Z dziejów techniki dla dentystyki. Jak w przeszłości leczono zęby

Do mniej miłych zdarzeń w życiu każdego z nas należą wizyty w gabinetach dentystycznych. Obecnie są one wyposażone w wiele urządzeń technicznych, które ułatwiają pracę lekarzom i zmniejszają dyskomfort pacjentów. Ale przyjrzyjmy się, jak to wyglądało na przestrzeni wieków.

Publikacja: 05.10.2023 21:00

W średniowieczu jedyną metodą dentystyczną było wyrywanie zębów przez kowali i balwierzy

W średniowieczu jedyną metodą dentystyczną było wyrywanie zębów przez kowali i balwierzy

Foto: Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie

Ludzie próbowali leczyć zęby już w paleolicie, czyli w epoce kamiennej. We włoskich Dolomitach znaleziono szkielet człowieka sprzed 14 tys. lat, u którego jeden z zębów trzonowych był leczony poprzez wydrapywanie ostrym krzemieniem próchnicy. Zapewne w tym okresie wyrywano też chore zęby, ale to trudniej wykryć na szkielecie.

Pierwsza pisana wzmianka o dentyście pochodzi sprzed 4600 lat. Na grobie Egipcjanina Hesy-Ra wyryta jest inskrypcja, że był on najlepszy wśród leczących zęby. Z kolei jeden ze starożytnych papirusów egipskich podaje recepturę na sporządzanie pasty do zębów (ze skorupek jaj, pumeksu, sproszkowanych kopyt zwierząt i mirry), a inny, pochodzący z 1700 r. przed Chrystusem, zwany papirusem Ebera, mówi o chorobach zębów i różnych lekach na ból zębów.

Leczenie zębów w starożytności, średniowieczu i renesansie

Ojciec medycyny europejskiej, Hipokrates, w dziele zatytułowanym „Corpus Hippokraticum” pozostawił pochodzące z IV wieku p.n.e. zapiski dotyczące higieny i leczenia jamy ustnej. Nie wiedział nic o bakteriach, ale doświadczalnie wykrył konieczności sterylizacji używanych narzędzi do leczenia zębów i wykorzystywał do tego ogień. Również w starożytnych Chinach opracowano metody usuwania próchnicy z zębów i wypełniania ubytków mieszanką rtęci, cyny i srebra.

W 10 r. p.n.e. Rzymianin Aulus Cornelius Celsus w dziele „De re medica” podawał liczne metody leczenia zębów, zalecając wypełnianie ubytków za pomocą ołowiu (po łacinie: plumbum – stąd używana do dziś nazwa „plomba”). Z kolei około 150 r. n.e. Klaudiusz Galen podzielił uzębienie człowieka na zęby trzonowe, kły i siekacze. Terminologia ta jest stosowana do dziś.

W średniowieczu medycyna we wszystkich jej wymiarach podupadła w stosunku do czasów starożytnych. Nic dziwnego, że jedyną skuteczną metodą dentystyczną było wyrywanie zębów przez kowali i balwierzy (fryzjerów trudniących się też chirurgią), a także wędrownych znachorów wyrywających zęby publicznie (najczęściej na jarmarkach). W tym czasie wiedzę starożytnych Greków i Rzymian kultywowali Arabowie, nie dziwi więc, że w 1020 r. to Awicenna napisał dzieło o profilaktyce jamy ustnej, po raz pierwszy zalecając używanie szczoteczki do zębów (wcześniej znanej w Chinach).

Czytaj więcej

Alkohol, nasz skarb narodowy

W 1368 r. francuski chirurg Guy de Chauliac wprowadził nazwę „dentysta” do oficjalnej terminologii. Warto wspomnieć, że wśród wielu dzieł Mikołaja Kopernika (który studiował medycynę!) jest także opublikowana w 1503 r. recepta leku ziołowego usuwającego gnilec dziąseł. W tym samym czasie Laurent Jourbut, nadworny lekarz króla francuskiego Henryka III, zalecał do leczenia chorób dziąseł płukanie jamy ustnej... moczem, przy czym szczególnie skuteczny miał być mocz osłów hiszpańskich. Geniusz Kopernika górował także i tu nad opracowaniami innych uczonych!

W 1799 r. krakowski profesor medycyny Rafał Czerwiakowski wydał dzieło „Wywód o narzędziach cyrulickich”, w którym m.in. opisał wiele narzędzi dentystycznych. Na Uniwersytecie Jagiellońskim wprowadzono wtedy nauczanie dentystyki na wydziale lekarskim.

Naukową chirurgię dentystyczną stworzył w 1728 r. Francuz Pierre Fauchard, który w dziele „Le chirurgien dentiste, ou Traité des dents” opisał 103 choroby zębów i jamy ustnej oraz sposoby ich leczenia.

Na czym posadzić pacjenta?

To właśnie Fauchard jako pierwszy zastosował krzesło z oparciem – prototyp dzisiejszego fotela stomatologicznego. Wcześniej dentysta często tak pracował, że kładł pacjenta na podłodze, trzymał mocno jego głowę między kolanami i w tej pozycji wykonywał wszystkie zabiegi. Fotel Faucharda był całkowicie sztywny, nie zawsze więc zapewniał lekarzowi wygodne warunki, ale był pierwszym krokiem w dobrą stronę, bo fotel dentystyczny był potem systematycznie doskonalony.

W 1790 r. Amerykanin Josiah Flagg zmodyfikował krzesło do pisania typu Windsor, tworząc fotel dentystyczny z ruchomym zagłówkiem i wygodnym podłokietnikiem dla lekarza. Natomiast w 1832 r. Anglik James Snell zbudował fotel, w którym odchylanie oparcia było mechanicznie połączone z podnoszeniem podnóżka. Ale nowoczesny, tzw. unit stomatologiczny, opracował w 1848 r. Waldo Hanchett. Zintegrował w jednym urządzeniu fotel pozwalający na regulowanie wysokości i położenia pacjenta, wiertarkę (o której będzie mowa osobno), ssak do śliny i lampę. Takie zintegrowane rozwiązania stały się potem standardem.

W 1855 r. udostępniony został fotel typu Perkins, w którym siedzisko z zagłówkiem i podnóżkiem połączone było z masywną podstawą przegubem kulowym, umożliwiającym ustawienie go w dowolnym położeniu. Jednak wymagało to sporego wysiłku. Pięć lat później pojawiło się urządzenie znane pod nazwą Asks Patent – też umożlwiające ustawianie pacjenta pod dowolnym kątem za pomocą wygodnego systemu dźwigni. W 1860 r. zaprezentowano zaś fotel Whitcomb Dental, który dodatkowo mógł być podnoszony.

Czytaj więcej

Próby jądrowe, czyli ćwiczenia z apokalipsy

Do rozwoju foteli stomatologicznych walnie przyczynił się James Beall Morrison. Będę o nim pisał dalej jako o autorze innych wynalazków stomatologicznych, bo to był bardzo pomysłowy konstruktor. Doskonaląc fotel dentystyczny, najpierw w 1868 r. zbudował urządzenie pozwalające pochylać pacjenta w dowolnym kierunku, a w 1872 r. dodał możliwość podnoszenia i opuszczania go prawie o 70 cm. To dawało dentyście możliwość wyboru sposobu pracy – na stojąco lub na siedząco.

W zmechanizowanych fotelach wszelkie manipulacje wymagały używania korb i dźwigni, ale już w 1877 r. Wilkerson zaoferował podobny fotel z napędem hydraulicznym. W 1904 r. pojawił się fotel Fredricka pozwalający na leczenie pacjenta nawet leżącego z głową w dół. Trzy lata później firma SS White Dental Manufactoring Company zbudowała pierwszy fotel przeznaczony dla dzieci. To też był przełom, ponieważ wcześniej dzieci nie leczono stomatologicznie. Wiedziano wszak, że ich mleczne zęby wypadną. Ale te zęby też bywały dotknięte próchnicą, co było powodem niepotrzebnych cierpień.

Niepotrzebne były też cierpienia żołnierzy w okopach, których przydatność bojowa bywała ograniczona na skutek bolących zębów. Zbudowano więc składane lekkie fotele dentystyczne przeznaczone do leczenia żołnierzy w pobliżu linii frontu i użyto ich w czasie I wojny światowej.

W 1940 r. firma Ritter wprowadziła fotele, w których wszystkie operacje związane z poprawnym ustawieniem pacjenta wykonywały silniki elektryczne. Było to wygodniejsze niż rozwiązania hydrauliczne. Kolejne modernizacje foteli dentystycznych wprowadził w 1984 r. John Naughton. Do dziś różne firmy wprowadzają kolejne poprawki. Obecne fotele dentystyczne to właściwie skomplikowane roboty o wielu stopniach swobody – efekt tych wszystkich wynalazków i modernizacji. Ma to ogromne znaczenie dla wygody pacjenta i lekarza.

Narzędzia do usuwania i leczenia zębów

Jak wiadomo, gdy leczenie zachowawcze nie przyniesie rezultatów, chory ząb trzeba usunąć. W starożytnych Chinach dentyści ćwiczyli siłę dłoni i po długim treningu byli w stanie usuwać zęby gołymi palcami. W Europie używano do tego celu różnych obcęgów i kleszczy, na co dzień wykorzystywanych do innych celów, ale w razie potrzeby nadających się do tego, by pochwycić i wyrwać chory ząb. Ponieważ było to mało komfortowe dla pacjenta, na „wyposażeniu” dentysty było też kilku osiłków, którzy przed zabiegiem chwytali i unieruchamiali nieszczęsnego pacjenta na czas owej brutalnej ekstrakcji. Przełom wniósł Włoch Giovanni z Arcoli, który w 1483 r. wymyślił „pelikana dentystycznego” – specjalne narzędzie do wyrywania zębów, używane aż do końca XVIII stulecia. Urządzenie to, działające na zasadzie dźwigni, pozwalało doświadczonemu chirurgowi na szybkie i mało bolesne usuwanie zębów, dlatego było bardzo cenione.

W 1778 r. Francuz Anselme Jourdain skonstruował „językotrzymacz”, a potem także liczne narzędzia chirurgiczne używane z niewielkimi zmianami do dziś. Były wśród nich: kleszcze ekstrakcyjne, dźwignie korzeniowe, zgłębniki stomatologiczne, sierpy do kamienia, igłotrzymacze, nożyczki i pincety. Podobne narzędzia są używane do dziś, chociaż precyzja ich wykonania na przestrzeni wieków znacznie się poprawiła.

Jak wiadomo, kluczem do leczenia zębów są wiertarki. Wspominałem o skrobaczce z krzemienia, którą posłużył się człowiek w paleolicie dla usunięcia próchnicy z zęba. W starożytności pierwsze wiertło stomatologiczne nazwane „tympanum” wynalazł Hipokrates. Było to oczywiście narzędzie ręczne, gdzie ruch obrotowy wiertła uzyskiwano, przesuwając tam i z powrotem przed ustami pacjenta narzędzie w postaci łuku, którego cięciwa owinięta na wiertle powodowała jego bardzo szybki obrót. Już wtedy wiedziano, że im szybszy obrót wiertła, tym mniejszy ból. Tympanum wykorzystywali Grecy i Rzymianie, a w czasach nowożytnych przeszło ono w ręce Arabów, którzy przejęli, a w wielu obszarach także udoskonalili medyczne dzieła starożytnych Greków i Rzymian.

Czytaj więcej

Wielki Mur Chiński i bestie z północy

Potem ręczne wiertarki do zębów konstruowało wielu dentystów. Z zapisków wynika, że budowali je na przełomie XVIII i XIX stulecia m.in.: Heinrich Lautenschläger, Calaman Jacob Linderer, Johann Jakob Serre i wielu innych, którzy opierali się na wskazówkach szkockiego inżyniera Jamesa Nasmytha. Ponieważ ręczne napędzanie obrotów wiertła przy równoczesnym dokładnym jego lokalizowaniu w zębie było uciążliwe, Anglik George Fellows Harrington wynalazł wiertarkę sprężynową. Urządzenie trzeba było najpierw nakręcić, a potem przez 2 minuty sprężyna napędzała wiertło. Można było nim usuwać próchnicę zlokalizowaną w różnych miejscach, ponieważ w 1804 r. Bartolomeo Ruspini wynalazł lusterko dentystyczne.

Rozwój wiertarek mechanicznych

W 1790 r. amerykański lekarz John Greenwood wprowadził zabieg borowania zęba, podłączając wiertło dentystyczne do kołowrotka swojej matki. Potem James Beall Morrison w 1871 r. zastosował wiertarkę z napędem pedałowym, przypominającym maszynę do szycia. Wiertarka Morrisona osiągała 2 tys. obrotów na minutę!

Wielce zasłużył się w rozwoju stomatologii także George Green, który jako pierwszy zastosował napęd elektryczny do napędu dentystycznej wiertarki. Jego pomysł wykorzystała amerykańska firma Ritter, która już w 1912 r. zaczęła budować i sprzedawać wiertarki pracujące z szybkością 24 tys. obrotów na minutę.

Jeszcze lepsze wyniki osiągnięto, wprowadzając w 1960 r. wynalazek Victora Bordena, polegający na użyciu do napędu wiertarki turbiny powietrznej, która pozwalała osiągać do 300 tys. obrotów na minutę. Dzisiaj wiertarki osiągają prędkość nawet do 800 tys. obrotów na minutę, a dodatkowo ulgę w bólu zapewnia chłodzenie końcówki wiertła powietrzem lub wodą.

Poza doskonaleniem wiertarek szukano dla nich też alternatywy. Opracowano specjalny żel do zmiękczania próchnicy, próbowano leczyć zęby ozonem, drobniutkimi ziarenkami piasku, wyrzucanymi ze specjalnej dyszy pod ogromnym ciśnieniem, a także laserem erbowo-yagowym. Wymienione nowinki nie przyjęły się jednak na szerszą skalę.

Autor jest profesorem AGH w Krakowie

Ludzie próbowali leczyć zęby już w paleolicie, czyli w epoce kamiennej. We włoskich Dolomitach znaleziono szkielet człowieka sprzed 14 tys. lat, u którego jeden z zębów trzonowych był leczony poprzez wydrapywanie ostrym krzemieniem próchnicy. Zapewne w tym okresie wyrywano też chore zęby, ale to trudniej wykryć na szkielecie.

Pierwsza pisana wzmianka o dentyście pochodzi sprzed 4600 lat. Na grobie Egipcjanina Hesy-Ra wyryta jest inskrypcja, że był on najlepszy wśród leczących zęby. Z kolei jeden ze starożytnych papirusów egipskich podaje recepturę na sporządzanie pasty do zębów (ze skorupek jaj, pumeksu, sproszkowanych kopyt zwierząt i mirry), a inny, pochodzący z 1700 r. przed Chrystusem, zwany papirusem Ebera, mówi o chorobach zębów i różnych lekach na ból zębów.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Gdy świat zostawił Saamów samych
Historia świata
Feldmarszałek Hindenburg kontra kapral Hitler
Historia świata
Krwawiący czarnoziem. Lwów, spleciona historia Ukraińców i Polaków
Historia świata
Zdobycie Bastylii. Rewolucja pożera własne dzieci
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Historia świata
Skomplikowane drogi Polaków do niemieckich oddziałów Schutza. Tak chcieli bronić Wołynia