Niemieckie „powstanie” przeciw Hitlerowi. Dziwny zryw w Bawarii

Mało kto dzisiaj pamięta o dziwnym zrywie niemieckich antyfaszystów w Bawarii przeciw hitlerowskiemu reżimowi w ostatnich dniach istnienia III Rzeszy Niemieckiej.

Publikacja: 25.04.2024 21:00

Po zajęciu Monachium przez wojska amerykańskie na kultowym dla nazistów pomniku, nazywanym Portykiem

Po zajęciu Monachium przez wojska amerykańskie na kultowym dla nazistów pomniku, nazywanym Portykiem Marszałków (Feldherrnhalle), pojawił się napis: „K.Z. Dachau – Velden – Buchenwald, wstyd mi, że jestem Niemcem”. Być może autorem tego napisu był ktoś należący do organizacji Akcja o Wolność Bawarii, której antyhitlerowską rebelię z kwietnia 1945 r. upamiętniono, nadając jednemu z placów Monachium nazwę „Monachijskiej Wolności” (Münchner Freiheit)

Foto: U.S. federal government

Nawet duże opracowania historyczne zarówno niemieckie, jak i zagraniczne omijają ten temat szerokim łukiem, marginalizując rolę niewielkiej bawarskiej opozycji antyhitlerowskiej w procesie upadku III Rzeszy.

Nawet duże opracowania historyczne zarówno niemieckie, jak i zagraniczne omijają ten temat szerokim łukiem

Wiele w tym racji. Ktoś słusznie zwróci uwagę, że ci nieliczni Niemcy krytyczni wobec narodowo-socjalistycznego reżimu dość późno przypomnieli sobie o przyzwoitości, a przez 12 lat wykazywali się pożałowania godną biernością wobec hitlerowskiego bestialstwa. Mimo to, gwoli kronikarskiej rzetelności, należy odnotować, że 79 lat temu spiskowcy należący do organizacji Akcja o Wolność Bawarii (niem. Freiheitsaktion Bayern) zebrali się w jednym z monachijskich mieszkań, żeby dopiąć ostatnie przygotowania do przejęcia władzy w mieście, a następnie aresztowania czołowych funkcjonariuszy nazistowskich. Operacji nadano kryptonim „Polowanie na złote bażanty” (niem. Jagd auf die Goldfasane). Tak bowiem nazywano wysokiej rangi urzędników NSDAP, którzy nosili jasnobrunatne mundury partyjne ze złotymi naszywkami.

Rupprecht Gerngroß – antyhitlerowski opozycjonista

Dowództwo nad zamachowcami objął 30-letni kapitan Rupprecht Gerngroß. Ten zapomniany dzisiaj opozycjonista antyhitlerowski urodził się w Chinach. Jego rodzice, lekarz Richard Gerngross i jego żona Katharina z domu Tippe, powrócili w 1926 r. do Bawarii. Rupprecht uczęszczał do szkoły w Monachium. Po ukończeniu liceum rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Monachijskim. W 1934 r. wstąpił na roczną służbę do Reichswehry, po czym wrócił na uczelnię. Dzięki doskonałej znajomości języka angielskiego dostał się na roczne studia uzupełniające w London School of Economics. Kiedy wrócił do Niemiec, uległ złowrogiemu czarowi Hitlera i jego ideologii. W patriotycznym uniesieniu wstąpił nawet w 1942 r. jako ochotnik do służby na froncie wschodnim. O mało nie przypłacił tej decyzji życiem. Rannego z frontu odwieziono go do szpitala wojskowego w okupowanej Polsce, gdzie długo wracał do zdrowia. Tam poznał realia okupacji i okrucieństwo swoich rodaków. Któregoś dnia był świadkiem brutalnej egzekucji Żydów. To, co zobaczył, zmieniło jego spojrzenie na świat.

Któregoś dnia był świadkiem brutalnej egzekucji Żydów. To, co zobaczył, zmieniło jego spojrzenie na świat

Ze względu na stan zdrowia został początkowo przeniesiony do rezerwy, a później służył w stopniu kapitana jako szef kompanii tłumaczy VII Okręgu Wojskowego. Wspomnienie niemieckiej zbrodni na żydowskich cywilach uczyniło z niego zagorzałego antynazistę. Ryzykując życie, zgromadził wokół siebie Niemców o podobnych poglądach. 20 kwietnia 1945 r. nawiązał kontakt ze sztabem nacierającej na Monachium 7. Armii amerykańskiej, obiecując Amerykanom odsunięcie od władzy nazistów, w tym fanatycznego gauleitera Monachium Paula Gieslera, który zamierzał zamienić miasto w twierdzę.

Akcja o Wolność Bawarii

W nocy z 27 na 28 kwietnia zbuntowani oficerowie pod dowództwem kapitana Rupprechta Gerngroßa dali sygnał swoim oddziałom do rozpoczęcia akcji, którą nazwali nieco górnolotnie „powstaniem”. W nocy udało im się zająć dwie rozgłośnie radiowe. Jakież zatem musiało być zdziwienie monachijczyków, kiedy 28 kwietnia nad razem usłyszeli w radiu odczytywaną odezwę nieznanej im organizacji, która zapewniała, że przejęła władzę w mieście.

Akcja o Wolność Bawarii ogłosiła dziesięciopunktowy program, który zaczynał się od postulatu „wytrzebienia krwawych rządów narodowego socjalizmu”. Jednak już kilka godzin później okazało się, że ludzie Gerngroßa źle ocenili sytuację. Nie tylko nie udało im się aresztować gauleitera Gieslera, ale też nie potrafili przekonać namiestnika Rzeszy na Bawarię Franza Rittera von Eppa do rozpoczęcie negocjacji kapitulacyjnych z Amerykanami. Gerngroß, świadom upadku rebelii, zdołał uciec. Jednak wielu jego towarzyszy zginęło podczas walk lub zostało zamordowanych w kazamatach Gestapo.

Czytaj więcej

Tajna wojna "papieża Hitlera"

Po wojnie Gerngroß pracował jako prawnik w Monachium, ale odczuwał dokuczliwy ostracyzm swoich krajan, którzy w większości uznawali go po cichu za zdrajcę. Wyrazem tego była jego spektakularna i wymowna klęska w wyborach do parlamentu Bawarii w 1982 r. Zniesmaczony i zawiedziony Niemcami Rupprecht Gerngroß zamówił w stoczni chińskiej, wykonany z tanich półproduktów, jacht w kształcie chińskiej dżonki, który nazwał „Mau Yee – Wolność Monachium” (niem. „Mau Yee – Münchner Freiheit”). Tym jachtem dopłynął z Morza Wschodniochińskiego do Adriatyku, po którym żeglował przez kolejnych 20 lat, aż do śmierci w 1996 r.

Nawet duże opracowania historyczne zarówno niemieckie, jak i zagraniczne omijają ten temat szerokim łukiem, marginalizując rolę niewielkiej bawarskiej opozycji antyhitlerowskiej w procesie upadku III Rzeszy.

Wiele w tym racji. Ktoś słusznie zwróci uwagę, że ci nieliczni Niemcy krytyczni wobec narodowo-socjalistycznego reżimu dość późno przypomnieli sobie o przyzwoitości, a przez 12 lat wykazywali się pożałowania godną biernością wobec hitlerowskiego bestialstwa. Mimo to, gwoli kronikarskiej rzetelności, należy odnotować, że 79 lat temu spiskowcy należący do organizacji Akcja o Wolność Bawarii (niem. Freiheitsaktion Bayern) zebrali się w jednym z monachijskich mieszkań, żeby dopiąć ostatnie przygotowania do przejęcia władzy w mieście, a następnie aresztowania czołowych funkcjonariuszy nazistowskich. Operacji nadano kryptonim „Polowanie na złote bażanty” (niem. Jagd auf die Goldfasane). Tak bowiem nazywano wysokiej rangi urzędników NSDAP, którzy nosili jasnobrunatne mundury partyjne ze złotymi naszywkami.

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Bizancjum, Konstantynopol, Stambuł – metropolia orientalna sercem i duchem
Historia świata
Początek dwubiegunowego świata. Doktryna Trumana. Część V
Historia świata
Niemieckie i austriackie akademie nauk. To one wpłynęły na kształt uczelni w Polsce
Historia świata
Jak kawaleria SS pacyfikowała powstanie w getcie warszawskim
Historia świata
Zamach, który uczynił Napoleona cesarzem
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?