Atmosfera w Toruniu jest gorąca. I to wcale nie dlatego, że w kalendarzu wypada 16 lipca, środek lata. Tego dnia katolicy obchodzą święto Matki Boskiej Szkaplerznej i organizują procesję, a to od dawna działa jak płachta na byka na luterańską większość zamieszkującą rodzinne miasto Kopernika. Jak zwykle najbardziej rozpalone są głowy młodzieży. Z jednej strony – uczniowie protestanckiego gimnazjum luterańskiego, z drugiej – ich rówieśnicy studiujący w kolegium jezuickim. Uczniem zakonników z Societas Iesu jest m.in. Stanisław Lisiecki, który miejscowych innowierców nienawidzi z całego serca. Kiedy procesja krążąca wokół kościoła św. Jakuba dociera w okolice parafialnego cmentarza, Lisiecki spostrzega grupkę młodych ewangelików – uczniów gimnazjum oraz czeladników cechu kupieckiego, którzy z drwiącymi minami przyglądają się świętującym katolikom. To dla krewkiego i sfanatyzowanego chłopca za wiele, doskakuje do nich, wykrzykując: „Zdejmijcie czapki, klęknijcie! Oto Najświętszy Sakrament!”. Kiedy nie słuchają, próbuje im zerwać z głów nakrycia, zmusić do uklęknięcia. W ruch idą pięści. Nec Hercules contra plures – osamotniony Lisiecki ustępuje. Nie na długo jednak.