Reklama

Ameryka Łacińska, czyli podwórko USA. Historia interwencji

Interwencja Donalda Trumpa w Wenezueli stoi w sprzeczności z jego własną autoprezentacją jako gołąbka pokoju z apetytem na Nagrodę Nobla. I reaktywuje aspiracje USA do wyłącznego rozstrzygania losów na zachodniej półkuli.
Prezydent USA Donald Trump wraz z Johnem Ratcliffem i Marco Rubio obserwuje przebieg ataku na Wenezu

Prezydent USA Donald Trump wraz z Johnem Ratcliffem i Marco Rubio obserwuje przebieg ataku na Wenezuelę. Mar-a-Lago Club, Floryda, 3 stycznia 2026 r.

Foto: White House Photo by Molly Riley

W Salwadorze „najwyższą władzę posiada ambasada USA, zaraz po niej rada pułkowników. Rząd zajmuje trzecie miejsce” – tak przed pół wiekiem objaśniał Polakom odległy kraj Ryszard Kapuściński. Istotnie, USA traktowały wciśnięte między Meksyk a Kolumbię „republiki bananowe” jak własne podwórko. Urugwajski pisarz Eduardo Galeano określił je „Mare Nostrum współczesnego Imperium Rzymskiego”, a amerykański dyplomata Terence Todman jako „trzecią granicę USA”. Najbarwniej jednak spointował istotę „amerykańskiego podwórka” William Maxwell Evans. Ten szef dyplomacji Białego Domu z XIX w. i orędownik ściągania Indian zbiegłych z USA do Meksyku na jednym z nowojorskich bankietów rozbawił towarzystwo, mówiąc: „Przy kontemplowaniu mapy Ameryki Południowej rzuca się w oczy, że kontynent posiada kształt udka. A Wuj Sam ma długi widelec i szyneczkę sobie na niego nabije”.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama