Opanowując ogień, rodzaj homo stał się, z ekologicznego punktu widzenia, drapieżnikiem szczytowym. Polował na wszystkie inne gatunki, żaden natomiast, poza ewentualnie innymi ludźmi, nie polował na niego. Termiczna obróbka pożywienia, uwalniając ze spożywanych posiłków znacznie więcej niż z surowizny kalorii, umożliwiła ewolucyjny wzrost mózgu, tworzenie zaawansowanych narzędzi, w tym „narzędzi drugiego rzędu” – narzędzi używanych do produkcji innych narzędzi, oraz zaskakująco wysublimowanych dzieł sztuki, w tym do dzisiaj zatykającego dech w piersiach malarstwa jaskiniowego. Ale i też na tym się to zatrzymało. Mimo swojej inteligencji łowcy-zbieracze nie mogli pozyskać z ekosystemu więcej niż kilka procent uwięzionej w nim energii słonecznej, czyli tzw. produkcji pierwotnej netto. W konsekwencji ich liczebność, tak samo jak liczebność wszystkich innych drapieżników, była regulowana przez równania znane w ekologii pod nazwą modelu Lotki-Volterry.