiedzy o archipelagu brakuje tego, co wie o nim marynarz pływający po jego wodach, między wysepkami.

Po co współczesnemu światu pradawna wiedza, której ostatnimi depozytariuszami są ludy Arktyki? Aby mieć szanse w konfrontacji z nadciągającą nieuchronnie ponurą przyszłością klimatyczną. W gruncie rzeczy wiemy, że katastrofa nadejdzie, ale wygodniej jest nie brać tego pod uwagę, zostawiać to klimatologom. Tymczasem w Arktyce środowisko naturalne już wywraca się do góry nogami. Jean Malaurie uważał za niezbędne, aby Inuici oraz inne ludy Arktyki, w ogóle wszyscy zamieszkujący te regiony, alarmowali resztę świata, ostrzegali, pokazywali nowe oblicze środowiska, aby byli naszymi doradcami, przewodnikami, a niekiedy nawet nauczycielami. Kultura Inuitów, wszystkich ludów Arktyki, to żywa archeologia, żywa prehistoria sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat – zdaniem Jeana Malaurie nie powinna być ograniczana do sal wystawowych i muzealnych magazynów pełniących de facto rolę grobowców, cmentarzysk tej kultury.

Historia świata
Pasażerowie "Titanica" umierali w blasku gwiazd
Historia świata
Odzwierciedlają marzenia i aspiracje panny młodej. O symbolice dywanu posagowego
Historia świata
Bezcenne informacje czy bezużyteczne graty? Kapsuły czasu trwalsze od fundamentów
Historia świata
Ludobójstwo w Rwandzie – szczyt obłędu
Historia świata
Prezydent, który zlecił jedyny atak atomowy w historii. Harry S. Truman, część III