Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Piechota polska we wrześniu 1939 r.
Cywilny rząd Rzeczypospolitej wraz z Naczelnym Dowództwem ruszył ku granicy z Rumunią. Tego dnia polski korpus generalski stanął przed sprawdzianem z moralnej odpowiedzialności za zwykłego żołnierza, który nie pytał o sens politycznych kalkulacji.
Głównym antybohaterem tej tragedii narodowej stał się Edward Śmigły-Rydz. Próbował unieść ciężar dziedzictwa Józefa Piłsudskiego, lecz nie miał nawet cienia charyzmy Marszałka. Jego rozkaz ewakuacji, wydany w obliczu sowieckiego ciosu w plecy, w założeniu miał ratować ciągłość państwa i siłę armii. W praktyce wywołał jednak głęboką wyrwę w sercach tych, którzy uważali, że hetman nigdy nie opuszcza pola bitwy. Być może Rydz myślał, że postępuje jak Piłsudski, który w pierwszych dniach sierpnia 1920 r. wyjechał do Puław, opuszczając Warszawę. Ale przecież Piłsudski w Puławach objął dowództwo nad Grupą Uderzeniową, aby osobiście poprowadzić kontrofensywę znad Wieprza. Pozostał w granicach państwa i na polu walki. Nawet jeśli Rydz liczył na odbudowę sił na Zachodzie, działał poza swoimi konstytucyjnymi obowiązkami. Świadomie pozbawił się możliwości dalszego dowodzenia oddziałami walczącymi w kraju, wywołując paraliż decyzyjny i zostawiając wojsko bez centralnego kierownictwa.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: