Debata prezydencka, która inaugurowała w Gdańsku merytoryczna część obchodów 4 czerwca była szczęśliwie wolna od uszczypliwości i klimatu politycznej dintojry. W zamian zgromadzeni w NCS Gdańszczanie i goście usłyszeli kilka dość zbieżnych z sobą, choć różnych interpretacji wydarzeń sprzed trzydziestu lat.
Dla Lecha Walesy okrągły stół i wygrane wybory to przede wszystkim udana próba sprostania tęsknotom i marzeniom przerzuconym na pokolenie lat osiemdziesiątych przez poprzedników, dla których wolność była nieosiągalna. Ta próba się powiodła, choć wielkim kosztem, który wymiótł z polityki wielu tych, którzy wzięli na siebie ciężar reform. Dla byłego lidera Solidarności ścieżka zmian nie jest zakończona. Współczesny kapitalizm i demokracja cechują się słabościami i pozostawiają wiele do życzenia. Zdaniem Wałęsy musimy szukać nowych rozwiązań i nowego konsensusu, który uchroni świat przed kolejnymi wstrząsami rewolucyjnymi. Niewiele na to mamy czasu - konstatował były prezydent.