Na poświęconej mu tablicy w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie określono go trzema słowami: żołnierz, kapłan, filozof. Nie były to jednak trzy osobne życiorysy. Doświadczenie wojennego chaosu, zakonnej dyscypliny i intelektualnych poszukiwań splatało się w jedną biografię. Bocheński uważał się przede wszystkim za filozofa analitycznego. Zamiast tworzyć wielkie systemy, rozkładał problemy na części i pytał o znaczenie pojęć. Paradoksalnie przez całe życie próbował jednak łączyć rzeczy pozornie odległe: nowoczesną logikę ze scholastyką, rozum z wiarą, katolicyzm z naukowym rygorem, a patriotyzm z krytyką narodowych mitów.
Czuszów, wojna i II RP
Józef Franciszek Emanuel Bocheński urodził się 30 sierpnia 1902 r. w Czuszowie, w ziemiańskiej rodzinie Adolfa Bocheńskiego i Marii z Dunin-Borkowskich. Jego bracia, Aleksander i Adolf, zostali później znanymi publicystami, a siostrę Olgę, pomagającą podczas wojny Żydom, uhonorowano medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
Od 1907 r. rodzina mieszkała w Ponikwie koło Brodów, gdzie Bocheński dorastał w świecie kresowego ziemiaństwa, który – jak wspominał – zawalił się wraz z I wojną światową. Uczył się w Tarnowie, Warszawie, a od 1918 r. we Lwowie, m.in. u filozofa Zygmunta Zawirskiego. Trwały tam wówczas walki polsko-ukraińskie, choć sam Bocheński ze względu na wiek nie uczestniczył w obronie miasta. Po maturze w 1920 r. zgłosił się do wojska i podczas wojny polsko-bolszewickiej służył w 8. Pułku Ułanów im. Księcia Józefa Poniatowskiego. Wojna ukształtowała jego stosunek do służby wojskowej: w duchu etosu rycerskiego uważał obronę bliskich za moralny obowiązek. Dlatego sprzeciwiał się bezwarunkowemu pacyfizmowi, uznając, że w pewnych sytuacjach odmowa obrony może być sprzeczna z prawem naturalnym.
Czytaj więcej
Należał do najbardziej wyrazistych i wszechstronnych postaci polskiej publicystyki XX w. Dla jednych był autorem „Dziejów głupoty w Polsce”, dla in...
Jesienią 1920 r. Bocheński rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Prawo nie odpowiadało jednak jego zainteresowaniom. Po dwóch latach przeniósł się do Poznania, gdzie studiował ekonomię, słuchał m.in. Floriana Znanieckiego i Czesława Znamierowskiego, interesował się również statystyką matematyczną. W tym czasie angażował się w życie akademickie, należał do Organizacji Młodzieży Monarchistycznej. Zamach majowy przyjął z oburzeniem, został zresztą wówczas pobity przez krewkich zwolenników Marszałka. Nigdy nie podzielał fascynacji Piłsudskim i krytycznie obserwował zmiany w kraju po 1926 r. Zamach majowy wydaje się, że był pewnym katalizatorem. Bocheński przyznawał, że nie widział szans na wyklarowanie się poważnego programu naprawy państwa, do tego przyszedł kryzys egzystencjalny i konieczności radykalnego przedefiniowania własnej drogi życiowej. Polityczny i społeczny chaos pierwszych lat niepodległości oceniał krytycznie, a przewrót majowy dodatkowo pogłębił jego rozczarowanie polityką. I właśnie wtedy nastąpił jeden z najbardziej osobliwych zwrotów w jego biografii.
Niewierzący w seminarium
W 1926 r. Bocheński wstąpił do seminarium duchownego w Poznaniu, choć – jak później przyznawał – był wówczas niewierzący. Szukał nie tyle powołania, ile „ram organizacyjnych” i dyscypliny, które pomogłyby mu żyć i pracować. Ważną rolę w tej decyzji odegrał o. Jacek Woroniecki, wybitny tomista, którego Bocheński uważał – obok ojca – za człowieka mającego na niego największy wpływ. Seminarium przyniosło jednak coś więcej: rzeczywiste nawrócenie dzięki spotkanym tam ludziom. Bocheński nie wybrał ostatecznie drogi księdza diecezjalnego. W 1927 r. rozpoczął nowicjat dominikański w Krakowie, a rok później złożył śluby, przyjmując imiona Innocenty Maria. Zakon dał mu potrzebną dyscyplinę i kontakt z myślą św. Tomasza z Akwinu, nie tłumiąc przy tym jego indywidualności.
Przełożeni szybko dostrzegli jego predyspozycje intelektualne. W latach 1928–1931 studiował filozofię na Uniwersytecie we Fryburgu w Szwajcarii, gdzie uzyskał doktorat, a następnie kształcił się na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu w Rzymie. W 1934 r. zdobył doktorat z teologii i rozpoczął wykłady z logiki, a w 1938 r. habilitował się na Uniwersytecie Jagiellońskim.
W tym okresie ukształtował się Bocheński filozof. Szczególny wpływ wywarli na niego Jan Łukasiewicz, Konstanty Michalski, Jacek Woroniecki i Zygmunt Zawirski. Ze szkoły lwowsko-warszawskiej przejął nacisk na jasność języka, precyzję pojęć i ścisłość argumentacji. Zamiast wielkich spekulacji wybierał precyzję, zamiast wieloznaczności – definicje, a zamiast efektownych syntez – poprawne rozumowanie. Te same rygory miały obowiązywać wierzących i niewierzących. Nie oznaczało to odrzucenia religii – przeciwnie, uważał, że narzędzia logiki należy stosować również do analizy języka religijnego i teologii.
Koło Krakowskie – logika ponad scholastykę
Z tych filozoficznych przekonań wyrosło jedno z najciekawszych przedsięwzięć polskiej filozofii międzywojennej – Koło Krakowskie. Jego trzon tworzyli: Bocheński, ks. Jan Salamucha, Jan Franciszek Drewnowski i Bolesław Sobociński, a patronowali mu Jan Łukasiewicz oraz ks. Konstanty Michalski, historyk filozofii średniowiecznej i były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Środowisko współpracowało już wcześniej, ale ważnym momentem było spotkanie związane z III Polskim Zjazdem Filozoficznym w Krakowie w 1936 r.
Idea była prosta, choć w świecie katolickim radykalna: unowocześnić scholastykę za pomocą logiki formalnej. Nie likwidować tomizmu, lecz dać mu nowe narzędzia i zarazem podważyć przekonanie, że nowoczesna logika musi prowadzić do pozytywizmu lub ateizmu. Dla Bocheńskiego była ona neutralna – można było za jej pomocą analizować argumenty materialisty, tomisty i teologa. Widział tu szczególny polski potencjał: znakomita szkoła logiki i matematyki spotykała się z żywą tradycją katolicką. Nie chciał więc wybierać między „fides” a „ratio”, lecz je rozgraniczać, nie przeciwstawiając ich sobie. Jego zdaniem obie drogi ostatecznie prowadziły w tym samym kierunku.
W latach 30. Bocheński udzielał się również publicystycznie, pisząc m.in. w „Buncie Młodych”, z którym związani byli jego bracia, oraz w redagowanym przez Stanisława Piaseckiego „Prosto z Mostu”. Teksty z tego okresu, zebrane później m.in. w „Szkicach o nacjonalizmie i katolicyzmie polskim”, pokazują go jako uczestnika sporów ideowych II Rzeczypospolitej.
W młodości uważał się za nacjonalistę, ale naród pojmował przede wszystkim jako wspólnotę kultury, wartości i dziedzictwa. Przekonywał, że przywiązanie narodowe można pogodzić z chrześcijańskim uniwersalizmem. Odwołując się do tomistycznej koncepcji uporządkowania miłości, wskazywał na szczególne obowiązki wobec rodziny i własnej wspólnoty, zastrzegając jednak, że naród nie może stać się dobrem absolutnym – tym odróżniał nacjonalizm od szowinizmu.
Nie oszczędzał też polskiego katolicyzmu. Zarzucał mu rytualizm i powierzchowność. Domagał się religii świadomej, intelektualnie poważnej i wpływającej na postępowanie człowieka. Sam był mocno związany z instytucjami, ale przynależność do nich nigdy nie odbierała mu prawa do krytycznego myślenia.
Wojna po raz drugi
We wrześniu 1939 r. historia zatoczyła koło. Bocheński ponownie znalazł się w rzeczywistości wojennej, tym razem jako kapłan. Brał udział m.in. w bitwie pod Kockiem. Trafił do niewoli. Miał w głowie jednak regułę, iż jak najszybciej należy uciekać, bo im dużej się pozostaje w niewoli, tym lepiej się jest pilnowanym. Wykorzystując zamęt, udało mu się zbiec. Następnie przez Kraków dotarł do Włoch, potem przedostał się do Francji, a następnie za polskim wojskiem do Anglii. Stacjonując w Szkocji, w przerwach między obowiązkami pracował naukowo i przygotował podręcznik do logiki.
Najważniejszy wojenny epizod nastąpił we Włoszech. Jako kapelan II Korpusu Polskiego uczestniczył w bitwie pod Monte Cassino. Towarzyszył żołnierzom podczas walk, prowadził działalność duszpasterską i wydawniczą. Redagował serię broszur „Nauka Chrystusowa”, później zaś współtworzył wydawnictwo Biskupa Polowego i redagował czasopismo „W Imię Boże”.
Czytaj więcej
Niebawem przypada kolejna rocznica śmierci Adolfa Bocheńskiego. 18 lipca 1944 r. poległ pod Ankoną jeden z najbłyskotliwszych polskich myślicieli p...
Fryburg – filozof na emigracji
Po wojnie Bocheński pozostał na emigracji i związał się z Uniwersytetem we Fryburgu, gdzie został profesorem, dwukrotnie dziekanem Wydziału Filozoficznego, a następnie rektorem. Wykładał na dwunastu uniwersytetach świata i otrzymał pięć doktoratów honoris causa. Zajmował się m.in. logiką, filozofią religii i sowietologią. Marksizm-leninizm traktował jako system, który przed krytyką trzeba najpierw dobrze poznać. Pozostał też publicystą związanym z Jerzym Giedroyciem i paryską „Kulturą”. Warto wspomnieć, że był autorem opublikowanego w 1951 r. na łamach periodyku „Zarysu manifestu demokratycznego”, jednego z najważniejszych dokumentów programowych skupionego wokół J. Giedroycia środowiska.
Nie był jednak uczonym zamkniętym w bibliotece i klasztornej celi. Miał w sobie sporo fantazji. W wieku 70 lat zdobył licencję pilota i samodzielnie latał niewielkimi samolotami. Do legendy przeszedł również jego brawurowy styl jazdy samochodem.
Z zewnątrz Bocheński mógł sprawiać wrażenie człowieka chłodnego: ostry język, zamiłowanie do definicji i niechęć do sentymentalizmu wzmacniały ten obraz. Inaczej jednak pokazują go „Listy do ojca. Prywatna korespondencja” z lat 1931–1936 (opublikowane w 2008 r.). Obok spraw naukowych i zakonnych odsłaniają człowieka emocjonalnego, silnie związanego z rodziną i przeżywającego własne wybory. Więzi rodzinne pozostawały dla niego ważne mimo różnic światopoglądowych – zachował bliską relację z bratem Aleksandrem, choć zasadniczo różnili się w ocenie środowiska PAX-u, z którym Aleksander był związany od połowy lat 50.
Podobnie nieostentacyjna była jego religijność. Głęboką wiarę skrywał za ciętym językiem i prowokacyjnym stylem bycia. Nie widział jednak sprzeczności między filozofem a dominikaninem: odrzucał konflikt rozumu z wiarą i uważał, że również problemy religijne należy badać za pomocą najlepszych narzędzi logicznych.
Sowietologia i krytyka komunizmu
Ważnym obszarem powojennej działalności Bocheńskiego była sowietologia. Analizował komunizm jako system ideologiczny, który – aby skutecznie krytykować – należało najpierw dokładnie poznać. Jako ekspert w sprawach sowieckich doradzał rządom RFN, Szwajcarii, Argentyny i RPA. W 1958 r. wraz z Gerhartem Niemeyerem zredagował „Handbuch des Weltkommunismus”, międzynarodowe opracowanie poświęcone doktrynie i funkcjonowaniu komunizmu. Był także autorem części dotyczących m.in. jego podstaw filozoficznych, stosunku do religii i krytyki doktryny komunistycznej.
Bocheński zmarł 8 lutego 1995 r. we Fryburgu. Pozostawił dorobek obejmujący logikę, historię filozofii, filozofię religii, sowietologię, etykę i publicystykę. Był profesorem Angelicum, rektorem Uniwersytetu we Fryburgu, a do końca pozostał dominikaninem związanym z polską emigracją.
Nie stworzył wielkiego systemu filozoficznego. Nie chciał go tworzyć. Pozostawił raczej metodę intelektualnej higieny: najpierw ustalić, o czym właściwie mówimy, oddzielić wiedzę od przekonania i argument od emocji, a dopiero później wyciągać wnioski. Dobrze oddają to słowa Bocheńskiego, który zwykł mawiać, że poza logiką jest tylko nonsens, a poza mądrością – tylko głupota.
Franciszek Bolechowski – Szkoła Doktorska na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.
Maciej Zakrzewski – kierownik Katedry Historii Polityki Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.