Pola okalające akwen jeziora Borówno od południa oraz biegnące od niego na zachód zostały przecięte latem 1939 r. linią umocnień polowych i okopów. W tym miejscu jednak nie odnotowano walk obronnych. Pozostawione przez obrońców transzeje posłużyły natomiast niemieckim formacjom do przeprowadzenia masowych zbrodni.
Z zebranego materiału dowodowego gromadzonego przez pion śledczy IPN w Gdańsku wynika, że w październiku 1939 r. Niemcy dowozili nad jezioro Borówno transporty z więźniami. W czerwcu 1944 r. część grobów została zniszczona przez specjalne komando odpowiedzialne za likwidację śladów zbrodni w ramach operacji pod kryptonimem „Aktion 1005”. Wydobywano wtedy zwłoki, palono je na stosach, a resztki ukrywano.
Badania archeologiczne nad jeziorem Borówno
Prace, które właśnie się zakończyły, miały na celu zabezpieczenie dowodów tych zbrodniczych działań. Poprzedzone zostały m.in. analizami historycznych zdjęć lotniczych, skanowaniem laserowym (LIDAR) przy użyciu dronów, prospekcją magnetyczną, badaniami powierzchniowymi z wykrywaczami metali. Na tej podstawie wytyczono miejsca do wykopów sondażowych.
Niemcy zabijali strzałem w potylicę
Zespół biegłych z zakresu archeologii, antropologii fizycznej, antropologii i medycyny sądowej odnalazł zasypany okop. Znaleziono w nim szkielety ludzkie. Na większości czaszek widoczne są otwory postrzałowe, przeważnie z uszkodzeniem wlotowym w okolicy potylicy – co wskazuje na sposób zadawania śmierci. Ofiary były osobami dorosłymi w różnym wieku, głównie mężczyznami.
W pobliskim lesie znaleziono także rów strzelecki, z którego w czerwcu 1944 r. Sonderkommando 1005 wydobyło zwłoki wcześniej zamordowanych ofiar, aby zatrzeć ślady. Do dzisiaj zachowały się tam pojedyncze, luźne szczątki oraz drobne przedmioty. Zostały one wydobyte w czasie badań. Warto przypomnieć, że już w październiku 1945 r., na podstawie relacji świadka, zlokalizowano resztki stosu ciałopalnego, miejsce to jest teraz upamiętnione. W 1945 r. udało się ekshumować zwłoki 102 osób.
Teraz jednak odnaleziono kolejne miejsca ze szczątkami. Dodatkowo w czasie badań odnaleziono tzw. zrzutowisko po akcji 1005, czyli miejsce, w którym składano spalone szczątki ofiar.
Czytaj więcej
W Chojnicach na Pomorzu 2 września odbędzie się symboliczny pogrzeb ponad 700 ofiar niemieckich zbrodni. Szczątki znalezionych w tzw. dolinie śmierci.
„Za punkt ukrycia dowodów wybrano fragment polskiego okopu wojskowego biegnącego w okolicznym lesie. Szczątki ofiar zalegały w jego wypełnisku w kilku skupiskach na odcinku ponad 33 metrów. Wśród nich nie odnaleziono wartościowych przedmiotów, co sugeruje, że szczątki były jeszcze przebierane i przesiewane po spaleniu” – opisują w wydanym komunikacie prokurator Tomasz Jankowski z IPN i dr Dawid Kobiałka z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego.
Dodają, że na tym etapie badań można stwierdzić, że nad jeziorem Borówno odnaleziono szczątki co najmniej 150 osób zamordowanych jesienią 1939 roku. W poprzednim roku wydobyto szczątki 23 młodych mężczyzn w wieku 30-35 lat. Ofiarami są najpewniej przedstawiciele polskiej inteligencji, ale też pacjenci szpitala psychiatrycznego w Świeciu.
Zbrodnia pomorska – sprawcy nigdy nie zostali ukarani
Pion śledczy IPN w Gdańsku prowadzi od kilku lat postępowanie dotyczące tzw. zbrodni pomorskiej 1939. Pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej”. Dotychczas dzięki badaniom archeologicznym zlokalizowano masowe groby, a następnie dokonano ekshumacji szczątków setek osób zamordowanych przez niemieckie formacje wojskowe, policyjne i członków Selbstschutzu, czyli niemieckiej Samoobrony.
Czytaj więcej
Czystki etniczne na Polakach dokonywane przez niemieckich sąsiadów nie zostały rozliczone.
Śledczy poszukują nowych miejsc zbrodni od 2021 r. Wówczas na północnych obrzeżach Chojnic odnaleziono pięć zbiorowych mogił Polaków. Ekshumowano z nich szczątki ponad 700 cywilnych ofiar niemieckich zbrodni wojennych.
– W grobach oraz na terenie przyległym odnaleziono prawie 500 łusek oraz pocisków do broni krótkiej używanej przez niemieckie formacje wojskowe i policyjne. Zabezpieczono ponad 4 000 artefaktów, które należały do ofiar w chwili śmierci. Były to m.in. obrączki ślubne, medaliki z wizerunkiem Matki Boskiej oraz Jezusa Chrystusa, fragmenty różańców, zegarków, okularów, wiecznych piór, fragmenty odzieży i obuwia – opisywał prokurator Tomasz Jankowski. Dodał, że ofiarami byli nauczyciele, duchowni, urzędnicy państwowi, policjanci, strażnicy graniczni, leśnicy, celnicy, listonosze, kupcy, rzemieślnicy, rolnicy, członkowie Polskiego Związku Zachodniego, a także 218 pensjonariuszy Krajowego Zakładu Opieki Społecznej w Chojnicach.
– Zbrodnia pomorska, bo o niej mówimy, to pierwsze ludobójstwo dokonane przez Niemców już w 1939 r. Historycy szacują, że ofiarami było 20-40 tys. przedstawicieli elit z Pomorza – opisywał w poprzednim roku prof. Karol Polejowski, wiceprezes IPN.
Największe miejsce kaźni odnaleziono dotychczas w Lasach Piaśnickich, gdzie zginęło co najmniej 10 tys. osób. Niemcy zacierali ślady tej zbrodni, a także niszczyli dokumentację, dlatego nie jest możliwe określenie pełnej liczby ofiar. Ta akcja eksterminacyjna prowadzona była w ponad 400 miejscach na terenie przedwojennego województwa pomorskiego. Niemieccy sprawcy tych zbrodni nigdy nie zostali ukarani.