Rewolucja październikowa, czyli zamach stanu bolszewików

„I wojna światowa i wojna domowa w Rosji to wydarzenia, które zdeterminowały cały XX wiek” – mówi brytyjski historyk Antony Beevor, autor m.in. książki „Rosja. Rewolucja i wojna domowa 1917–1921”.

Publikacja: 02.11.2023 21:00

„Lenin ogłasza władzę radziecką, 1917 r.” – propagandowy obraz Władimira Sierowa z 1947 r.

„Lenin ogłasza władzę radziecką, 1917 r.” – propagandowy obraz Władimira Sierowa z 1947 r.

Foto: De Agostini Picture Library/east news

Pana książka to w dużej mierze opis upadku społeczeństwa rosyjskiego pod koniec I wojny światowej, a następnie podczas wojny domowej. I to jest aspekt, na którym chcielibyśmy się skupić w tym wywiadzie. Najpierw jednak chcielibyśmy zapytać, dlaczego postanowił pan – historyk II wojny światowej – napisać książkę o wojnie domowej w Rosji, czyli o wydarzeniach, które miały miejsce ok. 20 lat wcześniej?

Myśl ta zrodziła mi się w głowie w latach 80., ponieważ już wtedy uważałem, że w celu zrozumienia całego XX stulecia, w tym wojny domowej w Hiszpanii, II wojny światowej i późniejszych wydarzeń, trzeba było najpierw zrozumieć wojnę domową w Rosji. Szczęśliwie jednak mój wydawca sprzeciwił się temu. Szczęśliwie, dlatego że z jednej strony w tamtym okresie rosyjskie, czy dokładniej radzieckie, archiwa były jeszcze zamknięte, a z drugiej – ja sam jako historyk nie byłem jeszcze gotowy do podjęcia tego tematu. Zwłaszcza że wiązał się on również z wydarzeniami w Finlandii, Niemczech czy na Węgrzech, z tymi wszystkimi zmianami z lat 1918–1919. Paradoksalnie historycy nie zawsze piszą książki w porządku chronologicznym. Moim zdaniem mają rację ci historycy europejscy, którzy mówią, że I wojna światowa była tą katastrofą XX wieku, która sprowadziła wszystkie inne. Ale ważne jest to, że wojna domowa w Rosji nie tylko poprzez swoją potworność, którą wniosła do Europy, a nawet poza nią, poprzez zniszczenie, okrucieństwo i grozę, stała się wzorcem dla późniejszych konfliktów, w tym wojny domowej w Hiszpanii, II wojny światowej, a także tymi, które toczyły się pomiędzy faszystami i nacjonalistami a komunistami, pomiędzy prawicą i lewicą, a nawet dla zimnej wojny między Blokiem Wschodnim a Zachodem. Poza tym to błędne koło retoryki strachu zostało wprowadzone w ruch właśnie w czasie wojny domowej w Rosji. A wracając do wojny domowej w Hiszpanii… Spierałem się z hiszpańskimi historykami, którzy twierdzili, że słowa nie mogą zabić, a jednak w Hiszpanii mieliśmy przedsmak tej sytuacji, która rozpoczęła się w 1934 r. od robotniczego powstania w Asturii.

Wracając do Rosji. Co się działo po powrocie Lenina w kwietniu 1917 r.?

Po powrocie do Rosji Lenin zaprezentował swój nowy program przejęcia władzy. Jego punkt widzenia był tak radykalny, że zaskoczył nawet członków bolszewickiego Komitetu Centralnego (Stalina i Kamieniewa – przyp. red.), a mienszewicy [umiarkowane skrzydło socjaldemokracji – przyp. red.] czy eserowcy (chłopska partia populistyczna – przyp. red.) uznawali go za szaleńca, nie traktowali więc bolszewików jako zagrożenia. Dopiero latem i wczesną jesienią szeregi bolszewików znacząco się powiększyły, a to dzięki temu, że Lenin złożył trzy wielkie obietnice. Pierwszą z nich był oczywiście pokój dla żołnierzy – tak naprawdę chodziło mu o to, żeby wojnę imperialistyczną przeciwko Niemcom przekształcić w „międzynarodową wojnę domową”. Drugą obietnicą była przejęta od lewicowych eserowców obietnica ziemi i wolności dla chłopstwa. Trzecią zaś – ta złożona robotnikom przemysłowym: że poprzez swoje rady robotnicze będą mogli zarządzać fabrykami, w których pracują, podczas gdy tak naprawdę Leninowi chodziło o to, żeby partia, a zatem w dalszej perspektywie i państwo, przejęły kontrolę nad tymi radami (sowietami) i zdobyły pełną kontrolę. Także to były te trzy bardzo przebiegłe kłamstwa Lenina, które miały na celu zdobycie pełnej władzy. Oczywiście, wokół tego wszystkiego toczyły się bardzo ostre spory pomiędzy bolszewikami i dopiero przewrót październikowy, bo nie możemy tu mówić o rewolucji, ale o przewrocie, został umożliwiony przez błąd Kiereńskiego w aferze Korniłowa. Wtedy bolszewicy zdobyli tak silną pozycję i byli w stanie wystąpić przeciwko Korniłowowi… Oczywiście Lenin musiał popchnąć bolszewików do podjęcia próby przeprowadzenia zamachu stanu w październiku.

Reforma rolna została jednak wprowadzona najpierw przez oddolną rewolucję chłopską, a następnie niejako zalegalizowana przez Lenina odpowiednim dekretem i ten stan rzeczy trwał do czasów stalinowskiej kolektywizacji. Sama ziemia została co prawda upaństwowiona, ale chłopi mieli wieczyste prawo użytkowania. Na czym polegało więc kłamstwo?

Całe kłamstwo polegało na tym, że Lenin niechętnie przejął te obietnice czy plany eserowców, wiedząc, że nie ma w tamtym momencie innego sposobu na zdobycie poparcia wśród chłopów. Nie miał wówczas możliwości narzucenia kolektywizacji, a taki był długoterminowy plan Lenina i bolszewików. Nie było mowy o oddaniu pełnej wolności chłopstwu, ponieważ komuniści doskonale wiedzieli, że muszą mieć kontrolę nad rynkiem żywnościowym, żeby móc zachować władzę w miastach.

Czyli stanowisko Lenina czy Bucharina, że kolektywizacja powinna być dobrowolna, było tylko propagandą?

Tak.

W późniejszym czasie mieliśmy poważne walki wewnętrzne w partii komunistycznej między stalinowcami a bucharinowcami, którzy występowali przeciwko przymusowej kolektywizacji. Jak skomentowałby pan ten spór wokół kolektywizacji w 1928 r.?

Początkowo istniała jakaś forma opozycji w partii, ale Lenin miał jasną wizję stworzenia „człowieka radzieckiego”. Aby osiągnąć cel całkowitej przemiany społeczeństwa rosyjskiego, bolszewicy musieli mieć pełną władzę, w tym władzę nad produkcją żywności. Oczywiście, z chwilą przyjęcia władzy przez Stalina tacy ludzie jak Bucharin nie mieli żadnych szans przetrwania.

Zatem projekt „Rosji radzieckiej” był totalitarnym projektem od początku?

Musiało tak być, jeżeli ten projekt miałby doprowadzić do takiej zmiany społeczeństwa, jaką głosił Lenin już po swoim powrocie w kwietniu. Ciekawe jest to, że Lenin przedstawił całą swoją strategię już w kwietniu 1917 r., choć później musiał ją na różne sposoby modyfikować. Ale chodziło tutaj o to, że – aby osiągnąć swoje ostateczne cele – bolszewicy musieli zdobyć całą władzę i to było logiczne. Aby dokonać totalnej zmiany, trzeba mieć totalną władzę. Uważam też, że w październiku nie mieliśmy do czynienia z rewolucją, ale z zamachem stanu. Prawdziwą rewolucją była rewolucja lutowa, a tak zwana rewolucja październikowa była zamachem stanu.

Jak więc definiować rewolucję? Jak widać, jest to bardzo ważna kwestia do wyjaśnienia.

Kiedy spojrzymy na rewolucję lutową, widzimy, że jest to rewolucja ulicy, rewolucja społeczna i że bolszewicy nie mieli z nią nic wspólnego, bo Stalin był na Syberii, Lenin – w Szwajcarii, a Trocki w Ameryce Północnej. Pozostali przywódcy bolszewiccy w Piotrogrodzie nie wierzyli w ogóle, że w lutym dojdzie do rewolucji. Uważali, że będą to zamieszki uliczne spowodowane głodem, które skończą się z chwilą, gdy chleb zostanie dostarczony. Sami więc nie wierzyli, że to przerodzi się w rewolucję. Co ciekawe, szanse powodzenia rewolucji lutowej były oczywiście większe od momentu, w którym reżim carski stracił pewność swojej władzy. Natomiast kiedy przechodzimy do października, widzimy, że nie było spontanicznej rewolucji, ale przygotowana akcja wojskowa partii bolszewickiej. W lutym miała miejsce prawdziwa rewolucja, która nabrała rozpędu, w przeciwieństwie do zamachu stanu w październiku, który był zaplanowany i polegał na przejęciu przez Trockiego władzy nad piotrogrodzkimi radami wojskowymi.

Pojazd pancerny pod Instytutem Smolnym w Piotrogrodzie (w czasie rewolucji październikowej: siedziba

Pojazd pancerny pod Instytutem Smolnym w Piotrogrodzie (w czasie rewolucji październikowej: siedziba Lenina

autor nieznany/Wikipedia

Czy rewolucja nie może zostać zorganizowana przez partię rewolucyjną, jaką byli bolszewicy? W październiku także mieliśmy demonstracje i walki uliczne, m.in. z udziałem marynarzy. Były też rady delegatów robotniczych, kontrola robotnicza w fabrykach, najróżniejsze komitety robotnicze przejmujące władzę w przedsiębiorstwach. Brakowało też stabilności władzy Rządu Tymczasowego. Czy więc ten proces nie był rewolucją?

W przypadku Kiereńskiego, premiera Rządu Tymczasowego, określiłbym to wręcz jako samozadowolenie ze swoich rządów. Natomiast chciałbym przekazać tylko, że październik bardziej przypominał zamach stanu niż rewolucję, ponieważ był w tym element zaplanowania ze strony bolszewickiego kierownictwa.

Od którego momentu wojny domowej w Rosji możemy mówić o komunizmie wojennym, czyli pełnej nacjonalizacji gospodarki w celach wojennych?

Komunizm wojenny był częścią tego, co Lenin i Komitet Centralny partii bolszewickiej uważali za konieczne, by przejąć całkowitą kontrolę nad produkcją, ponieważ wiedzieli, że bez wykarmienia miast nie mieliby wsparcia proletariatu, który miał stać na czele rewolucji. Ale kiedy przyszło do kwestii żywności, pojawił się problem, bo obiecano niezależność chłopom i gminom wiejskim, a rozpoczęły się konfiskaty plonów, żeby wyżywić miasta. Spotkało się to z ostrą reakcją ze strony chłopów i były nawet przypadki przerabiania zboża na alkohol czy karmienia nim zwierząt gospodarskich, byleby tylko nie oddać plonów nowej władzy. W sposób nieunikniony musiało to doprowadzić do wojny między miastem a wsią. W 1921 r. przybrała ona drastyczną formę w Tambowie. I tutaj widzimy, jak bardzo komunizm wojenny stał się autodestrukcyjny.

Jak w takim razie bolszewicy byli w stanie wygrać wojnę domową – pomimo tak katastrofalnych skutków komunizmu wojennego dla gospodarki wiejskiej oraz, co też istotne, miejskiej?

Należy zadać pytanie, czy to „czerwoni” wygrali, czy raczej „biali” przegrali. „Biali” nigdy nie zasługiwali na zwycięstwo, przede wszystkim ze względu na swój arogancki stosunek do potencjalnych sprzymierzeńców, takich jak Finlandia, Polska, Estonia, przez co stracili wielką szansę na zwycięstwo. Ponadto przez sposób, w jaki traktowali podbite tereny: grabieże, korupcję i rabunkowe zarządzanie. Sami „biali” generałowie grabili lokalną ludność, panowała wśród nich straszna korupcja. Według mnie większość generałów wiedziała, że przegra wojnę, i dlatego próbowała zagarnąć dla siebie jak najwięcej korzyści, żeby potem przetrwać na wygnaniu.

Rewolucja lutowa w Rosji. W tym czasie Stalin był na Syberii, Lenin – w Szwajcarii, a Trocki w Amery

Rewolucja lutowa w Rosji. W tym czasie Stalin był na Syberii, Lenin – w Szwajcarii, a Trocki w Ameryce Północnej

autor nieznany/wikipedia

A jak prezentowali się „biali” i „czerwoni” pod względem wojskowym?

„Biali” byli zupełnie niezgranym sojuszem, w którym uczestniczyli Kozacy, członkowie eserowskiego rządu o nazwie Komucz i oczywiście reakcyjni oficerowie. Siły te nigdy nie przejawiały jednego celu, jednej ideologii – w przeciwieństwie do bolszewików. Jedności nie było nawet w działaniu poszczególnych białych armii Kołczaka, Denikina czy Judenicza. Bolszewicy posiadali zdolność do wewnętrznej komunikacji i przemieszczania wojsk z jednego frontu na inny, czego nie potrafili zrobić „biali”. Bolszewicy mieli większy potencjał w rekrutacji żołnierzy, mieli władzę nad większością największych fabryk, mogli produkować broń. Mimo że teren ich władzy w 1919 r. znacząco się skurczył, to nadal mieli Moskwę, Piotrogród i inne północne miasta. Do późnej wiosny 1919 r. kontrolowali też Donbas, ale co najważniejsze zachowali się dużo inteligentniej w stosunku do społeczeństwa. Na przykład w kluczowym momencie 1919 r., kiedy Denikin szedł na Moskwę, Lenin ogłosił amnestię dla dezerterów, dzięki czemu odzyskał 170 tys. żołnierzy. Paradoksalnie, w tym czasie „biali” sądzili, że bolszewicy są już skończeni i nie mają szans na zwycięstwo.

Taka sama sytuacja miała miejsce podczas marszu Judenicza na Piotrogród, kiedy Trocki organizował obronę.

Tak, rzeczywiście Judenicz nie wykazał się wtedy zbyt dużą inteligencją jako dowódca, podczas gdy Lenin był gotów oddać Piotrogród w tamtym momencie. Ale do akcji wkroczył wtedy Trocki z motywacją do obrony i w ostatniej chwili udało się uratować miasto.

Jako że jest pan również autorem książki poświęconej wojnie domowej w Hiszpanii „Walka o Hiszpanię 1936–1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów” (wydanie pierwsze: Znak 2009, wydanie drugie: Znak 2023), chcielibyśmy poprosić o porównanie jej z rosyjską wojną domową. W obu rewolucjach dochodziło do przejmowania fabryk przez zorganizowane grupy robotnicze. W swojej książce pisze pan wręcz o poprawie wydajności pracy w hiszpańskich fabrykach będących pod kontrolą anarchistów, która z kolei w Rosji radzieckiej sukcesywnie spadała. Z czego pana zdaniem wynikała ta różnica?

W Hiszpanii panował wtedy wielki entuzjazm, ponieważ decyzje podejmowano kolektywnie, anarchistyczne związki zawodowe ze sobą współpracowały. Jednakże tym fabrykom pod kontrolą samorządów robotniczych powodziło się dobrze tylko na początku, w pierwszych miesiącach, dopóki komuniści (stalinowscy – przyp. red.) obecni w rządzie nie zaczęli blokować dostaw surowców dla anarchistów, gdyż sami potrzebowali środków na produkcję do swoich fabryk. W Barcelonie były więc anarchistyczne fabryki, które dobrze funkcjonowały, ale mogły jedynie utrzymywać dotychczasową produkcję, nie były w stanie przystosować się do produkcji wojennej. Po sukcesywnym pokonywaniu anarchistów, od września/października 1937 r., to komuniści byli w stanie produkować na potrzeby wojenne. Trudno jednak porównać obie wojny domowe, bo np. na południowo-wschodniej Ukrainie nie było żadnych fabryk czy przemysłu, tylko tereny rolnicze. Dodam tylko, że przed laty poznałem w Londynie kilku anarchistów-uciekinierów z Hiszpanii, którzy byli wtedy już na emigracji w Londynie i bardzo zainteresował mnie ich punkt widzenia i doświadczenie wojny domowej.

W wizji Lenina można dostrzec pewną sprzeczność. Z jednej strony logika totalizująca partii rządzącej do kontrolowania całego społeczeństwa, a z drugiej – demokratyczne hasła państwa robotniczego, marksistowskiej rewolucji robotniczej. Z jednej strony partia, a z drugiej – nacisk na „inicjatywę mas”. W pewnym momencie Lenin mówił wprost, że bolszewicy zapewnili robotnikom i chłopom warunki do kontroli nad gospodarką, a ci kierują się ku partii po polecenia i nie przejawiają własnej inicjatywy...

To jest bardzo ciekawa kwestia, bo Lenin sam w sobie miał taką, moglibyśmy to nazwać, właśnie rozdwojoną osobowość. Z jednej strony chciał scentralizować całą władzę, ale jednocześnie z drugiej – nie chciał biurokratyzacji. Już tu widzimy jedną sprzeczność, a bez wątpienia były i inne. Lenin wiedział, że aby osiągnąć swoje cele, musi mieć pełną władzę, a jednocześnie miał swego rodzaju zamysł intelektualny, wierzył w jakąś formę demokracji. Ale w warunkach wojny domowej władza staje się ważniejsza od ideałów. Według mnie to było nieuniknione: choć Lenin uważał, że wojna domowa jest najwyższą formą konfliktu klasowego, to jednak środki zdobycia władzy musiały wygrać z idealistycznymi nadziejami o społecznym udziale we władzy. Podobny kontrast wystąpił w procesie powstawania Czeki [początkowo: Wszechrosyjska Komisja Nadzwyczajna do walki z sabotażem i kontrrewolucją], gdzie mieliśmy z jednej strony Dzierżyńskiego, który uważał, że Czeka powinna składać się z zupełnie „czystych” idealistów, a z drugiej strony – Lenina, który wiedział, że tego rodzaju organizacja przyciągnie kryminalistów. Tak naprawdę władza zmienia wszystko, a teoria czy polityka zmieniają się pod presją wydarzeń. Można mieć jakieś teoretyczne, bardziej liberalne i otwarte założenia, jak powinien wyglądać system partyjny, jednak rewiduje je rzeczywistość, kiedy system jest poddawany naciskom i zagrożeniom z zewnątrz, jak stało się podczas wojny domowej. W okresie następującym po niej Lenin sam powiedział, że takie wydarzenia, jak powstania w Tambowie czy w Kronsztadzie, były o wiele gorsze niż cokolwiek w trakcie wojny domowej.

Czy w takich warunkach, jakie omówiliśmy do tej pory, była w Rosji możliwa jakaś forma demokratycznego rządu? Nie precyzując nawet, z jakimi ograniczeniami. Czy też była możliwa jedynie taka lub inna dyktatura policyjno-wojskowa?

Tragedią dla Rosji było to, że choć Rząd Tymczasowy miał strukturę i z zewnątrz wyglądał jak rząd, to tak naprawdę nie miał żadnej prawdziwej władzy. Celem było stworzenie Zgromadzenia Konstytucyjnego, które by potem podejmowało decyzje. Olbrzymim problemem była niecierpliwość. Robotnicy chcieli przejąć władzę w fabrykach, chłopi – ziemię. A ministrowie Rządu Tymczasowego mówili jedynie: „musicie poczekać na Zgromadzenie Konstytucyjne”. I to samo dotyczyło Ukrainy, która chciała mieć większą autonomię. Ukraińcom powiedziano, że nie można teraz podejmować żadnych decyzji i że muszą poczekać na zgromadzenie. I tę niecierpliwość wykorzystali bolszewicy, którzy nie chcieli doprowadzić do stworzenia konstytuanty, choć nadal odczuwali, że muszą pozwolić na przeprowadzenie wyborów. Gdy doszło już do rozmów w styczniu 1918 r., bolszewicy wprowadzili na salę posiedzeń marynarzy z Kronsztadu i zamknęli całe obrady. Był to ten sam problem, który przewidział Aleksandr Hercen (rosyjski rewolucjonista z XIX wieku – przyp. red.) i który nazwał „ciężarną wdową”. Jest to moment pomiędzy upadkiem jednego reżimu i powstaniem kolejnego, w którym jest bardzo duże zagrożenie dla wszelkich prób zbudowania demokracji.

Na zakończenie spróbujmy się zastanowić, czy leninizm musiał doprowadzić do stalinizmu? Wydaje się, że istota systemu radzieckiego sprowadzała się do systemu partyjnego. Inaczej widział go Trocki, który chciał czegoś w rodzaju lekkiego nadzoru nad gospodarką, większej kontroli społecznej nad partią i pozostawienia zarządom gospodarczym większej swobody decyzji, a inaczej np. przyszły członek frakcji Stalina, Anastas Mikojan, który chciał, aby partia kontrolowała każdą decyzję. Lenin był gdzieś pomiędzy.

Myślę, że rację miał generał i historyk Dmitrij Wołkogonow, który zauważył, że tak musiało się stać. Wołkogonow doszedł do takiego wniosku, gdy po raz pierwszy uzyskał dostęp do archiwów radzieckich, ponieważ pojawiły się wtedy pytania o udział Lenina w założeniu Czeki i w zbudowaniu pierwszego obozu pracy, który stał się podstawą dla o wiele gorszego systemu pracy przymusowej za Stalina. Ale czy nie stałoby się to samo, gdyby Lenin żył dłużej? Albo czy na przykład nie byłoby podobnie? Albo co by było, gdyby to Trocki został następcą Lenina, a nie Stalin? To są bardzo ciekawe pytania kontrfaktyczne.

Historyk Antony Beevor

Historyk Antony Beevor

Basso Cannarsa/Opale/Leemage/east news

Pana książka to w dużej mierze opis upadku społeczeństwa rosyjskiego pod koniec I wojny światowej, a następnie podczas wojny domowej. I to jest aspekt, na którym chcielibyśmy się skupić w tym wywiadzie. Najpierw jednak chcielibyśmy zapytać, dlaczego postanowił pan – historyk II wojny światowej – napisać książkę o wojnie domowej w Rosji, czyli o wydarzeniach, które miały miejsce ok. 20 lat wcześniej?

Pozostało 98% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Pervez Musharraf – generał generalny wykonawczy
Historia świata
Kują kotwicę jak dla wikingów. Repliki pozwalają lepiej zrozumieć dawne czasy
Historia świata
Żołnierz, który nienawidził wojny. Wieczny wędrowiec Dwight Eisenhower, cz. II
Historia świata
Paweł Łepkowski: Czy Stalin dał się oszukać Hitlerowi?
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Historia świata
Ostrożne przewidywania antropologów. Czy homo sapiens nadal rośnie?
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży