Mogłoby się wydawać, że w sytuacji, w jakiej znalazła się po wojnie Republika Federalna Niemiec, jako kraj obciążony winą za zbrodnie II wojny światowej, zapotrzebowanie na bohaterów – przeciwników Hitlera, członków jakiegokolwiek ruchu oporu – było spore. Zrozumiała byłaby chęć pokazania, że nie wszyscy Niemcy popierali Hitlera, że było wielu odważnych – młodych, starych, kobiet, mężczyzn, socjalistów i konserwatystów, wojskowych i cywilów, słowem – przedstawicieli całego społeczeństwa, którzy nie tylko nie popierali Hitlera, ale mieli odwagę się sprzeciwić. Taki tok rozumowania wydaje się racjonalny i jakoś zgodny z naszymi intuicjami. Nic bardziej błędnego! W RFN dużo mocniejszy okazał się inny instynkt utrzymujący wiarę, że nic nie dało się zrobić. Wrogowie Hitlera byli wrogami tego mitu.