Reklama

„Mtoto” i strusie jaja

Afryka jest naszą kolebką, naszą, czyli gatunku Homo sapiens i w ogóle gatunku homo. Jednak to ogromny kontynent. Która jego część jest macierzystym terenem i jak dawno miały miejsce narodziny gatunku Homo sapiens? Wiedza na ten temat jest jeszcze w powijakach.
Stanowisko archeologiczne przy obszernej grocie Panga ya Saidi we wschodniej Kenii

Stanowisko archeologiczne przy obszernej grocie Panga ya Saidi we wschodniej Kenii

Foto: Mohammad Javad Shoaee/Jorge González/Elena Santos/F. Fuego/MaxPlanck Institute/CENIEH (4)

Obecnie w nauce panuje pogląd, że wschodnia Afryka to owo niezwykłe miejsce, a około 100 tys. lat to horyzont czasowy tych narodzin. To bardzo ogólnikowa diagnoza. „Miejsce” to gigantyczny obszar, sama tylko Kenia ma blisko 600 tys. km kw. powierzchni. Z kolei „horyzont czasowy” obarczony jest bardzo szerokim marginesem błędu liczonym w dziesiątkach tysiącleci. Jednak najnowsze odkrycia napawają optymizmem, wnoszą w tę „nieokreśloność” konkretne, rzetelne i  istotne informacje. Zostały one zawarte w artykule zamieszczonym w prestiżowym piśmie naukowym „Nature”.

Jama w jaskini

W obszernej grocie Panga ya Saidi we wschodniej Kenii, w pobliżu wybrzeża, niemieccy badacze z Instytutu Maxa Plancka odkryli niezwykły grób. Wszystko zaczęło się w 2013 r., gdy po wieloletniej przerwie wznowiono tam wykopaliska. W grocie już wcześniej odnajdywano prehistoryczne narzędzia kamienne, a także kości, ale próby ich wydobywania kończyły się niepowodzeniem – zwietrzałe kości po prostu się rozsypywały, nie nadawały się do analizy.

Udało się to dopiero w 2017 r., gdy archeolodzy zidentyfikowali w głębi jaskini niszę sięgającą trzech metrów pod aktualnym dnem pieczary. Analizy trwały cztery lata, teraz dowiadujemy się o ich wyniku. Wypełnisko tej jamy, gliniasta ziemia, było dosłownie usiane kośćmi. Nauczeni poprzednimi niepowodzeniami, tym razem archeolodzy nie próbowali eksplorować wypełniska jamy na miejscu, nie zdejmowali z niego cienkich warstewek, nie przepłukiwali ziemi i nie przesiewali jej przez sito. Po prostu wycięli całe wypełnisko – duży blok – i tę bryłę w całości przetransportowali najpierw do laboratorium w Muzeum Historii Naturalnej w Nairobi, gdzie z największą ostrożnością, z chirurgiczną precyzją  próbowano rozebrać bryłę.

Ułożenie szczątków trzyletniego dziecka sprzed 78 tys. lat, które odnaleziono w Panga ya Saidi

Ułożenie szczątków trzyletniego dziecka sprzed 78 tys. lat, które odnaleziono w Panga ya Saidi

Jednak i to okazało się zbyt ryzykowne, dlatego cały blok ziemi wysłano do Burgos w Hiszpanii, gdzie działa laboratorium wyspecjalizowane w badaniu prehistorycznych kości. Bryłę zbadano tam najpierw tomografem komputerowym. W ten sposób zobaczono, co znajduje się wewnątrz bloku. W miarę badania tomografem na ekranie komputera zaczął ukazywać się mały szkielet. Ze względu na jego niewielkie rozmiary badacze sądzili początkowo, że mają do czynienia z kośćmi małpki. Jednak szybko zorientowali się, że mają przed oczami szkielet istoty należącej do naszego gatunku.

Reklama
Reklama

Ten szkielet istoty ludzkiej spoczywał na prawym boku, w tak zwanej pozycji embrionalnej, z nogami zgiętymi i przyciśniętymi do klatki piersiowej, w prawidłowym porządku anatomicznym, co dowodzi, że ten układ nie został zaburzony po rozkładzie cała, a rozkład nastąpił w jamie – jama była grobem. Jedynie czaszka nieznacznie oddaliła się od tułowia.

Głowę dziecka ułożono w jamie grobowej na czymś w rodzaju poduszki z materii organicznej, łatwo ulegającej rozkładowi; gdy to nastąpiło, czaszka w naturalny sposób oddaliła się nieco od tułowia. Skręcenie obojczyków wskazuje, że ciało – tułów wraz z ramionami – owinięte było jakimś całunem, matą roślinną lub skórą zwierzęcą. Wiek znaleziska ustalono różnymi metodami. Wynik jest jednoznaczny: grób liczy 78 tys. lat i jest najstarszy spośród znanych grobów afrykańskich. Wiek dziecka też nie budzi wątpliwości: trzy lata.

A więc tak dawno odprawiony został jakiś obrzęd, odbyła się jakaś ceremonia, zmarłe dziecko pochowano zgodnie z jakimś rytuałem pogrzebowym. Ci, którzy tego dokonywali, obchodzili się ze zwłokami delikatnie, z atencją. Rytuał ten praktykowany był przez ówczesną społeczność łowiecko-zbieracką, czyli ludzi na bardzo wczesnym etapie rozwoju gatunku Homo sapiens, który w skali ewolucji pojawił się na arenie dziejowej „zaledwie przed chwilą”. Badacze nazwali – na użytek mediów – trzyletnią istotę ludzką „Mtoto”, co w miejscowym języku waswahili (suahili) oznacza „dziecko”.

„Ochrona ciała całunem, ułożenie głowy na poduszce wskazuje, że uczestnicy ceremonii pogrzebowej odczuwali żal, napięcie, ich gest pożegnalny miał miejsce w najbardziej nieprzyjemnym momencie, jaki może zdarzyć się w życiu. Takie zachowanie dowodzi, że prehistoryczni ludzie, »praojcowie« naszego gatunku, już na tak wczesnym etapie rozwoju kulturowego, żyli – oprócz świata rzeczywistego – także w świecie symboli, przejawiali myślenie złożone, którego początków dopiero poszukuje współczesna nauka; na razie bez oszałamiających sukcesów próbuje ustalić, kiedy i jak narodził się taki sposób myślenia” – wyjaśnia prof. María Martinón-Torres z Universidad Santiago de Compostela.

Nadzieja w skorupach jaj

Im starsze zabytki odkopują archeolodzy, tym trudniej o precyzyjne określenie ich wieku. Ale i na tym polu zaszło bardzo obiecujące wydarzenie. Chodzi o strusie jaja – to nie żart. Strusie jaja od bardzo dawna tkwią mocno w tradycji i tkance języka. Na przykład w chrześcijańskich kościołach wschodnich kultywowany jest zwyczaj zawieszania ich w świątyniach jako symbolu czujnej opieki bożej. Mądrość ludowa, wywodząca się co najmniej sprzed wieków, a może nawet tysiącleci,  głosi, że strusie nie wysiadują jaj, lecz doprowadzają je do wylęgu poprzez uporczywe, nieustanne niespuszczanie z nich wzroku, nawet na minutę (co nie wzbudza zaufania do mądrości ludowej). Można zaryzykować stwierdzenie, że w rozpowszechnionej opinii, co jak co, ale skorupy strusich jaj nikomu do niczego nie są potrzebne, nawet właścicielom strusich farm. A jednak, od teraz, pogląd ten staje się błędny – wielkimi „amatorami” skorup strusich jaj stają się archeolodzy, ponieważ skorupy te wydatnie pomogą w poznawaniu najdawniejszej przeszłości.

Wizualizacja „Mtoto” (w miejscowym języku waswahili „Mtoto” oznacza „dziecko”)

Wizualizacja „Mtoto” (w miejscowym języku waswahili „Mtoto” oznacza „dziecko”)

Reklama
Reklama

Z afrykańskich stanowisk archeologicznych pochodzi niezliczona ilość skorup strusich jaj. Używano ich w charakterze naczyń na wodę i inne substancje; zdobione, przewiercane czy malowane były ozdobami ciała. Jednak ich datowanie pozostawiało wiele do życzenia. Przełom nastąpił niedawno, w Republice Południowej Afryki, a informuje o tym artykuł w amerykańskim piśmie „PNAS”.

Dr Elizabeth Niespolo z kalifornijskiego Uniwersytetu Berkeley wraz z zespołem analizowała skorupy strusich jaj ze stanowiska Ysterfontein 1 na wybrzeżu RPA, w Cap-Occidental (Prowincja Przylądkowa Zachodnia). Naukowcy określili wiek tych skorup na 119–113 tys. lat. Osiągnęli to, stosując po raz pierwszy nowatorską technikę. Polega ona na porównywaniu zawartości dwóch  pierwiastków: izotopu toru 230 oraz uranu. Uran zawarty w naturalny sposób w skorupach, w bardzo niewielkiej ilości, z biegiem czasu przekształca się w tor 230. Nie wdając się w fizykochemiczne szczegóły: znając czas tej dezintegracji, a potem przemiany, mierząc spektroskopem masy zawartość obu pierwiastków w skorupach jaj, można określić ich wiek.

Jest to niezmiernie cenne, ponieważ skorupy strusich jaj, mimo że pospolite na stanowiskach archeologicznych, były dotychczas mało użyteczne. W epoce lodowej strusie, w ogóle gigantyczne ptaki, były bardzo rozpowszechnione. Niestety, podobnie jak inne gatunki megafauny, wymarły lub uległy drastycznej redukcji populacyjnej, nie bez walnego udziału człowieka. Ptaki dostarczały mięsa, ich jaja – lekkostrawnego białka, skorupy zaś służyły jako naczynia i materiał do wyrobu rozmaitych przedmiotów. Toteż nic dziwnego, że jednym z marzeń archeologów było wykorzystywanie tych skorup do określania wieku warstw, w których je znajdowano.

Na naszych oczach to marzenie się spełnia. Metoda torowo-uranowa dorównuje precyzją metodzie datowania radioaktywnym izotopem węgla C14, ale przewyższa ją niebotycznie zakresem stosowania. O ile metodą C14 można datować zabytki nie starsze niż 50 tys. lat, o tyle w przypadku metody „strusich jaj”, czyli torowo-uranowej, ten horyzont czasowy sięga 500 tys. lat, a zatem dziesięciokrotnie głębiej w dzieje.

Historia świata
Dla Amerykanów obecne uderzenie na Iran to przede wszystkim akt sprawiedliwości
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Historia świata
Czy Donald Trump zdaje sobie sprawę, że bez Iranu świat byłby ubogi?
Historia świata
Jak powstało radio? Warto przypomnieć sobie jego dzieje
Historia świata
Iran ajatollahów. Upadku monarchii można było się spodziewać
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama