Wiedeńska przegrana

Mimo wielkiego zwycięstwa militarnego pod Wiedniem po bitwie, na polu dyplomatycznym, Rzeczpospolita poniosła jedną z największych klęsk w swojej historii.

Publikacja: 14.09.2023 21:00

„Spotkanie Jana III Sobieskiego z cesarzem Leopoldem I pod Schwechat” – obraz Artura Grottgera z 185

„Spotkanie Jana III Sobieskiego z cesarzem Leopoldem I pod Schwechat” – obraz Artura Grottgera z 1859 r.

Foto: Artur Grottger/wikipedia

Przywitaliśmy się tedy dosyć ludzko: uczyniłem mu komplement kilką słów po łacinie; on tymże odpowiedział językiem, dosyć dobrymi słowami” – pisał Jan III Sobieski w liście do żony Marysieńki o swoim spotkaniu z cesarzem austriackim Leopoldem dwa dni po bitwie pod Wiedniem, którą stoczono 12 września 1683 r. Jednak świadkowie zapamiętali ten moment inaczej. Sobieski wyjechał na powitanie z monarchą, ale ten, zazdrosny o jego sławę, nie chciał ukłonić się pierwszy, jak nakazywała ówczesna etykieta. Widząc to, Sobieski uniósł rękę, aby podkręcić wąsa. Cesarz pomyślał, że polski król kłania mu się i natychmiast pochylił głowę na znak powitania. Dopiero wówczas Jan III odpowiedział uchyleniem kapelusza. Ta scena pokazuje nie tylko małostkowość i niewdzięczność austriackiego władcy (jeszcze kilka tygodni wcześniej słał do Warszawy błagania o pomoc przeciwko tureckiej armii), ale zwiastowała również problem, z którym przyjdzie się mierzyć Rzeczypospolitej. Oto gdy tylko wokół Wiednia umilkły działa, a armia turecka w popłochu uciekała nad Bosfor, do gry o geopolityczny kształt nowej Europy ruszyli dyplomaci najważniejszych państw kontynentu. Na tym froncie Rzeczpospolita miała ponieść serię spektakularnych klęsk.

Ci „gorsi” Polacy

Następnego dnia po zwycięskiej bitwie, gdy Turków nie było już pod Wiedniem, polski król zarządził przegląd wojsk. Zwycięskie pułki miały przedefilować przed monarchami obu krajów. I znowu Leopold I dał popis arogancji. Nie odpowiedział na pokłon królewicza Jakuba Sobieskiego, potem nie uchylił kapelusza, gdy pochylały się nad nim sztandary zwycięskiego wojska. To zachowanie oburzyło nawet dobrodusznego z natury Jana III i wstrząsnęło polskimi rycerzami. Uczestnik tamtych wydarzeń – Emil Bardysz – autor „Diariusza medycznego z wyprawy 1683 roku” zapisał dla potomnych reakcję polskich rycerzy na to zachowanie. „Niechby ta pycha do szczętu wyginęła” – mówili do siebie zdumieni i zarazem oburzeni. Król Sobieski zwrócił na to uwagę wiedeńskiemu monarsze, ale ten nie uznał za stosowne czegokolwiek z tym zrobić. Doszło więc do sporu obu władców. Jana III dziwiło, że Austriacy zachowują się tak w stosunku do armii, która przyniosła im wyzwolenie od tureckiej niewoli. Doszło na tym tle do sprzeczki między nim a Leopoldem, która – jak się okazało – miała swoje polityczne konsekwencje.

„Jan Sobieski pod Wiedniem” – obraz Jana Matejki z 1883 r.

„Jan Sobieski pod Wiedniem” – obraz Jana Matejki z 1883 r.

Jan Matejko/wikipedia

Cesarz zaczął unikać swojego polskiego kolegi, a podlegający mu oficerowie dyskryminowali Polaków. Rozpoczęli od tego, że odmówili pochowania poległych polskich rycerzy wraz z austriackimi obrońcami miasta. Wskazywali cmentarze na obrzeżach miasta lub miejsca pochówku zabitych Turków. W szpitalach polowych służących austriackiej armii zaczęło brakować miejsc dla Polaków rannych w bitwie. Ale i to nie koniec. Polowa kuchnia, na pewno z polecenia Leopolda, przestała karmić rycerzy Rzeczypospolitej. W rezultacie znamienici rycerze, którzy 12 września uratowali Austrię od tureckiego jarzma, dwa dni później zaczęli cierpieć… głód. Część z nich musiała sobie radzić sama i pożywienie zaczęła zdobywać siłą, co Austriakom dało podstawy do oskarżeń Polaków o napady rabunkowe i gwałty.

Król Jan III Sobieski odniósł jeszcze jedno małe zwycięstwo nad Turkami w bitwie pod Parkanami (w pobliżu Wiednia), a potem, zniechęcony zachowaniem Austriaków, zabrał swoją armię i wrócił do Polski. Żadnych konsekwencji wobec niegrzecznego króla Leopolda nie wyciągnął.

Wielkie przymierze

5 marca 1684 r. w Linzu (niedaleko Wiednia) z inicjatywy papieża Innocentego XI podpisano po raz kolejny Ligę Świętą, czyli pakt katolickich państw wymierzony w Turcję. Celem było definitywne zahamowanie tureckiej ekspansji na kraje Europy oraz odbicie miast Starego Kontynentu pozostających w rękach armii sułtana. Do układu przystąpiły: Państwo Kościelne, Święte Cesarstwo Rzymskie, Królestwo Polskie i Republika Wenecka. Polski Sejm ratyfikował tę umowę 27 marca 1684 r.

Papież gorąco zachęcał również Carstwo Moskiewskie do przyłączenia się do sojuszu. Jako głowa Kościoła katolickiego Innocenty XI chciał współpracować z prawosławnymi chrześcijanami przeciwko muzułmańskiej Turcji. I tutaj narodził się bardzo poważny problem: państwo carów pozostawało od 1654 r. nieprzerwanie na wojnie z Rzeczpospolitą, która toczyła się ze zmiennym szczęściem dla każdej ze stron. Została ona przerwana w 1667 r. tzw. rozejmem andruszowskim, który podzielił ziemie Ukrainy pomiędzy dwa mocarstwa (Rzeczpospolitą i Rosję), ale to rozwiązanie miało charakter tymczasowy.

Medal wybity z okazji powstania Ligi Świętej w 1684 r. (grafika z: Józef Łoski, „Jan Sobieski...”)

Medal wybity z okazji powstania Ligi Świętej w 1684 r. (grafika z: Józef Łoski, „Jan Sobieski...”)

pałac w wilanowie

Współpraca w ramach jednego międzynarodowego sojuszu dwóch państw pozostających formalnie w stanie wojny była niemożliwa. Tym bardziej że nie rozwiązano jeszcze najbardziej palących problemów między oboma krajami. Chodziło głównie o status Kijowa. W Andruszowie uzgodniono, że Rosjanie przejmują Kijów, ale tylko na dwa lata i w 1669 r. miasto wraz z województwem ma wrócić do Polski. Strona rosyjska oczywiście słowa nie dotrzymała i kiedy przyszedł termin, nie wycofała swojej armii z Kijowa (miasto przepadło dla Rzeczypospolitej bezpowrotnie).

Geopolityczny zamęt

W lutym 1686 r. do Moskwy przybyła delegacja polska pod przewodnictwem wojewody poznańskiego Krzysztofa Grzymułtowskiego. Grzymułtowski – jeden z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników króla Jana III – miał za zadanie wynegocjować z Rosją warunki trwałego pokoju. Moment był nietypowy, ponieważ w imieniu małoletnich carów Iwana V i Piotra I regencję sprawowała ich starsza siostra Zofia, a faktyczne rządy należały do kniazia Wasilija Golicyna. Ten ostatni wysłał na rozmowy z posłami Rzeczypospolitej Borysa Szeremietiewa – najwyższego rangą dowódcę rosyjskiej armii. Po wielu spotkaniach, 6 maja 1686 r., udało się ostatecznie podpisać traktat, który miał skończyć wojnę trwającą formalnie od 1654 r., a zawieszoną w roku 1667.

Pakt, który zawarto (nazwany traktatem Grzymułtowskiego), był dla Polski wyjątkowo niekorzystny. Car zobowiązał się wypłacić Rzeczypospolitej subsydium w wysokości 146 tys. rubli (równowartość ówczesnych 730 tys. złotych polskich), co miało być wykorzystane na wzmocnienie polskiej armii przeciwko Turcji. Car zobowiązał się przystąpić do sojuszu antytureckiego, a niezależnie od tego zawierał przymierze z Rzeczpospolitą przeciwko imperium osmańskiemu i Chanatowi Krymskiemu.

Za ten sojusz Rzeczypospolitej przyszło zapłacić ogromną cenę. Polska zrzekała się bowiem całej lewobrzeżnej Ukrainy wraz z Kijowem i okalającym go województwem, a także ziem województw smoleńskiego i czernichowskiego. Co więcej, Cerkiew kijowska przeszła pod władzę administracyjną patriarchatu moskiewskiego. Ci, którzy wcześniej byli właścicielami dóbr położonych na terenach włączonych do Carstwa Moskiewskiego, mieli otrzymać odszkodowanie. Car jednak upokorzył ich i pieniądze wypłacił dopiero sześć lat później. Rzeczpospolita zagwarantowała wolność religijną dla prawosławnych mieszkających na jej terytorium, co – jak się okazało – miało zgubne skutki. Oto bowiem w przyszłym stuleciu Rosja traktowała jako pretekst do mieszania się w wewnętrzne sprawy Polski właśnie kwestię prawosławia (zarzucała Polsce dyskryminację wyznawców tej wiary). Oczywiście Rosja zobowiązała się również do zagwarantowania wolności religijnej dla katolików, ale Rzeczpospolita nie miała możliwości kontrolowania przestrzegania tego zapisu, ponieważ na terenie carstwa nie istniały struktury Kościoła katolickiego.

Król Jan III Sobieski zaprzysiągł postanowienia traktatu we Lwowie 21 grudnia 1686 r. Miejsce było nieprzypadkowe. Sobieski wracał z wyprawy wojennej do Mołdawii i wygodnie mu było spotkać się we Lwowie. Na uroczyste zaprzysiężenie traktatu przyjechała z Moskwy delegacja pod przewodnictwem Borysa Szeremietiewa. Carowie Iwan V i Piotr I potwierdzili postanowienia porozumienia w jeszcze grudniu 1686 r. Ze strony polskiej traktat nigdy nie został ratyfikowany. Potwierdziła go dopiero uchwała sejmu konwokacyjnego w 1764 r. (jedyny taki przypadek w historii). Ta sytuacja też nadwątliła wizerunek Rzeczypospolitej jako poważnego państwa. Paradoksalnie granice Rzeczypospolitej ustalone tym traktatem przetrwały aż do I rozbioru, czyli do roku 1772.

Drugi plan

Gdy Rzeczpospolita szykowała się do traktatu pokojowego z carską Rosją, cesarz austriacki wpadł na pomysł, aby skoncentrować wojska na Węgrzech i powoli zacząć odbijać miasta i twierdze zajęte przez Turków. Sobieski opowiedział się za inną koncepcją – trzeba zaatakować Wołoszczyznę i powoli, wzdłuż linii Prutu posuwać się na południe w kierunku ujścia Dunaju, aby zająć dwie ważne twierdze nad Morzem Czarnym: Kilię i Białogród. Powodzenie takiej wyprawy z jednej strony odcięłoby Chanat Krymski od Turcji, co stworzyłoby nowy układ sił w Europie Środkowo-Wschodniej, a z drugiej – pozwoliłoby Sobieskiemu zrealizować plany dynastyczne.

Starzejący się monarcha marzył o tym, aby polski tron przejął po nim jego syn Jakub. Drogą do tego celu miało być osadzenie królewicza Jakuba na tronie wołoskim i ściślejsze zjednoczenie tych ziem z Polską. Tego planu nie zaakceptował cesarz Leopold. Nie chciał, aby Rzeczpospolita zbyt urosła w siłę, bo mogłaby zagrozić jego pozycji. W rezultacie Sobieski ruszył sam na Mołdawię, ale wyprawa nie zakończyła się powodzeniem. Ulewne deszcze przeszkodziły przeprawie przez Dniestr; udało się jedynie zająć zamki w Jazłowcu i Żwańcu. Plany wielkiej wyprawy spełzły na niczym.

Niezrażony tym Sobieski rozpoczął przygotowania do drugiej wyprawy. Opracował plan ściślejszej współpracy między państwami Ligi Świętej: zaproponował, aby połączone wojska polskie i austriackie przerzucić jak najgłębiej nad Dunaj, na terytorium imperium osmańskiego i tam prowadzić wojnę. Jednak austriacki cesarz znowu zablokował te pomysły. Nie chciał, aby wojska sprzymierzone maszerowały pod komendą Sobieskiego. Zniechęcony tą postawą Sobieski podjął więc kolejną próbę opanowania Mołdawii. Tym razem jednak z powodów zdrowotnych zdecydował się nie brać udziału w wyprawie, a komendę nad armią powierzył hetmanowi Stanisławowi Jabłonowskiemu.

Jabłonowski przekroczył Dniestr i dotarł do Bukowiny. Pod wsią Bojan 1 października 1685 r. wydał bitwę wojskom turecko-tatarskim. Bitwa pozostała nierozstrzygnięta. Polacy zaczęli później bronić się w okopach, a po dziesieciu dniach zdecydowali się na odwrót. Druga wyprawa mołdawska zakończyła się niepowodzeniem. Tak samo trzecia. Paradoksalnie największym zwycięzcą polsko-tureckiej wojny był cesarz Austrii. Sułtan nie mógł przeciwko niemu wystawić całych swoich sił, bo większość armii kierował przeciwko Rzeczypospolitej. To dlatego Austriacy odnieśli wiele sukcesów na antytureckim froncie na terytorium dzisiejszych Węgier.

Jan III Sobieski nie rezygnował z prób zhołdowania Mołdawii i wyrwania tej krainy spod panowania tureckiego. W 1691 r. wyprawił się na ostatnią w swoim życiu wojnę. Jego żołnierze pokonali Tatarów w bitwie pod Pererytą (13 września), a wkrótce potem armia polska zajęła twierdze w Soroce i Targu Neamt. Personalne animozje między Sobieskim a cesarzem austriackim spowodowały, że obaj monarchowie nie mogli się porozumieć co do stworzenia wspólnego frontu. Oba kraje na tym traciły.

Jan III Sobieski po krótkiej chorobie zmarł 17 czerwca 1696 r. w Wilanowie. Jego następcą nie został syn Jakub, lecz saski król August II Mocny. Jemu z kolei zależało na tym, aby Polska szybko straciła swoją potęgę. August II chciał wzmocnienia pozycji Saksonii i Polska była mu potrzebna tylko do tego, aby wspierać jego plany. Dlatego August II zaakceptował postanowienia traktatu w Karłowicach (26 stycznia 1699 r.). Na jego mocy Turcja zrzekała się prawobrzeżnej Ukrainy z Podolem i Kamieńcem na rzecz Polski. Inne państwa należące do Ligi Świętej zyskały znacznie więcej: Austria – Chorwację, Węgry i Siedmiogród; Wenecja – Dalmację i półwysep Peloponez, a Rosja – port Azow nad Morzem Azowskim. Rzeczpospolita mogła uzyskać o wiele więcej, jednak nikomu na tym nie zależało. W ten sposób na polu dyplomatycznym wielkie zwycięstwo spod Wiednia zostało zaprzepaszczone.

Przywitaliśmy się tedy dosyć ludzko: uczyniłem mu komplement kilką słów po łacinie; on tymże odpowiedział językiem, dosyć dobrymi słowami” – pisał Jan III Sobieski w liście do żony Marysieńki o swoim spotkaniu z cesarzem austriackim Leopoldem dwa dni po bitwie pod Wiedniem, którą stoczono 12 września 1683 r. Jednak świadkowie zapamiętali ten moment inaczej. Sobieski wyjechał na powitanie z monarchą, ale ten, zazdrosny o jego sławę, nie chciał ukłonić się pierwszy, jak nakazywała ówczesna etykieta. Widząc to, Sobieski uniósł rękę, aby podkręcić wąsa. Cesarz pomyślał, że polski król kłania mu się i natychmiast pochylił głowę na znak powitania. Dopiero wówczas Jan III odpowiedział uchyleniem kapelusza. Ta scena pokazuje nie tylko małostkowość i niewdzięczność austriackiego władcy (jeszcze kilka tygodni wcześniej słał do Warszawy błagania o pomoc przeciwko tureckiej armii), ale zwiastowała również problem, z którym przyjdzie się mierzyć Rzeczypospolitej. Oto gdy tylko wokół Wiednia umilkły działa, a armia turecka w popłochu uciekała nad Bosfor, do gry o geopolityczny kształt nowej Europy ruszyli dyplomaci najważniejszych państw kontynentu. Na tym froncie Rzeczpospolita miała ponieść serię spektakularnych klęsk.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia Polski
Polska Akademia Nauk i jej skomplikowane dzieje
Historia Polski
Wojna polsko-krzyżacka. Jak Kopernik hakownice dla Olsztyna zdobywał
Historia Polski
Paweł Łepkowski: Pamiętamy o niemieckim ludobójstwie!
Historia Polski
Znaleziono ofiary szwadronu śmierci
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Historia Polski
Wyklęci, którzy zdradzili resort. Milicjanci i ubecy w powojennej partyzantce
Historia Polski
Dzieje Polskiej Akademii Umiejętności