Są postacie, które powinny stać w pierwszym szeregu narodowej pamięci, a tymczasem błąkają się gdzieś po przypisach, akademickich opracowaniach i niszowych wydawnictwach, znane garstce mediewistów, pasjonatów historii oraz podróżników, którzy z natury rzeczy mają słabość do ludzi przekraczających granice. Do takich postaci należy Benedykt Polak – franciszkanin, tłumacz, dyplomata, obserwator, a przede wszystkim pierwszy wielki polski podróżnik, który w połowie XIII w. dotarł do serca mongolskiego imperium. Był tam wcześniej niż Marco Polo. Wenecki kupiec przyszedł na świat dopiero kilka lat po wyprawie Benedykta i Jana di Piano Carpiniego, a jednak to on stał się symbolem europejskich wędrówek na Wschód. Benedykt, jak to często bywało z Polakami, pozostał w cieniu cudzej legendy.