O tym, że dla obu głównych zainteresowanych spór ten zakończył się tragicznie, nie trzeba właściwie nikogo przekonywać. Biskupa spotkała bowiem w jego wyniku gwałtowna śmierć: według starszej relacji kronikarza Galla Anonima skazany został wyrokiem królewskim na ćwiartowanie, według późniejszej Wincentego Kadłubka – zamordowany osobiście przez Bolesława przy ołtarzu w kościele św. Michała Na Skałce pod Krakowem. Według tradycji hagiograficznej szczątki Stanisława, pochowane w miejscu jego męczeństwa, przeniesione zostały wkrótce do katedry na Wawel, by z czasem – już po kanonizacji biskupa w 1253 r. – stać się obiektem czci i pielgrzymek wiernych.
Również jednak losy antagonisty św. Stanisława potoczyły się tragicznie – król Bolesław, wygnany jeszcze w tym samym 1079 r. z kraju, udał się wraz z żoną i synem Mieszkiem na Węgry. Dalsze jego losy są zagadką, kształtowana bowiem w ciągu wieków tradycja przedstawia jego koniec zgoła różnie – jako ofiarę magnackiego spisku, szaleńca ginącego śmiercią samobójczą, wreszcie penitencjarza odpokutowującego w zaciszach klasztornych swoje zbrodnie. Nie wiadomo też, gdzie został ostatecznie pochowany, a potencjalnych miejsc wiecznego spoczynku tego wielkiego, choć niewątpliwie kontrowersyjnego polskiego monarchy, jest wiele. Prześledzenie wszystkich poszlak oraz wskazówek tak pisemnych, jak i archeologicznych, prowadzi niekiedy do całkiem przeciwstawnych hipotez.
Czytaj więcej
Największe miasto nad Dnieprem zdobywali Polacy, Kozacy, Tatarzy, Rosjanie i Niemcy. Przez 16 wie...
Węgierskie groby
Bolesław Śmiały nie był jedynym polskim władcą, który został wygnany, był jednak pierwszym, o którym z całą pewnością wiadomo, że nie wrócił już za życia do kraju (pomijam tu legendarne dzieje Popiela), umierając na obczyźnie, jak wynika z późniejszych o kilka wieków przekazów, 3 lub 4 kwietnia 1081 lub 1082 r. Jedynie najbliższy czasowo Gall Anonim przekazał ciekawą informację, że przez narażenie się swoim butnym obejściem Węgrom z otoczenia ich króla Władysława I Świętego, „i – jak mówią – przyspieszył tym swoją śmierć”. Podobnie, choć wzbogacone o nieznane szczegóły (śmierć samobójcza lub w wyniku opętania), rzecz ujmują późniejsi kronikarze – Wincenty Kadłubek i jego kompilatorzy aż do końca XIV w. – zawsze jednak trzymając się wątku panońskiego. Logicznie i metodycznie rzecz ujmując, miejsca pochówku należałoby zatem szukać właśnie na Węgrzech, oczywiście tych w granicach z drugiej połowy XI w. Problemem jednak jest to, że najstarsze kroniki czy annały w ogóle o pochówku królewskim nie wspominają – co jednak wcale nie znaczy, że takich informacji w tej czy innej formie nie odnotowano.
Badając zatem w pierwszej kolejności – jako najbardziej logiczną – hipotezę istnienia grobu króla polskiego na Węgrzech, warto zwrócić uwagę na dawną stolicę tego królestwa i nieistniejącą już koronacyjną katedrę Marii Panny w Székesfehérvárze (pol. Białogród Królewski). Jako miejsce pochowania pierwszych świętych pochodzących z dynastii Arpadów – królewicza Emeryka (1031 r.) i króla Stefana I (1038 r.) – świątynia ta z czasem wyrosła na narodową nekropolię królewską, miejsce spoczynku wielu monarchów, monarchiń i członków ich rodzin. Czy Bolesław mógł tam właśnie zostać złożony po śmierci do grobu? Na ciekawy ślad natrafił kilkanaście lat temu węgierski historyk Tamás Kádár, który, badając okoliczności śmierci i pogrzebu w katedrze w Székesfehérvárze zmarłego 13 marca 1516 r. monarchy czesko-węgierskiego Władysława II Jagiellończyka (syna polskiego króla Kazimierza), zwrócił uwagę na list margrabiego Ansbach Fryderyka Hohenzollerna do brata Kazimierza, donoszącego o poszukiwaniach odpowiedniego miejsca na królewski pochówek. Znaleziono wtedy stary grób, w którym pochowani zostali nieznana królowa, córka władcy z XIV w. Karola Roberta, a także „pewien król urodzony w Polsce”, co zapewne Fryderyk odczytał z łacińskiej inskrypcji nagrobnej.