W mailu, jaki otrzymała autorka publikowanego kilka dni temu w „Rzeczpospolitej” głośnego tekstu o losach zrabowanych w Krakowie dzieł sztuki, Horst von Waechter pisze: „Miałoby sens, gdybyście Państwo przekazali mi podpisaną przez moją matkę w 1939 r. listę obiektów [zabranych] z muzeum w Krakowie, żebym mógł sprawdzić ją razem z moimi krewnymi”.

W tekście „Czwarty jeniec: polski Bruegel” ujawniliśmy historię Otto von Waechtera, komendanta dystryktu krakowskiego w 1939 r., którego żona Charlotte zarekwirowała dużą część zbiorów Muzeum Narodowego, a także kolekcji prywatnych, w Krakowie.

Kolekcja wyjechała do Wiednia wraz z rodziną Wachtera i rozpłynęła się w powietrzu. Część została prawdopodobnie sprzedana, bowiem Otto Waechter potrzebował pieniędzy na ucieczkę do Ameryki Płd.

Część jest zapewne nadal w rękach dzieci Waechterów. Wiemy, że Horst Waechter próbuje właśnie zwrócić co najmniej jeden z obrazów ukradzionych podczas wojny z prywatnych krakowskich kolekcji.

Wiemy też, co zostało opisane w „Czwartym jeńcu”, że u niego w domu mogą znajdować się dzieła sztuki, o którym on sam uważa, że zostały wywiezione przez matkę podczas wojny z Polski.

Czekamy na reakcję polskich władz, które powinny teraz natychmiast rozpocząć negocjacje z Horstem Waechterem oraz austriackim rządem w celu odzyskania choćby skrawka skradzionych z Krakowa kolekcji.